• facebook
  • rss
  • Wielka renowacja

    ks. Zbigniew Niemirski


    |

    Gość Radomski 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:00

    Nasza katedra. Kościół ma niewiele ponad sto lat. Właśnie zakończył się jego kompleksowy remont.


    Katedry w Gnieźnie, Płocku czy Krakowie mają za sobą historię bez porównania dłuższą. W ich murach spoczywają władcy i wieszczowie. Odwiedzają je turyści i badają historycy. Nasza, radomska, stoi od nieco ponad stu lat i zdaje się dopiero raczkować jako zabytek. Ale w tak krótkim czasie jej mury były świadkami rzeczy wielkich, których nie wolno zapominać. 


    Wpisana w nasze dzieje


    Dumne wieże radomskiej katedry wznoszą się na wysokość ponad 70 m. W Radomiu nie ma wyższych budowli. Zaprojektował je, jak i cały kościół, architekt Józef Pius Dziekoński. Wydaje się, że był dumny ze swego dzieła. Choć miał na koncie projekt kościoła św. Floriana na warszawskiej Pradze, który zachwycał radomską delegację szukającą projektanta, to o tym w Radomiu mówił: „Projekt zrobiłem, o ile sam sądzić mogę, lepszy znacznie niż dla Pragi i to mnie bardzo cieszy, że tak się udało”.

    A kształt wież zaprojektował, wzorując się na tej wyższej z kościoła Mariackiego w Krakowie. I nie chodziło tutaj o proste naśladownictwo, ale o duchowe pokrewieństwo. Polski nie było wówczas na mapie Europy. Krakowska wieża była przypomnieniem naszej dumnej przeszłości. Jeśli miała pojawić się w Radomiu – i to w podwójnym wydaniu – miała być znakiem polskości. 
Myśl o budowie tego kościoła była nie tylko ambitna, ale wręcz prorocza. Rzecz zaczęła się dziesięć lat po wybuchu powstania styczniowego, w 1873 r. Władze carskie skasowały wówczas istniejący w rynku kościół pijarów. Radom posiadał jedną parafię farną i tylko jeden kościół filialny – ojców bernardynów, z którego zresztą decyzją władz carskich wydalono zakonników. A miasto rozwijało się. Zawiązał się komitet obywatelski, który za cel postawił sobie budowę nowego kościoła. Z jednej strony do władz carskich kierowano petycję o pozwolenie na budowę nowej świątyni, a z drugiej mobilizowano mieszkańców. W tym dziele niespożyte siły wykazywał ówczesny proboszcz parafii radomskiej ks. Józef Urbański. To on apelował i organizował zbiórki, a sam na poczet budowy nowego kościoła złożył 1000 rubli. Czy było to dużo? W kronikarskich zapiskach zanotowano, że pierwszą ofiarę na budowę kościoła w 1886 r. złożył niejaki Zdzisław Szemianowski. Było to 5 rubli. A ks. Urbański patrzył daleko w przyszłość: „Może kiedyś ten kościół będzie katedrą biskupią” – mówił. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół