• facebook
  • rss
  • Skąd Zagłoba w Radomiu?

    Marta Deka, ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Rocznica. 400 lat temu sejm powołał Trybunał Skarbowy Koronny, zwany też radomskim.

    Była to jedna z najważniejszych instytucji Rzeczypospolitej, a na jej siedzibę wyznaczono Radom. – Każdego roku przyjeżdżali tu senatorowie, deputaci sejmików z ziem i województw całej Polski. Oprócz nich zjawiali się tu ministrowie, to jest podskarbiowie i hetmani. Musiało to mieć wpływ na życie miasta. Przecież wjeżdżali oni do Radomia otoczeni przez liczną służbę szlachecką i żołnierską – mówi historyk prof. UMCS Dariusz Kupisz.

    Historyczny smaczek Sienkiewicza

    Kto z nas nie pamięta tej sceny z „Ogniem i mieczem”, gdy Skrzetuski przez drzwi wyrzucił zawadiakę i pieniacza, imć podstarostę Czaplińskiego? Ale nas zaciekawiło co innego: pierwsze wejście w Trylogii Jana Onufrego Zagłoby. Krewkiemu żołnierzowi swe usługi ofiarował bowiem „gruby szlachcic, który miał bielmo na jednym oku, a na czole dziurę wielkości talara, przez którą świeciła naga kość. – Pozwól waść – mówił, zwracając się do Skrzetuskiego – Jan Zagłoba herbu Wczele, co każdy snadno poznać może, choćby po onej dziurze, którą w czele kula rozbójnicka mi zrobiła, gdym się do Ziemi Świętej za grzechy młodości ofiarował. – Dajże waść pokój – rzekł Zaćwilichowski – powiadałeś kiedy indziej, że ci ją kuflem w Radomiu wybito. – Kula rozbójnicka, jakom żyw. W Radomiu było co innego”. Co miał na myśli autor powieści? Przygotowując się do pisania tej epopei, przewertował źródła, pamiętniki i wspomnienia. Wśród nich szczególnie ważne i popularne było niedokończone dzieło „Opis obyczajów za panowania Augusta III”, autorstwa Jędrzeja Kitowicza, polskiego historyka, pamiętnikarza, korespondenta politycznego, księdza, a przy tym konfederata barskiego. Ten, opisując tło obrad radomskiego sejmu, zanotował: „Na komisji radomskiej napatrzeć się było kielichów natłuczonych, obrusów i serwet sosami porozlewanymi poplamionych, sukien nawet na obojej płci i gorsów białogłowskich takimiż bigosami i frykasami szamerowanych (...). Karty i kości druga to była zabawa w Radomiu dla wojskowych, na którą samę bez innego interesu i sprawy tu się zjeżdżali; jedni po wielkich kompaniach zakładali publiczne gry, drudzy w prywatnych stancjach dni i nocy trawili nad kartami i kościami, ogrywając jedni drugich do ostatniego szeląga i do koszuli”. Obrazy może mało szlachetne, ale ważne i prawdziwe, ukazujące kulturowe tło dziejących się w Radomiu spraw tak ważnych, że w latach 1613–1763 był on jednym z najważniejszych miast Rzeczypospolitej.

    Zawsze radomski

    Obok wspomnianych urzędników i ich służby, wśród tych, którzy zjawiali się w Radomiu, gdy obradował Trybunał, prof. Kupisz wylicza także poborców podatków, przedstawicieli szlachty, mieszczaństwa, duchowieństwa, no i żołnierzy. Praktycznie każdy mógł tu się zjawić zarówno w charakterze pozwanego czy pozywającego. A wszystko zaczęło się w 1590 r., kiedy sejm rozdzielił skarb królewski i państwowy. Ten drugi zasilały głównie cła i podatki. A trzeba tu wiedzieć, że prawie cały dochód państwowy przeznaczony był na utrzymanie wojska i systemu fortyfikacji. Z pozostałej części dochodu opłacani byli urzędnicy. Nie wszystko dawało się załatwić i uporządkować w czasie posiedzeń sejmu i tu zrodziła się potrzeba powołania instytucji, która właśnie z ramienia sejmu będzie działać i porządkować sprawy finansowe Korony. „Trybunał Skarbowy Radomski – pisał Leon Babiński niemal sto lat temu, a warto zaznaczyć, że potem prawie nikt nie zajmował się tą instytucją – ustanowiony został uchwałą sejmu 24 grudnia 1613 r., która rozpoczynała się od stwierdzenia, że sejm nie zdążył dla braku czasu wysłuchać skutecznie liczb (sprawozdania finansowego) z podatków i innych dochodów skarbowych... Przepisuje zatem sejm, aby specjalni deputaci zajęli się rachunków tych sprawdzeniem i obliczeniem się”. Trybunał – zdaniem Babińskiego – był przedłużeniem sejmu, „niejako komisją sejmową obradującą pomiędzy sejmami”. Sejm wskazał 31 deputatów, a ci mieli się zjechać w Radomiu „nazajutrz po św. Agnieszce”, czyli po 21 stycznia 1614 r. Tak się też stało. Deputaci zebrani na radomskim zamku wybierali marszałka obrad spośród senatorów, a obecny wśród nich biskup obejmował honorową funkcję prezydenta. Trybunał rozpoczynała Msza św. sprawowana w kościele farnym. Obrady poprzedzało złożenie przysięgi. Jej rota do dziś tchnie wielką aktualnością: „Ja NN. Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, iż sprawiedliwie ten urząd mnie poruczony odprawować będę... i przy sobie nic nie zatrzymam i upominków od żadnej strony brać nie będę. Tak mi, Panie Boże, dopomóż i święta Męko jego”. – Na miejsce pierwszych i kilku kolejnych sesji trybunału wyznaczono Radom. W następnych latach zdarzało się, że odbywał się on w innych miastach, na przykład w Lwowie, Łucku, Lublinie czy Sandomierzu. Mimo to powszechnie nazywano go Trybunałem Skarbowym Radomskim lub komisją radomską. A ostatecznie zbierał się on rokrocznie właśnie w Radomiu, obradując przez sześć tygodni – mówi prof. Kupisz. Ciekawa rzecz, że podobny trybunał dla Litwy działał w Wilnie, ale i tam nazywano go powszechnie radomskim.

    Wystawa

    Rok 2013 to nie tylko 400. rocznica powołania trybunału, ale także 250. rocznica jego ostatniej sesji. Obie stały się okazją do zorganizowania obchodów, które przy wsparciu Urzędu Miasta przygotowało Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Ich zwieńczeniem – po między innymi Mszy św. sprawowanej w rycie trydenckim, sesji naukowej w Resursie Obywatelskiej i koncercie muzyki dawnej w Szkole Muzycznej – było otwarcie wystawy „Sarmacki Skarb. Trybunał Skarbowy Koronny w Radomiu 1613–1763”. Poprzedziła ją rekonstrukcja historyczna przygotowana pod kierunkiem historyka Przemysława Bednarczyka. – Wystawa została podzielona na trzy części. Rozpoczyna ją przedstawienie instytucji Trybunału Skarbowego głównie poprzez sylwetki osobistości trybunalskich i dokumenty dotyczące działalności tej instytucji – mówi kurator wystawy Elżbieta Kwiecień. Przygotowanie tej części nie było proste. Dokumenty po każdym trybunale były przewożone do Warszawy. Tam do II wojny światowej znajdowały się w Muzeum Akt Dawnych i zostały niemal całkowicie zniszczone w czasie powstania warszawskiego. – Druga część wystawy prezentuje wojsko. Wiek XVII był dla Polski czasem licznych wojen i powstań. Zaangażowane w nie wojsko było nieregularnie opłacane, dlatego sprawy zaległego żołdu były głównym problemem rozstrzyganym w Radomiu. W części trzeciej pokazujemy monety, które były w obiegu w XVII i XVIII w., do tego wagi, sakwy, beczki do przewożenia pieniędzy. Wystawę dopełniają eksponaty związane z podróżą, przybory do pisania, a także ozdoby i zastawy stołowe – wyjaśnia kurator.• Wystawę można oglądać do czerwca 2014 r. Galeria zdjęć na: radom.gosc.pl.

    Ważny ślad dawnej rangi Radomia

    ks. Rafał Piekarski, historyk – Doniosłym wydarzeniem w dziejach Radomia było powołanie w nim przez sejm polski w 1613 r. Trybunału Skarbowego Koronnego. Po takich historycznych wydarzeniach, które miały miejsce w grodzie nad Mleczną, jak podpisanie aktu Unii Polski z Litwą w 1401 r., uchwalenie konstytucji „Nihil novi” w 1505 r. oraz zbioru praw polskich, czyli „Statutów” Jana Łaskiego, pojawiła się instytucja trybunału, podkreślająca nie tylko regionalną, lecz i ogólnopaństwową rangę miasta. Był to jedyny centralny organ I Rzeczypospolitej w historii Radomia, który obradował na zamku radomskim. Wynikiem tego aktu jest m in. utrwalenie się w historiografii polskiej nazwy dla tego urzędu: Trybunał Skarbowy Radomski, Komisja Radomska albo po prostu Trybunał Radomski. Nazwy dziś powszechnie zapomniane, warto jednak przywracać je naszej pamięci, bo dowodzą, jaką rangę w dziejach Polski przedrozbiorowej posiadał właśnie Radom.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół