• facebook
  • rss
  • Nie czekały na swoją kolejkę

    Marta Deka

    dodane 30.11.2012 13:18

    By nauka, rehabilitacja i organizowane tu zabawy przebiegały prawidłowo, każde dziecko powinno mieć swojego opiekuna. Dlatego tak bardzo potrzebni są wolontariusze.

    Zespół Niepublicznych Placówek Oświatowych Specjalnych działa od września tego roku. Mieści się w Radomiu przy ul. Wośnickiej 125 w budynku dawnego internatu Zespołu Szkół Agrotechnicznych. Szkołę otworzyło Stowarzyszenie „Budujemy Przystań”, które poprzez swoją działalność pragnie wesprzeć i zapewnić wielopłaszczyznowe formy edukacji niepełnosprawnym ruchowo i intelektualnie dzieciom i młodzieży, a przez to prowadzić rehabilitację dążącą do pełnej ich aktywności życiowej i społecznej.

    Do placówki, w której jest przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum, uczęszcza 25 dzieci w wieku od 3 do 18 lat. – Jak ukończą gimnazjum, myślimy o tym, by dalej im coś zaproponować, bo na rynku radomskim dla dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym, nie mówiących i dodatkowo jeszcze upośledzonych umysłowo nie ma   zbyt wielu możliwości. Po zakończonej edukacji najczęściej wracają do domów, albo trafiają do Domów Pomocy Społecznej – mówi Anna Boruta, wicedyrektor szkoły i członek stowarzyszenia.

    Poza zajęciami edukacyjnym uczniowie mają tu zajęcia rewalidacyjne. Jest rehabilitacja, praca z logopedą i dodatkowe zajęcia ruchowe. – Początki takich placówek niepublicznych są bardzo trudne, ponieważ odbywa się to bez żadnego finansowania ze strony miasta i musimy sobie radzić. Ale  mamy wokół siebie dobrych ludzi, którzy zgodzili się współpracować z nami na zasadzie wolontariatu – wyjaśnia pani dyrektor.

    Jest on również formą rehabilitacji   Dzieci uwielbiają taniec
    Jest on również formą rehabilitacji
    Marta Deka/GN
    Andrzejki to była jedna z pierwszych imprez, które odbyły się w szkole. Wspólna zabawa i tańce dostarczyły niepełnosprawnym dzieciom dużo radości.  Razem z nimi bawili się wolontariusze z Zespołu Szkół Agrotechnicznych, którymi zajmuje się Luiza Bojarska oraz z Duszpasterstwa Akademickiego. – Bez nich połowa dzieci by siedziała, bo musiałyby czekać na swoją kolejkę, aż ktoś z personelu podejdzie i będzie miał możliwość z nimi się pobawić. Bardzo im za to dziękuję i zapraszam innych do współpracy – mówi Anna Boruta.

    Po raz pierwszy do placówki przyszło 6 wolontariuszek z DA: Elżbieta Moczoł, Paulina Hrostek, Anna Dąbrowska, Weronika Kober oraz Sylwia i Kamila Pelc. – Pomoc przy Andrzejkach zaproponował nam duszpasterz akademicki ks. Artur Chruślak. Nie byłam pewna, czy podołam. To jest dla mnie nowe doświadczenie. Nigdy nie pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi. Obawy minęły, gdy przyszłyśmy tutaj i zobaczyłyśmy te uśmiechnięte dzieci. One potrafią cieszyć się z najmniejszych rzeczy, czego my, dorośli, nie potrafimy docenić – mówi Anna Dąbrowska. Paulina Hrostek dodaje: – Jak patrzę na te dzieci, ich uśmiechnięte twarze, to one rekompensują ten nasz lęk i to, że nie byłyśmy pewne, czy w ogóle się nadajemy. One nas uczą się cieszyć.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół