Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Z "Zielonym01" o "zielonych"

Owe "zielone" to kiedyś były dolary, może tak są nadal nazywane (nie wiem). W gruncie rzeczy chodzi mi o pieniądze, a dokładniej o pieniądze i uczciwość w Kościele.

A jeśli o pieniądzach, to o dawaniu ich ”pod stołem”, kilku pytaniach i niejasnościach po moim komentarzu pt. „Co łaska i co nie łaska”.

W debacie internetowej, która się rozwinęła po moim komentarzu pt. ”Co łaska i co nie łaska”, trudno dociec, z kim się rozmawia, ale czuję się wezwany do odpowiedzi. A do tej skłonił mnie Internauta podpisujący się ”Zielony01”. Z jednej strony głupio mi tak się do niego zwracać, a z drugiej nawet nie wiem, czy powinienem pisać „proszę Pana” czy „proszę Pani”. Proszę więc wybaczyć bezosobowość. Cenię sobie to i jestem mu wdzięczny za to, że Internauta komentował kilkakrotnie i poruszył wiele wątków. Wśród wielu z nich ten, w którym czeka na moją odpowiedź - jak napisał  „z naiwną nadzieją” - znalazł swój impuls w tym fragmencie mojego tekstu, gdzie napisałem: „W parafiach bywa też tak, że pieniądze składane przy okazji posług sakramentalnych dzielone są także między pracowników parafii, czyli np. kościelnego i organistę”. Komentator uznał, że mam na myśli „dawanie pod stołem” dla ominięcia urzędów podatkowych. I tutaj nie zrozumieliśmy się. Nie chodziło mi o „dawanie pod stołem” poza urzędami podatkowymi, tylko o praktykę, gdzie wierni nie idą osobno do kościelnego i organisty, by uregulować opłaty za dane posługi, tylko (by nie mnożyć biegania od osoby do osoby) składają opłatę w kancelarii parafialnej także na te osoby. Te zaś są zatrudnione oficjalnie, opodatkowane i ubezpieczone.

Natomiast co sądzę o owym dawaniu ”pod stołem” i gorszeniu maluczkich, o czym pisze Internauta? Oczywiście, że jest to naganne i nie ma co szukać wykrętów. Dlaczego tak jest? Może też dlatego, że to jakaś pochodna naszej mentalności, która daje na to przyzwolenie i nie są od niej wolni także niektórzy duchowni. Proszę sprawdzić, jak duża jest w naszym kraju tzw. szara strefa i w ilu dziedzinach. Jesteśmy „dziećmi” naszej historii. Od dobrych dwustu lat wiele z nich to były lata, gdzie oficjalne rządy były czymś obcym i wrogim. To tworzy pewną mentalność. A to carat, a to okupanci, a to komuniści. Nowe idzie powoli.

W tym temacie przypomniał mi się pewien symptomatyczny obraz. Zaczynałem studia w Rzymie. Na drzwiach Biblicum, gdzie podejmowałem studia, wisiała kartka informująca, że znalezienie ściągawek i dowiedzenie podpowiadania, czy ściągania jest równoznaczne z natychmiastowym usunięciem studenta z uczelni. Tak surowa kara za tak drobne przewinienie - pomyślałem wówczas, czytając to ogłoszenie.

I potem w ciągu czterech lat studiów byłem tylko jeden raz świadkiem takiej sceny: Podczas zwykłej pisemnej klasówki, nawet nie egzaminu czy semestralnego zaliczenia, ktoś ze egzaminowanych wskazał na ściągającego studenta. Ów ściągający na klasówce został wyrzucony z uczelni. A ów wskazujący  ściągającego? W żadnym wymiarze nie spotkał się z krytyką, ani ze strony wykładowców, ani tym bardziej studentów.

A jak byłoby to odczytane u nas w Polsce? Nie oceniam ściągającego i nie oceniam informującego o ściąganiu. Ściąganie jest szarą strefą. Ale jaki to jest grzech? Tam to grzech niewybaczalny, a u nas?

Ale gdzie tu owe kościelne pieniądze? One są. One domagają się owej totalnej uczciwości, jak uczciwe jest pisanie klasówek bez ściągania, jak uczciwe jest odprowadzanie podatków. One domagają się uczciwości ze strony każdego obywatela, jak też ze strony państwa. Mamy wiele do nadrobienia i do zrobienia.


 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

  • zielony01
    13.09.2014 00:36
    Po pierwsze chciałem podziękować Księdzu że w ogóle znalazł czas i chęci aby odnieść się do moich, przynajmniej niektórych opinii.

    A teraz do meritum, cytując fragment: „W parafiach bywa też tak, że pieniądze składane przy okazji posług sakramentalnych dzielone są także między pracowników parafii, czyli np. kościelnego i organistę” - tutaj miałem na myśli, co zresztą napisałem w komentarzu, że w przypadku gdy parafia, a raczej parafianie są biedni proboszcz zawsze może zrezygnować z dodatkowego "personelu" już pomijam fakt w jaki sposób zatrudnionego. Wydaje mi się że jest to o wiele lepszy sposób na walkę z niedoborami w kasie niż ciągłe podwyższanie cen za chrzty, śluby czy pogrzeby bo rodzi to niechęć i oburzenie wiernych. Zdaję sobie sprawę z tego, że "zwolnienie" kogoś to automatycznie większa ilość obowiązków spadająca na proboszcza, więc lepiej podnieść ceny i nie pogarszać własnego "komfortu" życia. Przecież jeśli ktoś prowadzi firmę i ma zatrudnionego jednego pracownika to gdy przychodzi recesja i nie stać go na opłacenie pracownika to niestety musi go zwolnić i wszystko robić samemu. Nie ma możliwości podnoszenia cen by więcej zarobić bo i tak nikt tego towaru nie kupi po wygórowanych cenach. Tak to wygląda w realnym życiu.

    "Natomiast co sądzę o owym dawaniu ”pod stołem” i gorszeniu maluczkich, o czym pisze Internauta? Oczywiście, że jest to naganne i nie ma co szukać wykrętów." - po czym Ksiądz z rozbrajającą szczerością jeden z wykrętów znalazł w postaci mentalności wobec państwa. Normalnie ręce opadają. Innymi słowy przyznaje Ksiądz, że jest to złe ale wytłumaczalne. Wydaje mi się że Jezus gdzieś powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." W moim odczuciu ten cytat oznacza, że albo coś jest białe albo czarne, u Jezusa nie ma odcieni szarości. Więc próba wytłumaczenia grzechu w żadnym stopniu nie umniejsza jego wagi. Niestety postawa prezentowana przez Księdza jest w KK dość powszechna i dotyczy także innych dziedzin życia - próba "rozmazania" odpowiedzialności. Niestety to kościół stoi na straży zasad i moralności i w tym względzie od księży wymaga się o wiele więcej niż od zwykłego przeciętnego obywatela tego państwa. Jacy będą wierni jeśli dostają taki przykład z "góry"???

    I na końcu chciałbym się również odnieść do kwestii ściągania. Otóż na zachodzie edukacja jest bardzo droga, a już dostanie się na prestiżową uczelnię graniczy z cudem. Po pierwsze trzeba mieć dużą wiedzę i duże pieniądze albo bardzo dużą wiedzę i wtedy dostaje się stypendia. Mając to na uwadze każdy chce dostawać jak najlepsze stopnie aby te stypendia zachować, ponieważ ich ilość jest ograniczona. Ściąganie na egzaminach jest po prostu okradaniem innych studentów, którzy uczciwie pracowali ucząc się do egzaminów i dlatego tam nie ma "tolerancji" dla tych nieuczciwych i bardzo dobrze. Takie nastawienie do ściągania czyli oszukiwania jest wpajane dzieciom od przedszkola.

    Wydaje mi się że porównywanie ściągania do okradania państwa i gorszenia wiernych to lekko chybione porównania tym bardziej że studia w Polsce są cały czas bezpłatne.
    doceń 0
  • anita_teolog
    13.09.2014 06:52
    Czytałam Księdza drugi tekst o pieniądzach w Kościele. Tłumaczy się Ksiądz za prawdę, którą napisał. Natychmiast znalazła się osoba, która chce udowodnić łapówki w Kościele.
    A ten ZIELONY01 jak taki kozak i skory do rozmowy, to czemu się nie ujawni, tylko pod pseudonimem ukrywa?
  • anita_teolog
    16.09.2014 20:00
    Po prostu, znam Księdza Profesora 10 lat i wiem jakim JEST Kapłanem i jest bardzo niestosowne, a wręcz nietaktowne takie komentowanie Jego tekstów.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy