• facebook
  • rss
  • Paradoks zbawienia: moc w uniżeniu

    ks. Zbigniew Niemirski/GN

    dodane 30.03.2013 16:20

    Są tacy, którzy chcieliby widzieć innego Boga, niż ten z kart Ewangelii.

    Bp Adam Odzimek przewodniczył liturgii Wielkiego Piątku w radomskiej katedrze. On także po odczytaniu Męki Pańskiej wygłosił homilię.

    Jedna z pokus czy trudności, jaka staje przed nami, to ta, która rodzi się, gdy uświadamiamy sobie, ile wokół wrogości wobec Chrystusa i Jego Kościoła. Często wówczas ta pokusa polega na domaganiu się, by Bóg objawił swą karzącą potęgę. To na taką pokusę bp Adam jako lekarstwo przywoływał biblijne obrazy miłosierdzia. Hierarcha mówił też o postawie zgorszenia krzyżem: - Jak to? To Bóg umiera? Bóg nie schodzi z krzyża? A On zostaje na krzyżu i jako człowiek umiera, bo chce nas ogarnąć swoją miłością - wyjaśniał kaznodzieja.

    Druga z pokus, a może lepiej trudności, która dziś dotyka człowieka, to nieumiejętność dostrzegania osobowego Boga. Tutaj kaznodzieja przypomniał wybitnego filozofa i późniejszą świętą męczennicę II wojny światowej Edytę Stein. - Jako Żydówka wierzyła w Boga Stwórcę, ale w filozoficznej refleksji nie potrafiła zrozumieć tego, że Ten Bóg jest osobą. Oddalała się więc od modlitwy. Wielka zmiana w jej życiu dokonała się wtedy, gdy osobowego Boga odnalazła w Jezusie Chrystusie. Została mniszką, która oddała życie za Chrystusa.

      Krzyż Chrystusa całowali wszyscy uczestnicy liturgii
    Ks. Zbigniew Niemirski/GN
    Wielki Czwartek to pamiątka ustanowienia sakramentów Eucharystii i kapłaństwa. Na ogół o tym pamiętamy. A co takiego, oprócz zbawienia - głównego daru Boga - przynosi Wielki Piątek? - Ten dzień wiąże się także z wielkim obdarowaniem. Z wysokości krzyża Pan Jezus dał nam swą Matkę. Gdy zaś z przebitego boku Chrystusa popłynęła krew i woda, narodził się Kościół. Podziękujmy Chrystusowi za Kościół, którego jesteśmy członkami i za Matkę Kościoła - kończył homilię bp Adam. Po kazaniu i uroczystej modlitwie wiernych rozpoczęła się adoracja krzyża.

    - W liturgii Wielkiego Piątku zawsze wzrusza mnie początek, gdy kapłan pada na twarz i te minuty, gdy przy żałobnych pieśniach wierni w skupieniu podchodzą, by ucałować krzyż Zbawiciela - mówi pani Helena, parafianka z katedry.

    Po liturgii pośpieszyliśmy do najbliższych kościołów Radomia, by zdążyć sfotografować kończącą się liturgię. W każdym z nich świątynie były pełne.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół