• facebook
  • rss
  • Radom Lechowi

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 26/2013

    dodane 27.06.2013 00:15

    Pomnik prezydenckiej pary. Jedni zaprzeczają: Nie cały Radom. Drudzy korygują: Tylko ten lepszy. Jak szukać jedności?

    Pierwsze emocje opadły. Od odsłonięcia pomnika dedykowanego prezydenckiej parze Marii i Lechowi Kaczyńskim oraz ofiarom smoleńskiej katastrofy minęło kilka dni. Czas, by na zimno zebrać myśli i czas na chwilę chłodnej refleksji.

    Bez spektakularnej przepychanki

    Zdaje się, że na nią liczyło wielu, bo byłoby o czym mówić i byłoby co pokazywać całej Polsce. Gdyby do czegoś takiego doszło, Radom byłby znów tematem „śmichów” o patriotycznie „chytrej” babie, o pokoleniu dzieci i wnuków skołtuniałych warchołów, którzy idą w poprzek nurtowi jedynie słusznego postępu. Wprawdzie na kilku forach w internecie skrzykiwano się, by przyjść i zrobić zadymę. Jeśli to nie wyszło, to nie warto podnosić triumfalnych fanfar, ale raczej cieszyć się, że uroczystość przebiegła w podniosłej i poważnej atmosferze.

    Medialna wojna o posadzone przy pomniku pelargonie, która rozgorzała przed uroczystością, okazała się przysłowiową wojną o pietruszkę. Skoro nie było prawdziwej krwi, trzeba było pomazać się kwietnym sosem. Może ktoś się nabierze i uwierzy. Ostatecznie wizerunkowo wygrał cały Radom – ten lepszy i ten niby gorszy. I nie zgadzam się z opiniami o tym, że mamy przepraszać kogokolwiek za tę uroczystość. Po czerwcu 1976 też kazano Radomiowi przepraszać cała Polskę.

    Tron i ołtarz

    Ten sojusz w przeszłości często przynosił wizerunkowe straty temu drugiemu. Ale… Rzecz w tym, by szukać odpowiedzi na pytanie o to, kto bardziej szukał tego sojuszu i czy czasem taka jedność nie przynosiła korzyści obu stronom, bo obie budowały jedność ojczyzny. Przecież weszliśmy do Europy, przyjmując chrzest, a nie goszcząc u siebie Hunów, Wizygotów czy Wandali. Czy na tym sojuszu szkodę poniósł Władysław Jagiełło, który przed grunwaldzką bitwą wysłuchał dwóch Mszy św.? Czy Janowi III Sobieskiemu, po pokonaniu tureckiej potęgi, ubyło czegoś, gdy napisał papieżowi: „Przybyłem. Zobaczyłem. Bóg zwyciężył”? Odsłonięcie i poświęcenie pomnika prezydenckiej pary poprzedziła Msza św. sprawowana w kościele ojców bernardynów. W komentarzach wylano nad kazaniem bp. Józefa Zawitkowskiego morze atramentu. Przepraszam, wyklikano na komputerowych klawiaturach tysiące liter. A przecież kaznodzieja, o czym szeroko mówiono i co poddawano wnikliwej analizie, mówił nie tylko o brzozie i połamanych smoleńskich skrzydłach, które pamiętają. Z 26 minut kazania była to niespełna jedna. A jakoś nie zauważono w komentarzach pochwał głębi wiary i przywiązania od pokoleń do ojczyzny ludu tworzącego naszą diecezję.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół