• facebook
  • rss
  • Pobiegli w ślad za piechurami

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 11.08.2013 13:33

    Biegają cały rok i znają się bardzo dobrze. Po raz drugi skrzyknął ich ks. Piotr Popis i ruszyli na Jasną Górę.

    Jeden z liderów biegowej pielgrzymki, Tadeusz Kraska ze stowarzyszenia „Biegiem Radom”, ma na koncie niemal sto maratonów. Bardzo cieszy go fakt, że w tym roku do biegaczy z Radomia i Pionek dołączyli ludzie z Kozienic, Białobrzegów, Warki, Krakowa i Warszawy.

    Biegacze każdego z dwóch dni pokonają trasę ponad dwóch maratonów, a potem dołączą do pieszej pielgrzymki naszej diecezji i razem wejdą na Jasną Górę. Pielgrzymie dni biegaczy rozpocznie Msza św., a potem około 20-minutowa rozgrzewka i w drogę. – Po drodze każdego dnia jest dziesięć godzin biegu, a w trakcie Różaniec, Anioł Pański i śpiewana Koronka do Bożego Miłosierdzia. Śpiewamy też pieśni i piosenki. Jest to w sposobie podobne do śpiewających biegnących żołnierzy. Nie mamy nagłośnienia, więc modlitwy i śpiewy inicjuje ktoś z biegnących – mówi ks. Piotr.

    Maratończyk biega od pięciu lat. Do tego roku przebiegł 10 tys. km   Pomysłodawcą pielgrzymki jest ks. Piotr Popis, wikariusz z Pionek
    Maratończyk biega od pięciu lat. Do tego roku przebiegł 10 tys. km
    ks. Zbigniew Niemirski /GN
    Rok temu ruszali w pochmurny, deszczowy dzień. Teraz czeka ich słońce. Jak więc technicznie podejść do tak różnych warunków. – Dla biegaczy, którzy są bardzo dobrze przygotowani kondycyjnie, pogoda nie ma większego znaczenia. Gdy jest upalnie, trzeba pamiętać o nakryciu głowy oraz o nawadnianiu organizmu – mówi Tadeusz Kraska.

    A bąble i otarcia, na które najczęściej uskarżają się piesi pątnicy? – Z tym nie mamy żadnych problemów. Nasze bóle to przede wszystkim zakwasy. Na odpoczynkach siadamy z przykurczonymi nogami, by się regenerować. A potem pojawia się taki biegowy paradoks: Nasza pielgrzymka odbywa się systemem sztafety i często jest tak, że ból mięśni łatwiej pokonać biegnąć, niż jadąc samochodem – wyjaśnia pan Tadeusz.

    Rok temu była nowicjuszką, dziś otrzymała puchar za III miejsce w półmaratonie zorganizowanym z okazji rocznicy Radomskiego Czerwca ’76   Magdalena Pogodzińska (na zdjęciu z pucharem) pobiegła w pielgrzymce po raz drugi
    Rok temu była nowicjuszką, dziś otrzymała puchar za III miejsce w półmaratonie zorganizowanym z okazji rocznicy Radomskiego Czerwca ’76
    ks. Zbigniew Niemirski /GN
    Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą św. w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego. Tutaj z biegaczami uczestniczyli w niej też ich przyjaciele i rodziny, którzy przyszli ich odprowadzić. Monika i Paweł Górowie z Radomia biegają od trzech lat. – Przyszliśmy pożegnać naszych znajomych. Ta pielgrzymka to świetny pomysł. Już dziś postanawiamy, że pobiegniemy w niej w przyszłym roku – zapewniają.

    I ruszyli! Dla laików taki bieg raczej nie kojarzy się z medytacją. Tymczasem wytrawni biegacze, jak Tadeusz Bobrowski z Warki, który w maratonach biega od 1981 r., mówi, że biegając i trenując modli się: – Najczęściej jest to Różaniec. Maratończyk z Warki, który w radomskiej pielgrzymce biegowej wziął udział po raz pierwszy, szczególnie wspomina rok 2000. – Moim wyjątkowym maratonem był ten z 2000 r. w Rzymie z okazji Roku Wielkiego Jubileuszu. Na trasę wypuścił nas wtedy sam Jan Paweł II – wspomina.

    Razem wejdą na Jasną Górę   Trzeciego dnia dogonią pieszą pielgrzymkę
    Razem wejdą na Jasną Górę
    ks. Zbigniew Niemirski /GN

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół