• facebook
  • rss
  • Jesteśmy z gwiazd

    tekst i zdjęcia Ks. Zbigniew Niemirski zbigniew.niemirski@gosc.pl

    |

    GOŚĆ RADOMSKI 28/2012

    dodane 12.07.2012 00:00

    Astrofizyka. Latem chętniej patrzymy w nocne niebo. Co tam widzimy? A co dostrzega Nikodem Popławski, radomianin pracujący na uniwersytecie Indiana w USA, twórca koncepcji o tym, że żyjemy w czarnej dziurze?

    Czy wiecie, że jest w was gwiezdny pył? – pytam redakcyjne koleżanki. – To prawda – dodaje szybko pan Nikodem. – Bo z Wielkiego Wybuchu we wszechświecie istnieją tylko trzy pierwiastki: wodór, hel i lit. Wszystkie inne powstawały we wnętrzu gwiazd. Wspomnienie supernowej Kiedyś, w pobliżu Układu Słonecznego, a może zanim on powstał, istniała potężna gwiazda, która w biegu swego życia doszła do etapu, gdy wybuchła jako supernowa, wyrzucając w przestrzeń kosmiczną te pierwiastki, których normalnie brakuje w przestrzeni kosmicznej.

    Od żelaza, które dziś wchodzi w skład cząstek naszej krwi, po uran i wiele, wiele innych. Astrofizyk zgadza się ze mną, choć temu wywodowi przydałby tysiące szczegółowych dopowiedzeń i wyliczeń. – Już jako chłopiec, który jeszcze nie potrafił mówić, Nikodem wykazywał ogromne zainteresowanie otaczającym go światem. Fascynowały go barwy, kształty – opowiada ojciec, Janusz Popławski, znany w Radomiu artysta grafik. A potem, z roku na rok, chłopiec wręcz eksplodował, niczym supernowa! Jego pierwszym światem stała się chemia, którą zaczął zgłębiać, zanim jeszcze jego klasa zaczęła się uczyć tego przedmiotu. Stał się olimpijczykiem, i to niezwykłym. Był laureatem olimpiady z chemii dla szkół średnich, będąc uczniem szkoły podstawowej. Nic dziwnego, że już wtedy wyłuskał go Stanisław Banaszkiewicz, chemik z Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu i nauczyciel tego przedmiotu w LO im J. Kochanowskiego, nauczyciel legenda, wychowawca pokoleń olimpijczyków. Gdy Nikodem zjawił się w I klasie jako kochanowszczak, znał już podstawy całek. Zapisał się na kółko chemiczne i tu przyszedł pewien niepokój. – Na kółku były zajęcia z elektrochemii i termochemii. W toku dociekań i uzasadnień wciąż wracała sprawa odniesień do praw fizyki. Skoro tak jest, to znaczy, że fizyka jest bardziej pierwotna niż chemia – mówi badacz. Chemii nie porzucił. Wciąż brał udział w olimpiadach z tego przedmiotu. Do tego doszły jeszcze techniczna i astronomiczna, ale fizyka zaczęła wychodzić na pierwsze miejsce. I tu pojawia się drugi z licealnych profesorów, fizyk Marek Golka, kolejna legenda i wychowawca pokoleń olimpijczyków w Kochanowskim. To on kierował wybitnym uczniem.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół