• facebook
  • rss
  • Czcigodna starość

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    Dom Księży Seniorów. Utworzył go bp Edward Materski. Powstał razem z naszą diecezją w 1992 r. Pierwszymi emerytami, którzy tu zamieszkali, byli nieżyjący już księża: Józef Nita i Stanisław Wydra.

    Dziś w radomskim domu dla duchownych, którzy przeszli na emeryturę, mieszka 31 księży. Przy parafiach czy w domach rodzinnych mieszka kolejnych 46 seniorów. Choć nie cierpimy na brak księży, warto zauważyć, że w naszej diecezji co dziesiąty duchowny jest emerytem. Zasadniczo, w myśl prawa kanonicznego, księża przechodzą na emeryturę po ukończeniu 75. roku życia. Czasem szwankujące zdrowie sprawia, że trzeba wcześniej pożegnać się z aktywnym życiem. Dziś nasz najmłodszy emeryt ma 50 lat. W roku ubiegłym został dotkliwie pobity przez złodziei.

    Seminaryjne skrzydło

    Pierwsi seniorzy zamieszkali w południowym skrzydle gmachu seminaryjnego w Radomiu. Byli na tyle sprawni, że nie było problemu, by korzystali z seminaryjnej stołówki, do której mieli najdalej spośród wszystkich mieszkańców gmachu przy ul. Młyńskiej. Ale z czasem było coraz trudniej. Księża słabli, niektórzy z mieszkańców byli obłożnie chorzy. Rosła też ich liczba i trzeba było myśleć o urządzeniu w pełni samodzielnej instytucji. – Mieszkam w Domu Księży Seniorów ponad 21 lat. Znalazłem się tutaj niemal dziesięć lat przed wiekiem emerytalnym. Zachorowałem i nie byłem w stanie pełnić obowiązków proboszcza. Po zrzeczeniu się parafii pierwszy miesiąc leżałem chory w naszym domu seniorów, czekając na miejsce w szpitalu, a potem dwa miesiące przywracali mnie do jako takich sił – wspomina ks. Adam Łyżwa. No i to przywracanie okazało się bardzo skuteczne. Ks. Adam jeździł potem na Białoruś. Zastępował tamtejszych księży, a tutaj organizował pomoc materialną dla tamtejszych parafii. Wciąż, mimo skończonych 88 lat, jeździ na parafie, by nieść pomoc duszpasterską. Najczęściej zjawia się w Dąbrówce Warszawskiej pod Radomiem.

    – W naszej emeryckiej codzienności kontakt z seminarium jest czymś bardzo ważnym. Czasem rozmowy z wykładowcami, których przecież znamy choćby stąd, że niejeden z nich to nasz uczeń czy wychowanek. Niekiedy udział w uroczystościach seminaryjnych, no i kontakty z alumnami. Oni są dla nas bardzo życzliwi. Wiele razy przychodzą i pytają, czy czegoś nam nie potrzeba. „Idziemy na miasto. Może coś trzeba kupić?” to częste pytania – opowiada ks. Eugeniusz Frączyk, były proboszcz parafii Lipsko.

    – My z perspektywy seminaryjnej bardzo sobie cenimy obecność w naszym gmachu księży seniorów. Podziwiamy ich zapał duszpasterski, czasem mimo słabnących sił. Oni realizują to, co biblijna Księga Mądrości nazywa „czcigodną starością”. Jesteśmy im wdzięczni za godziny spędzone na modlitwie w kaplicach, tej w ich skrzydle, i tej wielkiej, alumnackiej – mówi rektor ks. Jarosław Wojtkun.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół