• facebook
  • rss
  • Nie rzucim, Chryste…

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Gdy wierni zaczęli śpiew Roty, proboszcz poczuł, że wzruszenie ścisnęło mu gardło.

    Duszpasterz i jego parafianie mają za sobą 30 lat zmagań o to, by na osiedlu stanął kościół. – U początku wszystko było nielegalne, bo ówczesne władze nie godziły się na budowę świątyni. To dlatego wszystko trzeba było robić szybko, choć brakowało środków, ale jednocześnie nie brakowało determinacji wiernych – wspomina ks. prał. Józef Pawlik, proboszcz parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego. Potem przyszły lata mozolnego trudu i dzielenia trudności z niedostatkami parafian, których boleśnie dotknęła bieda i bezrobocie okresu ustrojowych przemian.

    Ale mimo to najpierw stanęła kaplica, a potem realnego kształtu nabierał kościół. Parafię erygował bp Edward Materski, a fundamenty nowego kościoła poświęcił bp Jan Chrapek. – Nie byłoby naszego kościoła, gdyby nie determinacja parafian, ich modlitwa i wdowi, a często emerycki grosz, bo przez lata nie mieliśmy bogatych sponsorów – mówi proboszcz. Kościół na radomskim Ustroniu ma niepowtarzalny klimat, wręcz zapraszający do modlitwy. Łączy nowoczesną formę z wypróbowanymi przez wieki środkami artystycznego wyrazu.

    Architekt Tadeusz Derlatka, autor projektu świątyni, jest dumny ze swego dzieła, a zarazem cieszy się, że całość wygląda tak imponująco. Pytany o fundamentalną zasadę, która budzi owo odczucie piękna i spokoju, wskazuje na łuki. – One są wręcz pokorne. Ich rytm jest służebny, potęguje atmosferę sacrum, a jednocześnie nie przytłacza. Zachęca do modlitwy – mówi. Celebrze połączonej z liturgią uroczystego poświęcenia kościoła przewodniczył bp Henryk Tomasik. Wraz z rzeszą wiernych wzięli w niej udział księża, którzy duszpasterzowali w tej parafii i którzy z niej pochodzą. Obecne były też siostry michalitki, które pracują w tej wspólnocie i które tutaj odczytały swe zakonne powołanie. – Budowaliśmy ten kościół długo, dłużej niż inne świątynie. Może inni robili to szybciej – zaczął podziękowanie proboszcz. Jego słowa zatrzymały owacje wiernych. – Oddałeś temu miejscu serce i wszystkie swe talenty. To była orka na ugorze, bo zaczynaliśmy z tobą, nie mając nic. W imieniu wszystkich parafian wyrażamy nasz szacunek i wdzięczność – mówił przedstawiciel parafian.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół