• facebook
  • rss
  • Abp Wacław Depo pod pręgierzem

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 12.03.2014 00:02

    Rozpętała się histeryczna medialna batalia, by zohydzić metropolitę częstochowskiego.

    Śledzę te publikacje i zastanawiam się, czy jest to na pewno ten Depo - najpierw ksiądz, a potem biskup, którego znam od wielu lat.

    Byłem już pytany o to, kogo widziałbym na stanowisku, które zwolni abp Józef Michalik, i co sądzę o kandydaturze abp. Wacława Depo. Odpowiem krótko: Nie znam na tyle członków episkopatu, by wypowiadać się z nieomylnym przekonaniem. W kwestii samego wyboru i kompetencji przewodniczącego odsyłam do tekstu Bogumiła Łozińskiego w ostatnim numerze "Gościa Niedzielnego" oraz na: gosc.pl. A kandydatury? Trzeba by dobrze znać kilkudziesięciu biskupów, a ilu ich znam: dziesięciu, może góra piętnastu? Kilku to moi koledzy z lat studiów, a do tego paru, których jakoś bardziej spotkałem, niż poznałem.

    Czy owi komentatorzy, którzy z takim znawstwem mówią o polskim Kościele, wiedzą i znają więcej? Niejeden z nich śledzi Kościół bardziej jako śledczy niż jego członek i silnie przestraszony, tym gorliwiej szuka jakiejś dziury w całym niż jego całości.

    A abp Wacław? Znam go od trzydziestu lat. Poznałem go jako kleryk, gdy on był studentem piszącym doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Potem przez ponad dziesięć lat był moim szefem jako rektor w radomskim Wyższym Seminarium Duchownym. Wiele razy przyszło mi korzystać z jego pomocy i kompetencji, gdy w latach 1992-2000 prowadziłem Radomski Instytut Teologiczny. Zajęcia dla świeckich, a było ich w sumie kilkuset, prowadzone były w gmachu seminarium. I tam jako gospodarz rektor Depo okazał się człowiekiem otwartym na ludzi z zewnątrz w instytucji z natury jakoś zamkniętej, bo żyjącej w nurcie formowania przyszłych kapłanów trochę na wzór życia klasztornego. Ks. Depo nie szczędził studentom RIT-u pomocy i był zawsze otwarty na korzystanie z gmachu i uciekanie się o wykładową pomoc seminaryjnej kadry.

    W pracy redakcyjnej, jeszcze w latach wydawania "AVE Pisma Diecezji Radomskiej" (1992-2006) i potem, gdy staliśmy się redakcją "AVE Gościa Radomskiego" (od 2006 r.), był doradcą i autorem wielu tekstów. Wielokrotnie bp Edward Materski mówił mi, jako odpowiedzialnemu za prace redakcyjne, że dogmatyka ks. Depo to solidna wiedza, wierność nauczaniu Kościoła i świetne kompetencje.

    Potem z bp. Depo spotykaliśmy się w Zamościu i wreszcie w Częstochowie. Prosił mnie o zdjęcia, które robiłem na jego ingresie i na spotkaniu dziennikarzy katolickich na Jasnej Górze. Nigdy nie czułem jakiejś obcości, wręcz przeciwnie - otwarcie i szczerą przyjaźń.

    Obecnie nasze drogi są sobie dość odległe. I nie chodzi o przekonania, ale o codzienne obowiązki. I w tym wszystkim bardzo sobie cenię jego pamięć. Jej dowodem jest to, że 6 grudnia, w dzień moich urodzin, zadzwonił z życzeniami i nie poprzestał na słowach: „Szczęścia, zdrowia i Bożego błogosławieństwa”, ale był ciekaw, co u mnie słychać, co robię i czym żyję.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • polemika
      12.03.2014 13:00
      Histerię to robi Ksiądz swym artykułem. Media nie są od tego aby zagłaskiwać jak kota kogokolwiek, w tym hierarchę. Media opisują i komentują to co dzieje w Polsce, a zwłaszcza gdy określone podmioty czy osoby działają w sferze publicznej. I z tym ks. Zbigniew musi się pogodzić.
      Wystawił Ksiądz laurkę bp Depo, i słusznie, ale słowem nie wsppomniał, że kibicuje, broni i wspiera przy każdej okazji o. Rydzyka i wszystko to, co ten redemptorysta robi. A robi i mówi rzeczy kontrowersyjne od wielu lat.
      I dlatego media komentując wybory przewodniczącego KEP, zwróciły na biskupa uwagę, jako kandydata na tę funkcję. Gdyby został nim hierarcha częstochowski, charakter kierownictwa Kościoła w Polsce miałby twarz o. T. Rydzyka, co dla Kościoła nie byłoby dobre.
      Potrzeba w Polsce Kościoła typu Franciszka, Kościoła sympatycznego ludziom, nieposzukującego wrogów i spisków, zwracającego uwagę na potrzeby ludzi biednych i odrzuconych, Kościoła, gdzie biskupi sami będą interesowali się losem tych ludzi, a nie z okien pałaców i drogich limuzyn. Potrzeba Kościoła skromnego, dającego a nie wciąż biorącego, chętnego do rozmowy z każdym człowiekiem, nie mającego psychiki księcia, jak mawia papież Bergoglio.
      Bo takim był Jezus ks. Zbigniewie...
    • jamoni
      12.03.2014 15:04
      do "Polemika" - mniemam, że taki właśnie jesteś w każdym calu, jako odpowiedzialny członek Kościoła. Zazdroszczę.
    • hubertuss
      13.03.2014 08:11
      Nie czarujmy się, nic nie dzieje się bez przyczyny i czasowa zbieżność ataków na arcybiskupa Depo z wyborami przewodniczącego KEP nie jest żadnym przypadkiem. Ludzie trzymający w rękach lewicowo-liberalne media postanowili po prostu utrącić jego kandydaturę.

      Takie zabiegi miały miejsce już niejednokrotnie. Że przypomnę ataki na abpa Hosera. Najbardziej spektakularne i skuteczne były ataki na aba Wielgusa. Jest to biskup, który jak chyba żaden inny, rozumiał zagrożenia obecnego czasu, szczególnie w sferze moralności. Ni i miał odwagę mówienia prawdy. Mediom udało się zorganizować skuteczną kampanię, utrącić go. Spowodowało to powołanie abpa Nycza, który zresztą jest ich faworytem.

      To tak na marginesie robienia polityki wokół Kościoła.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół