• facebook
  • rss
  • Tchnie, kędy chce

    Marta Deka, Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Odnowa w Duchu Świętym. – Jak wejdzie się w taką wspólnotę, to bez niej się usycha – twierdzą członkowie „Effathy”. Radomska wspólnota obchodzi w tym roku jubileusz 30-lecia.

    Zaczęło się w 1983 r. od rekolekcji charyzmatycznych zorganizowanych przez filipina ks. Piotra Jaworskiego – opiekuna oazy. Zalążkiem wspólnoty było kilka osób spotykających się w sali maryjnej u księży filipinów pod opieką właśnie ks. Jaworskiego. Gdy grupa zaczęła się rozrastać i brakowało miejsca, kolejnym punktem modlitwy stała się na początku lat 90. kaplica św. Maksymiliana Marii Kolbego w kościele garnizonowym. Przez kolejne lata wspólnota rozrastała się i „pączkowała”. Obecnie w diecezji jest czternaście takich grup modlitewnych.

    Drugi dom

    Maria Karszczak należy do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Effatha” niemal od początku jej istnienia. Gdy do niej dołączyła, poczuła, że to jest jej drugi dom i mocno się w nim zakorzeniła. Wspomina z uśmiechem, że zanim związała się z tą grupą modlitewną, była nieśmiała i mówiła bardzo cicho.

    – Tu nauczyłam się głośno mówić i to sobie bardzo cenię. Dzięki temu podjęłam pracę społeczną w dużej jednostce i przez 10 lat byłam przewodniczącą rady nadzorczej. Tak jak i inni poczułam się we wspólnocie jak u siebie. Doznałam ciepła i wzajemnej życzliwości, a to jest bardzo dużo. Tego nam potrzeba w życiu – uśmiechu i radości – opowiada. O pani Marii mówi się, że zna tu wszystkich i jak nikt inny potrafi zaprosić do wspólnoty. – Przyszłam kiedyś, żeby się za mnie pomodlono. Zostałam na spotkaniu, a Maria na koniec mówi: „Słuchaj, przyjdziesz w poniedziałek? Tak?”. Więc przyszłam i jakoś tak zostałam. Jestem tu co tydzień i źle mi, jeśli czasem nie mogę przyjść – wspomina Małgorzata Nowak-Kępczyk. Dziś należy do zespołu „Jezus żyje”, który został założony w Pionkach przed pierwszą wizytą w tym mieście ks. Bashobory.

    W czasie studiów w Lublinie Małgorzata Chmielewska należała do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Po powrocie do Radomia przez dwa lata szukała podobnej. – Pan Bóg mi ją znalazł – wyjaśnia. Dostała pracę w Katolickim Liceum Ogólnokształcącym. Tam spotkała Marię Karszczak, u której zobaczyła przypiętego do ubrania duszka. Taki znaczek nosili członkowie wspólnoty. To było 24 lata temu. Wtedy już wspólnota licząca kilkanaście osób spotykała się w centrum miasta w kaplicy św. Maksymiliana Marii Kolbego w kościele garnizonowym. Tak było przez wiele lat. Wspólnota urosła do kilkudziesięciu osób. Ks. Sławomir Gregorczyk, który się nimi opiekował, został proboszczem w Przysusze. – Wtedy też zmieniliśmy miejsce naszych spotkań. Wróciliśmy do parafii MB Królowej Świata prowadzonej przez księży filipinów. Nie wszyscy tu za nami przeszli. Część utworzyła nową wspólnotę na Młodzianowie. Naszym opiekunem został ks. Ireneusz Gizan COr – opowiada. Rośli w siłę. Zaczęli zastanawiać się i pytać Pana Boga, co mogą jeszcze robić oprócz tego, że się spotykają i modlą. Po kilku tygodniach rozważań słowa Bożego na spotkaniach modlitewnych uznali, że najważniejsza jest potrzeba Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół