• facebook
  • rss
  • Wróg numer 1

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 11/2013

    dodane 14.03.2013 00:15

    Tematem debaty IPN było prześladowanie Kościoła w okresie PRL.

    Jakiś czas temu znajomy psycholog powiedział mi, że jeśli ktoś kogoś straszy, to prawie zawsze straszy tym, czego sam się boi. Czy dotyczy to też stosunku wielu środowisk do Kościoła? Tutaj historia pokazuje coś jeszcze. Oto gdy wrogowie Kościoła dochodzą do władzy, rzecz nie kończy się na samym tylko straszeniu.

    Te rany nadal bolą

    Szczepan Kowalik – obecnie alumn i słuchacz III roku studiów filozoficzno-teologicznych – zanim wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, obronił pracę doktorską, która znalazła uznanie wśród historyków Instytutu Pamięci Narodowej. Książka została opublikowana przez lubelski oddział IPN. Badacz pisał o konflikcie wyznaniowym w Wierzbicy. Ale byłby w błędzie ten, kto sądziłby, że książka jest tylko analitycznym obrazem wydarzeń, które miały miejsce w tej podradomskiej parafii, poczynając od 1962 r. W istocie historyk pisze o polityce władz PRL, które – popierając istnienie niezależnej od władz diecezjalnych parafii – uczyniły z tego konfliktu poligon i laboratorium badawcze.

    Gdyby wierzbicki eksperyment się powiódł, władze komunistyczne miałyby gotowy schemat skutecznego rozbijania jedności Kościoła, posługując się skonfliktowanymi z władzą kościelną księżmi i manipulując emocjami wiernych. Rany zadane wierzbickiej wspólnocie nadal krwawią, choć od zakończenia zmagań o kościół parafialny mija w tym roku 45 lat. Pokazała to dyskusja po promocji książki. Gościny historykom i pracownikom IPN udzielił radomski Ośrodek Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska”, a salę, gdzie toczyła się debata, wypełniło wyjątkowo liczne grono osób. Podłożem konfliktu w Wierzbicy stał się spór proboszcza ks. Mariana Bojarczaka i młodego wikariusza ks. Zdzisława Kosa. Gdy sprawa mocno się zaogniła – a doszło nawet do siłowego uprowadzenia bp. Piotra Gołębiowskiego z budynku kurii sandomierskiej przez zwolenników ks. Kosa – włączyły się władze, podsycając zaistniałe rozbicie. Na długie 6 lat kościół i plebania w Wierzbicy stały się siedzibą niezależnej od władz kościelnych parafii, popieranej i wspieranej przez władze komunistyczne. Natomiast placówka duszpasterska podległa władzy kościelnej funkcjonowała przy prywatnym domu Władysława Błaszczyka. Na długie dziesiątki miesięcy rozłam rozlewał się na spory i niezgodę parafian. Do dziś pamięta się bójki, kłótnie dzielące rodziny, a nawet wrogie akty atakowania konduktów pogrzebowych czy zasypywanie mogił przed przyjściem żałobników z trumnami na cmentarz. Z tej perspektywy nie jest łatwo pisać o wydarzeniach w Wierzbicy. – Parafianie nie ponoszą winy za zaistnienie tego konfliktu. A za jego trwanie odpowiedzialne są ówczesne władze, które z Wierzbicy – bez uświadamiania ludności – uczyniły pole doświadczalne w walce o rozbijanie jedności Kościoła – mówił w trakcie debaty ks. prof. Bogdan Stanaszek, dyrektor Instytutu Historii oraz kierownik Katedry Historii Kościoła XX wieku na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie, członek Komisji Historycznej przy Konferencji Episkopatu Polski.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • VRTpAIrgwK
      03.04.2013 16:39
      We need a lot more isnights like this!
    • LiSchWdiBjdUfxHiCk
      13.04.2013 18:57
      I have been so bewildeerd in the past but now it all makes sense!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół