• facebook
  • rss
  • Upadki nie zniechęcały

    dodane 31.01.2013 00:15

    Był czas na szusowanie po stokach i poważne rozmowy, bo młodzi wchodząc w dorosłość, muszą mieć dobrych przewodników.

    Młodzi z parafii pw. św. Anny w Bedlnie swoje ferie zimowe spędzili w Zakopanem-Krzeptówkach. Taką formę wypoczynku zaproponował im już we wrześniu wikariusz ks. Łukasz Pyszczek, kiedy okoliczne zakłady ceramiczne ofiarowały na cel młodzieży znaczną sumę pieniędzy. Ale młodzi parafianie również w swoim zakresie zbierali fundusze – rozprowadzali znicze i organizowali wiele akcji, z których dochód przeznaczyli na swój zimowy wypoczynek.

    Nim wyruszyli w drogę, uczestniczyli w porannej Mszy św. w parafialnym kościele. Na zimowisko do Zakopanego wyjechało 56 osób. Wśród nich byli ministranci i schola z parafii św. Anny, ale też młodzież z sąsiadujących parafii. W Tatrach młodzi aktywnie spędzali czas. Dwa dni były przeznaczone na naukę jazdy na nartach pod czujnym okiem instruktorów. Większość uczestników bardzo szybko ją opanowała i bez problemu szusowała na Budzowskim Wierchu. W pozostałe dni wędrowali. Udali się na Wiktorówki do Matki Bożej Królowej Tatr, nawiedzili Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, wypoczywali na basenach termalnych. Wielką frajdę sprawiły im kulig i ognisko, jazda na łyżwach oraz dyskoteki. Codziennie uczestniczyli też w Eucharystii, którą sprawował ks. Łukasz Pyszczek. – Bardzo się cieszę, że młodzież tak chętnie i licznie odpowiedziała na propozycję spędzenia wolnego czasu, zwłaszcza że większość wypoczywających po raz pierwszy była w górach. To był też dobry czas, aby porozmawiać o różnych problemach i dylematach młodzieży oraz zacieśnić między nimi więzi – powiedział ks. Łukasz. – Młody człowiek, wchodzący w dorosły świat, musi mieć dobrych przewodników, dobre fundamenty, którymi są Bóg i mądra wspólnota – dodał. Nad bezpieczeństwem i zdrowiem uczestników wyprawy czuwała pielęgniarka Monika Seraficka oraz opiekunki: Katarzyna Latańska i Agnieszka Krowińska. – Czas spędzony w Tatrach bardzo szybko upłynął i trzeba wracać do domu, ale wyjeżdżam z przekonaniem, że na naukę nigdy nie jest za późno. Na początku było trochę trudności z utrzymaniem stabilności na nartach, ale po kilku upadkach nabrałem wprawy – powiedział uczestnik zimowiska Piotr Witczak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół