• facebook
  • rss
  • Pytania nad grobem męczennika

    Krystyna Piotrowska

    dodane 20.07.2014 22:54

    60 lat temu ks. Roman Kotlarz rozpoczął swoją pierwszą posługę jako wikariusz w parafii św. Zygmunta w Szydłowcu.

    Ks. Kotlarz 7 lipca 1954 roku został mianowany do pracy kapłańskiej w Szydłowcu, a 16 lipca 1954 roku – czyli 60 lat temu – rozpoczął swoją pierwszą posługę jako wikariusz w parafii św. Zygmunta w Szydłowcu. W 60. rocznicę jego posługiwania w szydłowieckim kościele odprawiona została Msza św.

     – Było to bardzo mocne posługiwanie, siał ziarno Bożej prawdy w sercach tutejszych parafian. Nie podobało się to ówczesnym władzom, które wymusiły na biskupie przeniesienie go do innej parafii. Przez wiele lat ówczesnego systemu takie praktyki były stosowane. Ks. Kotlarz zakończył życie jako męczennik i jest kandydatem na ołtarze. O to też w czasie tej Mszy św. będziemy się modlić – mówił proboszcz ks. kan. Adam Radzimirski.

    W świadectwach dotyczących posługi duszpasterskiej ks. Kotlarza w Szydłowcu parafianie między innymi napisali, że był człowiekiem szlachetnym, bezinteresownym, dającym wszystko ludziom. Żył skromnie, nie przywiązywał wagi do rzeczy materialnych. Kazania księdza przyciągały ludzi do wiary.

      Ks. kan. Adam Radzimirski przypomniał, że sześćdziesiąt lat temu ks. Roman Kotlarz posługiwał w szydłowieckim kościele jako wikariusz
    Krystyna Piotrowska /Foto Gość
    Homilię w czasie Mszy św. wygłosił ks. kan. Bogusław Mleczkowski. Przypomniał czasy, w których przyszło żyć i zginąć ks. Romanowi, oraz jego życiorys. – Domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy – mówił ks. Mleczkowski. – Został zaliczony przez władze komunistyczne w poczet radomskich bandytów. Przeszedł tzw. ścieżki zdrowia. Kilkakrotnie został pobity przez funkcjonariuszy SB. 15 sierpnia 1976 roku zasłabł podczas sprawowania Mszy św. Następnego dnia przyjęto go do szpitala. Zmarł dwa dni później w niewyjaśnionych okolicznościach. Władze komunistyczne zakazały pogrzebania ks. Romana na radomskim cmentarzu. Został pochowany w Koniemłotach. Kto umiera dla Pana, staje się jak kiełkujące ziarno, które obumarłszy wydaje stokrotne plony. Bo nikt nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie. Nad grobem męczennika nie wypada nie postawić nam pytania, dlaczego zginął i za jakie wartości był zamordowany. Chyba tylko dlatego, że umiłował nade wszystko ojczyznę naszą. I z tej miłości do ojczyzny nikt nas nie może rozliczać, bo my się za tę ojczyznę modlimy, a nie sprzedajemy w knajpach przy suto zastawionym stole. Księża muszą być po stronie ludzi, ale mówiąc do ludzi, księża muszą być zawsze po stronie Boga. Takim kapłanem był ks. Kotlarz. Naszym wspólnym obowiązkiem jest uczynić wszystko, co w naszej mocy, aby ocalić od zapomnienia postać księdza, który służył ludziom, chronił ich przed złem, walczył o prawdę, był nieugięty w swoich przekonaniach i oddał za nie życie.

    Kaznodzieja podkreślał również, że nie można dopuścić do tego, aby pamięć o tamtych czasach nie została przekazana kolejnym pokoleniom: – Wydoroślała nowa generacja, która tamtego czerwca nie pamięta. Dla tego pokolenia pomnik trzech kamieni przy zbiegu ulic Żeromskiego i 25 Czerwca w Radomiu jest najzwyczajniej jeszcze jednym znakiem jakiejś przeszłości. Z kim zatem porozmawiać o tamtych czasach, o tamtych dniach, naznaczonych wyrokami sądów i kolegiów? Sędziowie tamtych dni też się często mają nienajgorzej, jakby zapomnieli choćby zarumienić się ze wstydu. Może pogadać z duchem z ks. Romana, który - pobity przez nieznanych sprawców - bał się nawet w szpitalnej agonii jakiejkolwiek rozmowy o tym, co go spotkało i od kogo go spotkało? I mogę o tym osobiście zaświadczyć, bo niespełna na dwa dni przed jego śmiercią odwiedziłem ks. Romana wraz z ks. Janem Gąsiorem. I ten obraz pozostaje mi stale w pamięci. Od lat dzieją się rzeczy dziwne. Napady na plebanie i pobicia księży są i dziś kwitowane stwierdzeniem o nieznanych sprawcach. Stajemy przy Ołtarzu Pańskim w 38. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Romana i chcemy modlić się, by został zaliczony w poczet błogosławionych.

    Po Mszy św. delegacje organizatorów, władz miasta i powiatu złożyły pod tablicą upamiętniającą ks. Kotlarza wiązanki kwiatów. Została ona umieszczona w kruchcie świątyni w 2006 roku.

    Na uroczystości zaprosił komitet organizacyjny upamiętniający postać księdza oraz jego pierwszą posługę kapłańską w szydłowieckiej parafii w latach 1954-1956.

      Tablica znajduje się w kruchcie szydłowieckiej fary
    Krystyna Piotrowska /Foto Gość
      Podczas Mszy św. obecne były poczty sztandarowe
    Krystyna Piotrowska /Foto Gość

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół