Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Jedna drużyna

Mistrzostwa ministrantów. Bp Henryk Tomasik zachęcał ich, by też w życiu codziennym byli bramkarzami, napastnikami i obrońcami.

Zakończyły się XIII Diecezjalne Mistrzostwa Ministrantów w Halowej Piłce Nożnej. Do udziału w nich zgłosiło się ponad 150 drużyn. Do ścisłego finału zakwalifikowało się 48. – Uczestnictwo w mistrzostwach daje ministrantom poczucie przynależności do większej wspólnoty, nie tylko tej parafialnej. Tu mogą zobaczyć, że jest ich więcej. Widać to było nie tylko na boisku, ale też podczas Eucharystii – mówi główny organizator imprezy ks. Ireneusz Szustak, wikariusz w radomskiej parafii św. Bartłomieja.

Grać i bawić się

Finałowe rozgrywki odbyły się w Opocznie i Żarnowie. Nim ministranci zaczęli rywalizować na boisku, spotkali się na wspólnej Mszy św. sprawowanej w kolegiacie pw. św. Bartłomieja w Opocznie. Eucharystii przewodniczył bp Henryk Tomasik. – Musimy w wierze mieć przewodników. Pierwszym jest Pan Jezus. Jednak nam, ludziom, potrzebny jest widzialny kapitan – jest nim ojciec święty Franciszek – mówił w homilii ordynariusz.

– Ale potrzebni są nam też dobrzy zawodnicy. Bramkarze i obrońcy, by bronili domu, klasy czy parafii przed złem. Potrzebni są napastnicy, by zdobywali ludzi dla Chrystusa. Sport uczy wspólnoty. Gdyby na boisku każdy z zawodników był indywidualistą, nic by nie zyskał. Tak samo jest z ministrantami. Tylko razem mogą zbudować wspólnotę – dodał. Artur Wojtal, nauczyciel wychowania fizycznego w opoczyńskim Samorządowym Liceum Ogólnokształcącym, był koordynatorem nadzorującym od strony technicznej przebieg turnieju. Sędziował też niektóre mecze. Mówił, że poziom występujących w nich drużyn był zróżnicowany. – Można tutaj wyróżnić kilka fajnych zespołów. Widać, że ćwiczą ze sobą, a kilka osób gra w klubach. Piłka nożna to gra kontaktowa. Zdarzają się faule. Ale w tym turnieju po przewinieniach nie było wyzwisk, tylko przeprosiny – powiedział. – Dopóki gra w piłkę nożną sprawia tym drużynom radość, niech nie zatrzymują się, ale się tym bawią. Bez względu na wyniki – dodał. Jego zdanie potwierdza sędzia zawodów Łukasz Chmal.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy