• facebook
  • rss
  • Benek i jego ministranci

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    50 tys. młodzieży z Liturgicznej Służby Ołtarza. Taka liczba przeczy kreowanemu stereotypowi, że w zachodniej Europie Kościół jest na wymarciu.

    Gdy Bernard dowiedział się, że będę w Rzymie, zaproponował spotkanie na Placu św. Piotra. Obaj pochodzimy z opoczyńskiej parafii pw. św. Bartłomieja. Jeszcze niedawno ks. Bernard Goworek pracował jako misjonarz na Madagaskarze; teraz jest proboszczem w niemieckiej parafii Billigheim. Benek jest członkiem zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Wciąż myśli o powrocie do Afryki. Na razie duszpasterzuje w Niemczech. Spotkaliśmy się, ale nie było okazji do spokojnej rozmowy. Już w drodze na nasze spotkanie co rusz napotykałem młodych Niemców.

    Zdawało się, że są wszędzie: w rzymskich pizzeriach, w zabytkowych kościołach, na każdej stacji metra, na ulicach i placach. No i wreszcie na Watykanie. – Jest nas na razie ponad 20 tysięcy, a liczba wciąż rośnie – usłyszałem z głośników. Potem internetowa strona niemieckich ministrantów podała liczbę 50 tysięcy. A plac wciąż pęczniał. Czy uda mi się spotkać Benka? Dzwonię. Odbiera telefon i mówi: – Jestem przy skraju kolumnady i trzymam w górze parasol. Widzę go. Serdeczne powitanie i szybka decyzja o zrobieniu zdjęcia. – Benek, chcę porozmawiać z kimś z twojej grupy. Na to decyduje się Anna Grosskinsky, jedna z niemieckich ministrantek. – Jestem w Rzymie pierwszy raz. Jestem zszokowana. W szkole i w ogóle nigdzie nie mówi się o religii i o wierze. A tutaj taki tłum młodych, którzy manifestują swoją wiarę. Będę opowiadać o tym po powrocie do domu – mówi, nie kryjąc entuzjazmu.

    Pielgrzymki liturgicznej służby ołtarza z Niemiec do Rzymu odbywają się mniej więcej co pięć lat. Organizatorem jest Wydział do spraw Duszpasterstwa Młodzieży Konferencji Episkopatu Niemiec. Pierwsza odbyła się w 1962 r. Od 1984 r. pielgrzymki mają swoje hasło. Tegorocznej przyświecało hasło: „Frei” – „Wolny”, a szerzej: „Jestem wolny, dlatego chcę czynić dobro”. – Może polskich ministrantów nie stać na pielgrzymkę do Rzymu. Ale kto wie, czy takie spotkanie – zorganizowane na przykład na Jasnej Górze – nie byłoby okazją do zobaczenia, ilu ich jest i jaką są siłą – mówi mi ks. Goworek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół