• facebook
  • rss
  • Kapłan w kapeluszu

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 46/2013

    dodane 14.11.2013 00:00

    Ksiądz Władysław Paciak. W tym roku obchodzimy 110. rocznicę urodzin i 30. rocznicę śmierci najwybitniejszego radomskiego malarza drugiej połowy XX wieku.

    Ludzie łatwo zapominają o tych, którzy żyli wcześniej. Tego artystę warto wydobyć z zapomnienia i ukazać nowym pokoleniom. Tworzył w okresie komunizmu, kiedy nie chciano w niczym promować duchownego. Nie miał więc łatwej drogi, żeby się „dopchać” z wystawą do galerii. Ludzie postrzegali go też jako człowieka co najmniej dziwnego, który robi coś tam nieszkodliwego. Więc to, co robił, robił bez żadnego mecenatu. Jego ambicją było tworzenie sztuki nowoczesnej, jednocześnie nawiązując do sztuki dawnej. Malował obrazy abstrakcyjne, ale i realistyczne o tematyce sakralnej. Miał świadomość swojej wartości.

    Trzy fakultety

    Urodził się 23 kwietnia 1903 roku w Podkannie koło Przytyka. Wykazywał zdolności do rysunku, majsterkowania i muzyki. Rysował wszystkim i wszędzie. Próbował budować instrumenty muzyczne. Bardzo chciał się uczyć. Gdy miał 8 lat, organista nauczył go czytać i pisać. Potem rozpoczął naukę w szkole rosyjskiej. Edukację przerwały działania wojenne. Później było Gimnazjum Filozoficzne w Kozienicach, a dalej Seminarium Duchowne w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1929 roku. Pracował w parafiach Łagów Opatowski, Czyżów Szlachecki koło Zawichostu, Mirzec, Chlewiska, Lipa, Wierzbica i Tczów. W Mircu poznał kolejarza – malarza amatora Teofila Kłosińskiego, który nauczył go podstaw rysunku, perspektywy i malarstwa. Zadziwiająco szybko i dobrze zaczął malować i rysować. Spod jego ręki wychodziły kopie znanych dzieł Rubensa, Murilla, Rafaela, Rembrandta i innych. W latach 30. XX w. bp Paweł Kubicki zaproponował ks. Paciakowi wyjazd na studia malarskie do Rzymu.

    Perspektywa wyjazdu za granicę przestraszyła go i nie skorzystał z tej propozycji. – Ks. Władysław pracował w Lipie, gdy wybuchła II wojna światowa. Nie ominął go terror hitlerowskich okupantów. Dwukrotnie był aresztowany i więziony, grożono mu śmiercią. W jego obecności wykonywano egzekucje. Był świadkiem bohaterstwa torturowanych ofiar, a z drugiej strony małości konfidentów i kolaborantów. Bardzo to przeżywał. Wierzbica i Tczów to dwa kolejne etapy wojennej gehenny. Pomagał partyzantom, uciekał, był poszukiwany, ukrywał się, ciągle niepewny własnego losu. Zawsze jednak znajdował czas na twórczość – opowiada artysta plastyk Jerzy Kutkowski, autor wielu opracowań dotyczących ks. Paciaka.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół