• facebook
  • rss
  • A odjeżdżać jest nam żal

    Krystyna Piotrowska

    dodane 18.05.2013 13:36

    Za nami wiele rozmów i tych oficjalnych, i tych całkiem prywatnych. Poznaliśmy wiele osób, które mają potrzebę działania i kultywowania polskiej tradycji. Robią to z pełnym oddaniem i bezinteresownie.

    Szybko nadszedł czas powrotu do Radomia. Na szczęście, wszystko to, co do tej pory zostało zaplanowane jest zrealizowane przez naszą delegację w stu procentach. Punkt pierwszy ostatniego dnia pobytu, to wizyta w naszych gościnnych Miednikach i zaprzyjaźnionej szkole. Jest dziewiąta, a na nas czeka dyrekcja szkoły i obiad. Po raz pierwszy zjadam obiad o tak wczesnej porze, biorąc pod uwagę, że według polskiego czasu jest dopiero ósma. Razem z nami na stołówce są dzieci. Ten gorący posiłek jest dla nich ważny, bo jak się dowiadujemy osiemdziesiąt procent dzieci jest dożywianych w szkole.   Fragment murów miednickiego zamku
    Krystyna Piotrowska /GN

    Spotkanie przy kawie z panią dyrektor Mieczysławą Pietkiewicz, to okazja do podziękowania za ciepłe przyjęcie nas, słowiańską gościnność i życzliwość, której doświadczaliśmy, tu na każdym kroku. Rozmawiamy też o potrzebach szkoły. Pani dyrektor, po raz kolejny podkreśla, jak ważne jest obcowanie dzieci z ich rówieśnikami w Polsce. Kiedy wyjeżdżają, widzą coś innego, inny świat. Na szczęście takich wyjazdów było już kilka, w tym i te do Radomia.

    Muszę się pochwalić, że na pamiątkę naszego spotkania w miednickiej szkole dostałam zrobioną przez córkę pani dyrektor serwetkę. Jest śliczna i będzie idealnie pasowała pod filiżankę.  

    Po drodze ostatnie spojrzenie na zamek w Miednikach. Niewiele do dziś pozostało po tym niegdyś największym zamku grodowym na Litwie. Według Syrokomli w jego murach Jan Długosz kształcił dzieci króla Kazimierza Jagiellończyka. Poeta przyjął też wersję, że królewicz Kazimierz zmarł nie w Wilnie, jak uważa wielu historyków, ale w Miednikach.

    Kolejny punkt dnia, to kolejna wizyta w Wilnie. Ale przecież Wilna nigdy dość.

      Uczniowie klasy drugiej ze szkoły w Kienie z dyrektor Janiną Małyszko (z lewej) i Zofią Litwin (w środku)
    Krystyna Piotrowska /GN
    Czas nas goni, a chcemy odwiedzić jeszcze jedną polską szkołę, tym razem jest to kieńska Szkoła Podstawowa. Jak dowiadujemy się od pani dyrektor Janiny Małyszko, od października szkoła zmienia nazwę i otrzyma patrona. Będzie to Szkoła Podstawowa im. Czesława Miłosza w Pakienie. Oczywiście szkoła nie zmienia fizycznie swojego miejsca, tylko pojawi się inna nazwa miejscowości. Oglądamy dokumenty z czasów, kiedy w tym miejscu była Polska i była polska szkoła o nazwie Publiczna Szkoła Powszechna w Błahowieszczyźnie. Początki placówki sięgają początków oświaty po pierwszej wojnie światowej. – Proszę popatrzeć, przecież widzicie sami, że tu była Polska – mówi pani dyrektor. Idziemy zwiedzać szkołę. Jest niewielka, ale zadbana, wyremontowana i przytulna. Jak we wszystkich tego typu placówkach, problemy podobne i boli trudna sytuacja rodzinna wielu uczniów. Pani dyrektor pokazuje nam też miejsce, w którym chce umieścić tablicę z wizerunkiem patrona szkoły i stosownym napisem. Bardzo by chciała, żeby to była kamienna tablica, ale na razie jej koszt, w wysokości dwóch tysięcy złotych, przekracza szkolne możliwości.

    Opuszczamy szkołę i obieramy kierunek na Radom. Zachwycamy się pięknem wileńskiej ziemi i majowej zieleni. Za nami wiele rozmów i tych oficjalnych i tych całkiem prywatnych. Poznaliśmy ludzi, którzy mają potrzebę działania i kultywowania polskiej tradycji. Robią to z pełnym oddaniem i bezinteresownie. To dzięki nim jest i rozwija się między innymi polskie szkolnictwo i działają zespoły folklorystyczne, jak choćby „Przepióreczka”. Te spotkania i rozmowy będą owocować kolejnymi spotkaniami, a te najbliższe zaplanowane są w Polsce, w Radomiu. Z pewnością o nich napiszemy. Wiem, że nasi przyjaciele z Wileńszczyzny zaglądają na naszą internetową stronę „AVE Gość Radomski”. Przesyłam wszystkim serdeczne pozdrowienia i dziękuję, w imieniu własnym, Zofii Litwin i radnego Jana Maniaka, za życzliwość i całe dobro, jakiego od Was doświadczyliśmy. Do zobaczenia w Radomiu. Podziękowania skierowane były także do Stowarzyszenia Przyjaciół Osiemnastki oraz "Gościa Niedzielnego" za objęcie patronatem medialnym jubileuszu "Przepióreczki"   Dyrektor szkoły Mieczysława Pietkiewicz dziękowała radnemu Janowi Maniakowi i Radzie Miasta Radomia za pomoc okazaną szkole oraz za udział radomskiej delegacji w uroczystościach jubileuszowych
    Podziękowania skierowane były także do Stowarzyszenia Przyjaciół Osiemnastki oraz "Gościa Niedzielnego" za objęcie patronatem medialnym jubileuszu "Przepióreczki"
    Krystyna Piotrowska /GN


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół