• facebook
  • rss
  • Z żywym kurkiem po dyngusie

    dodane 28.03.2013 00:00

    Pisanki, wycinanki i palmy wielkanocne królowały w opoczyńskim muzeum. Ich autorki swą wiedzą chętnie dzielą się z młodszym pokoleniem.

    Region opoczyński słynie z twórców ludowych. – Jeśli organizowane są konkursy w województwie łódzkim, to zawsze nasi twórcy dominują – mówi dyrektor Muzeum Regionalnego Tomasz Łuczkowski. – Swą wiedzę przekazują z pokolenia na pokolenie. Nasze lekcje muzealne cieszą się dużym zainteresowaniem wśród dzieci i młodzieży. To ma duży sens wychowawczy, bo wtedy ci młodzi mogą poznać swoje korzenie i odrębność tego regionu – dodaje. Już po raz piętnasty powiat opoczyński przy współpracy z Muzeum Regionalnym, Bielowickim Stowarzyszeniem Twórców i Przyjaciół Kultury Ludowej, MDK w Opocznie i OKGiM w Drzewicy zorganizował konkurs na plastykę zdobniczo-obrzędową powiatu opoczyńskiego.

    Przystąpiło do niego 35 twórczyń ludowych. Miały wykonać wielkanocne palmy, pisanki i wycinanki. Nim odebrały nagrody w muzealnym gmachu, uczestniczyły w dwudniowych warsztatach, które odbyły się w Bielowicach. Tam ich pracę oceniało jury pod przewodnictwem etnograf Stanisławy Dłużewskiej-Pawlik. – Realizacja konkursu w formie warsztatów daje twórcom sposobność do spotkania się, wymiany doświadczeń i nauki nowych wzorów pod okiem etnografa – mówi Elżbieta Kossowska-Majkut ze Starostwa Powiatowego. – Mieliśmy trudne zadanie, ponieważ większość prac prezentowała dosyć wyrównany wysoki poziom. Cechowała je precyzja wykonania i dbałość o szczegóły – dodaje. W poszczególnych kategoriach jury przyznało po kilka pierwszych, drugich i trzecich miejsc. Stanisława Ksyta z Idzikowic zdobyła pierwsze miejsce za palmy wielkanocne. Gdy pięć lat temu przeszła na emeryturę, by wypełnić czas, zaczęła robić ludowe ozdoby. Teraz tej sztuki uczy swoje wnuczki. – Właśnie wróciłam z przedszkola w Opocznie, gdzie pokazywałam dzieciom, jak robić wielkanocne palmy – mówi. Józefa Marszałek pochodzi z Bielowic, mieszka w Dzielnej. Zdobyła pierwszą nagrodę za pisanki. Opowiada, że w regionie opoczyńskim pisanki pisze się metodą batikową, czyli rozgrzanym woskiem nakłada się na jajka wzory, potem się je farbuje, rozgrzewa nad ogniem i umiejętnie ściera wosk. Bogumiła Pawlik mieszka w Kraśnicy. Nagrodzone zostały jej wycinanki. Jest emerytowaną nauczycielką. W latach 80. do jej szkoły przyjeżdżały twórczynie ludowe z Bielowic. Potem ona prowadziła zajęcia pozalekcyjne związane z twórczością ludową. Jej podopieczni brali udział w ogólnopolskich konkursach. – Teraz pani dyrektor z opoczyńskiego Domu Kultury zaproponowała mi, żebym u nich spróbowała poprowadzić takie lekcje. Zgodziłam się – mówi. Ze świętami wielkanocnymi związanych jest wiele obrzędów – dziś już nieobecnych, ale przypominają je zespoły ludowe. Jeden z nich wyróżnia region opoczyński. To chodzenie z żywym kurkiem po dyngusie. – Tym zwyczajem etnografowie od dawna się zajmują. 12 chłopców z muzykantami chodziło po wsi. Mieli ze sobą drewniany wózek, na którym wieźli koguta karmionego ziarnem z alkoholem, by piał w niebogłosy. Na wózku była też młoda para zrobiona z lalek. To symbolizowało zabawę, jakby dzień wesela. Chodzili od domu do domu i śpiewali przyśpiewki związane z okresem wielkanocnym. Zbierali dyngus, czyli drobne opłaty, ale głównie jajka. Sprzedawali je później, zamawiali grajków i w następną niedzielę po Wielkanocy organizowali zabawę. To integrowało całą wieś – mówi Tomasz Łuczkowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół