• facebook
  • rss
  • Zasłuchana

    Marta Deka, ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:15

    Matka Boża Szkaplerzna. Takich obrazów jest na świecie zaledwie kilka. Ten z Wieniawy od wieków słynie łaskami.

    Na wizerunku Dzieciątko prawą rączką dotyka podbródka Maryi i w ten sposób niejako przymusza Ją, by słuchała próśb wiernych, a Ona ma odsłonięte prawe ucho. Nic więc dziwnego, że od dawien dawna do kościoła w Wieniawie przybywają wierni, zostawiając swe imiona w księdze Bractwa Szkaplerznego.

    Długie listy

    Ksiądz kan. Jan Blicharz, dziś rezydent, a wcześniej długoletni proboszcz w Wieniawie, z pieczołowitością pokazuje jedną ze starych ksiąg parafialnych. Mocno zniszczona od częstego używania, zawiera długie ciągi imion i nazwisk. Te pierwsze wpisano 17 maja 1787 r. – Wówczas w parafii założono Bractwo Miłosierdzia, ale to bardzo szybko połączyło się z Bractwem Świętego Szkaplerza, które w naszej parafii istniało od 1602 r. – wyjaśnia ks. Blicharz.

    Do bractwa zapisywano się najczęściej w okolicach 16 lipca, kiedy to przypada wspomnienie Matki Bożej Szkaplerznej. Długie listy osób pokazują, że rokrocznie bractwo powiększało się o około 100 osób. Informacje o miejscowościach, z których wpisywali się wierni, dowodzą, że na wieniawski odpust ściągali ludzie ze wszystkich okolicznych parafii. Z pozoru nieme listy imion mówią niewiele, może tylko to, że w tych stronach wciąż mieszkają ludzie noszący te same nazwiska. Ale nie tylko. Oto na przykład pod datą 1795, a więc rokiem trzeciego rozbioru Polski, lista jest o wiele dłuższa. Podobnie w roku 1905, gdy doszło do rewolucyjnych wystąpień, pod opiekę Pani Szkaplerznej zapisało się niemal 200 osób. Ksiądz Blicharz pokazuje medaliki szkaplerzne. Na jednej stronie znajduje się miniatura obrazu Matki Bożej Szkaplerznej, Pani Wieniawskiej, Opiekunki rodzin i dzieci, a na drugiej wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego. W ostatnich latach wręczał je młodzieży przystępującej do sakramentu bierzmowania. Przyjmowali je także i wierni z całej okolicy. – Takich medalików szkaplerznych rozdałem prawie 8 tysięcy. Kiedy jakiś czas temu rozmawiałem z jednym z lekarzy, mówił mi, że badając pacjentów, często widzi na ich szyjach właśnie te wizerunki – mówi ks. Blicharz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół