• facebook
  • rss
  • 3 godziny, 7 minut, 10 sekund

    dodane 05.12.2013 00:00

    Z różańcem w ręku trenuje w Puszczy Kozienickiej. To pozwala mu nabrać dystansu do świata.

    Ks. Piotr Popis pochodzi z Kozienic, z parafii pw. Świętego Krzyża. Od VI klasy podstawówki był ministrantem. Należał do Ruchu Światło–Życie. Od sześciu lat jest wikariuszem parafii pw. św. Barbary w Pionkach. Tam zaczęła się jego przygoda z bieganiem. I w tej dziedzinie powoli spełnia swoje marzenia.

    Recepta na ból

    Sport był jego pasją od dzieciństwa. Grał w piłkę nożną. Bieganiem zainteresował się ze względu na zdrowie. – Gdy zakończyłem treningi piłkarskie, zaczął mnie boleć kręgosłup. Nie pomogły masaże. Jeden z lekarzy zaproponował, bym dalej uprawiał sport, ale może mniej kontuzyjny. Postawiłem na bieganie – wspomina ks. Piotr. I tak zrobił. Dziś pierwszy bieg wspomina z uśmiechem: – Trasa miała tylko 2 km. Pokonałem ją z trudem. Ciężko było mi oddychać – mówi. Początkowo sam sobie ustalał treningi. Przynajmniej półtora roku biegał bez żadnych startów. Sam dla siebie, po lesie. Później jeździł do Kozienic. Jego trenerem został Janusz Misztal, wyznaczał mu zadania. Dzięki niemu uzyskał swój najlepszy czas w maratonie. Jego życiowy rekord wynosi 3 godziny, 7 minut i 10 sekund.

    Nowe wyzwanie

    Ks. Piotr Popis przebiegł do tej pory 11 tysięcy kilometrów. Zaliczył w tym czasie 18 maratonów: 16 krajowych i dwa zagraniczne, w Grecji i Maroku. Z nostalgią wspomina ostatnią trasę, którą przebiegł z Maratonu do Aten. – Była moim marzeniem, bo przecież w 1896 r. w Atenach odbyła się pierwsza olimpiada nowożytna i pierwszy maraton. Początkowo liczył 40 km, dzisiaj to 42 km 195 m – mówi. Przed startem uczestnicy biegu pomodlili się w intencji ofiar tajfunu na Filipinach. Przez pierwsze dziesięć kilometrów ks. Piotr nie miał żadnych trudności. Kolejne dwadzieścia było praktycznie pod górę. – Ten etap był sprawdzianem wytrzymałości dla wszystkich. Po minięciu 30. kilometra biegło się już bardzo fajnie – wspomina. Na całej trasie biegaczy dopingowali kibice. Były zespoły muzyczne i taneczne. – To był pozytywny doping. On uskrzydla. Mimo upału, w listopadzie w Grecji było 30 stopni, biegło się bardzo dobrze – mówi. 300 m przed metą dostał flagę narodową. Wbiegł z nią na stadion w Atenach. – Praktycznie cały stadion był wypełniony. Kibice bili brawo wszystkim, którzy wbiegali. To było niesamowite przeżycie. Miałem na sobie koszulkę z orłem na piersiach i napisem „Polska”. Ludzie rozpoznawali te symbole i bili brawo – dzieli się wrażeniami. Maraton pokonał w 3 godziny, 26 minut i 24 sekundy. Teraz postawił sobie kolejny cel. W kolejnym maratonie chce zejść poniżej 3 godzin.

    Jedna rodzina

    Ks. Piotr stara się jednoczyć biegaczy w regionie. Swoją pasją zaraża też parafian. Ma już mocną ekipę ministrantów i lektorów, z którymi brał udział w wielu biegach. Współorganizuje biegi papieskie i Grand Prix Pionek „Z różańcem w ręku”. Na pierwszym biegu rozdawał różańce. Na trasie wszyscy odmawiają dziesiątek. 8 grudnia zaprasza na bieg mikołajkowo-barbórkowy, bo św. Barbara jest patronką parafii, w której jest wikariuszem. Na koniec wszyscy dostaną jej figurkę. – Te pięć lat biegania wiele zmieniło w moim życiu. Na pewno pod każdym względem poprawiło się moje zdrowie. Mam też dystans do świata. Zmieniło się moje podejście do wielu spraw – mówi. – Jak chcę z siebie wyrzucić negatywne emocje, idę w las, pobiegam, pomodlę się na różańcu, odmówię Koronkę do Bożego Miłosierdzia i czuję się zupełnie inaczej. Bieganie daje mi wiele radości i chcę nim zarażać jak najwięcej osób – dodaje. Dlatego zorganizował pielgrzymkę biegową z Radomia do Częstochowy. Cieszy się dużym zainteresowaniem. Uczestniczą w niej nie tylko nasi diecezjanie. – To są piękne rekolekcje w drodze. Realizujemy taki sam program jak pątnicy zmierzający na Jasną Górę. Biegniemy sztafetą. Zawsze mnie cieszyło, że gdy przychodził czas na modlitwę, wszyscy chcieli biec. Czasem bywało tak, że ekipy szukały kierowców, bo nikt nie chciał jechać samochodem, tylko biec i wspólnie się pomodlić – nie kryje radości ks. Popis.

    Biegaj z głową

    Grand Prix Pionek ks. Popis współorganizuje wraz z nadleśnictwem Kozienice. – Chcemy w ten sposób promować lasy. Tam się lepiej biega niż po asfalcie i po parkach. Bieganie po ścieżkach twardych jest niezdrowe dla stóp i stawów. W lesie jest zupełnie inaczej. Oprócz tego, że jest miękkie podłoże, panuje tam cisza, a przede wszystkim jest świeże powietrze. Można sobie przemyśleć i uporządkować wiele spraw – mówi. Dziś coraz więcej osób chce biegać. Jednak dla początkujących ks. Piotr proponuje marszobiegi. – Trochę biegu, trochę marszu. Potem z treningu na trening należy coraz mniej maszerować, a coraz więcej biegać. Ale minimum pół godziny, by organizm popracował – wyjaśnia. Apeluje też, by biegać z rozsądkiem, bo inaczej można sobie zrobić krzywdę. – Dzisiaj jest dużo stowarzyszeń, które gromadzą biegaczy. Warto mieć jakąś grupę ludzi, która przygarnie, a jednocześnie podpowie, jak efektywniej i bezpieczniej biegać – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół