• facebook
  • rss
  • Elitarna szkoła Marii Gajl

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 42/2014

    dodane 16.10.2014 00:00

    Dzień Nauczyciela. Wykształciła tysiące radomianek. Do końca życia interesowała się szkołą i młodzieżą.

    Zadaniem, które postawiła sobie nauczycielka, a później założycielka szkoły i jej wieloletni dyrektor Maria Gajl, było wychowanie dziewcząt na dobrze wykształcone obywatelki, które nie muszą być wyłącznie żonami i matkami. Ich obowiązkiem miało być również zdobycie wiedzy i podjęcie pracy dla kraju. Żegnając jeden z roczników maturzystek, mówiła: „Wierzę, że żadna z was nie zasklepi się w ciasnej skorupie egoizmu, lecz każda będzie szukać szczęścia dla siebie w pracy nad stworzeniem dobra dla innych”. Te słowa nie padły w próżnię, bo wiele z jej podopiecznych realizowało swoje aspiracje, łącząc karierę zawodową z działalnością społeczną i kulturalną. Wśród setek jej wychowanek nie brakuje osób wybitnych.

    Zakład Naukowy Żeński

    III Liceum Ogólnokształcące w Radomiu przy ul. Traugutta nosi imię bohatera powstania styczniowego płk. Dionizego Czachowskiego. Ale dla wielu radomian ta szkoła to po prostu „Gajlówka” – od nazwiska założycielki tej placówki Marii Gajl. Historia szkoły zaczyna się w marcu 1906 roku, kiedy odbyły się pierwsze lekcje w nowo powstałej 3-klasowej polskiej prywatnej pensji żeńskiej. Działo się to w wynajętym mieszkaniu, w kamienicy przy obecnej ul. Mickiewicza. Czasy były takie, że rosyjski terror zelżał, między innymi w odpowiedzi na strajk szkolny, i rząd zezwolił na wprowadzenie wykładów w języku polskim do szkół prywatnych, pozbawiając je jednak prawa publiczności. Maria Gajl miała wtedy 41 lat, była więc dojrzałą kobietą, cieszącą się renomą dobrego pedagoga. Doświadczenie w zawodzie zdobywała przez ćwierć wieku. Pracowała jako prywatna nauczycielka (nie chciała wykładać w carskich szkołach) po ukończeniu rosyjskiego gimnazjum rządowego. Była z pokolenia kobiet, które w imię ideałów kształcenia polskiej młodzieży w języku ojczystym i uczenia zakazanych przez władze przedmiotów poświęcały się pracy bez reszty. Jej placówka oświatowa od razu zyskała odpowiednią renomę i jeszcze w tym samym roku przeniosła się do innego lokalu i została przekształcona na 7-klasowe gimnazjum – Zakład Naukowy Żeński. Sześć lat później szkoła zaczęła funkcjonować w budynku przy ul. Traugutta i pozostaje w nim do dziś. Szkoła od początku była przedsięwzięciem rodzinnym. Oprócz Marii, która uczyła geografii i ary- tmetyki, do grona pedagogicznego należały jej dwie siostry – Aleksandra Gajl, polonistka, oraz Julia Gajzler. I wojna światowa i ubożenie ludności to czas, gdy wiele uczennic zalegało z płaceniem czesnego. Przełożona robiła wszystko, by ratować placówkę od zamknięcia. Po wojnie szkoła poszerzyła ofertę edukacyjną i podążała za wymogami stawianymi przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. „Kilkuletni okres szkolnictwa prywatnego przed rokiem 1914 to okres ciągłej i nieustannej walki między umiłowaniem i obroną ideałów narodowych a wzmagającą się reakcją. Ta walka toczy się przed oczyma dziatwy polskiej. Dzieci niejednokrotnie muszą w niej brać czynny udział, a świadomość, że bronią najświętszych praw wspólnie ze szkołą, jest źródłem spójni duchowej między wychowankami i ciałem nauczycielskim. W latach 1914–1920 liczne wychowanki gimnazjum pracują w szpitalach polowych. Spośród nich Maria Cyrańska, Zofia Tokarska i Eugenia Tochtermannówna umierają wskutek zarażenia się w szpitalach wojskowych. Teresa Grodzińska zostaje w czasie inwazji bolszewickiej w bestialski sposób zamordowana jako sanitarjuszka. Po śmierci została udekorowana orderem Virtuti Militari” – to cytat z jednego z informatorów wydawanych przez szkołę w okresie międzywojennym. Sanitariuszka Maria Cyrańska była siostrzenicą właścicielki szkoły. Harcerka Teresa Grodzińska została zamordowana przez Kozaków w miejscowości Czortowiec koło Hrubieszowa.

    Szkoła z renomą

    Zakłady Naukowe Żeńskie Marii Gajl – taką nazwę nosiła szkoła od 1936 roku. Jej właścicielka nie żałowała energii, by placówka nosiła miano elitarnej, i to pod każdym względem. Utrzymywany był wysoki poziom nauczania. Dbało się o wychowanie, które polegało na wpajaniu podopiecznym wartości moralnych i narodowych. Dostęp do nauki miały także dziewczęta z niezamożnych czy nawet ubogich rodzin. Te ostatnie były całkowicie zwalniane z płacenia czesnego. Jak przystało na prekursorkę, Maria Gajl wiedziała, jak ważne jest dla popularności i wizerunku szkoły informowanie społeczeństwa o osiągnięciach i działaniach prowadzonych przez jej placówkę. Dlatego w okresie międzywojennym szkoła często była obecna w miejscowej prasie. – Za sprawą Marii Gajl powstał budynek szkoły w takim kształcie, jak widzimy go teraz. Jest prawie niezmieniony od 1936 roku. Jak na owe czasy, to była okazała szkoła. Jej założycielka była świetną organizatorką, która poświęciła życie swojemu zawodowi, będącemu jednocześnie jej pasją. Nie założyła rodziny. Wszystkie swoje oszczędności włożyła w rozbudowę szkoły. Cieszyła się nią krótko, bo gdy wybuchła II wojna światowa, budynek zajęli Niemcy. To, co było w środku, zostało przez nich wyrzucone i zniszczone. Szkoła funkcjonowała w czasie okupacji na tajnych kompletach – opowiada Małgorzata Borudzińska-Fronk, nauczycielka języka polskiego w III LO, współautorka monografii szkoły. Jak dodaje, Maria Gajl miała swoje ścisłe wytyczne dotyczące kształcenia uczennic. Sama była otaczana niemal kultem. Pamięć o niej była i jest w szkole ciągle żywa. Potwierdza to dyrektor placówki Danuta Sawicka. W jej gabinecie wisi podarowany przez rodzinę Gajlów portret założycielki szkoły. Widać na nim poważną, starszą kobietę, która jedną rękę ma opartą o stół z leżącymi książkami. Drugą również opiera o książkę. Na piersi ma przypięte odznaczenie. To Złoty Krzyż Zasługi za działalność pedagogiczną, oświatową i społeczną. Otrzymała go w 1936 roku. Dyrektor Sawicka jest absolwentką tej szkoły. Jak wspomina, tradycje „Gajlówki” widać było jeszcze do końca lat 70. ub. wieku, kiedy to uczniowie nosili charakterystyczne granatowe kołnierze. – Niewiele pozostało w szkole pamiątek sprzed II wojny światowej. Najcenniejszą z nich jest sztandar szkoły. W pokoju nauczycielskim wciąż stoi ogromny dębowy stół, za którym kiedyś razem z nauczycielami siadała Maria Gajl. Na korytarzach wiszą ocalałe tableau. To rzeczy materialne. Ale to, co dla nas najważniejsze, to wartości, które przekazała nam założycielka szkoły – patriotyzm, poszanowanie godności człowieka i sprawiedliwość – wymienia D. Sawicka. Maria Gajl zmarła 23 września 1945 roku. 9 lat wcześniej złożyła obowiązki dyrektorki szkoły, ale nadal interesowała się placówką, jak też uczennicami i absolwentkami. Mieszkała w budynku szkoły na parterze. Ubrana na czarno, każdego ranka o 6.30 szła, aby otworzyć szkolną bramę. W 1950 roku władze komunistyczne zlikwidowały prywatną szkołę żeńską, założoną przez Marię Gajl.

    Skarby na strychu

    Tym, co doskwierało radomskiemu III LO, był brak sali gimnastycznej. Ta z czasów, gdy zawiadywała szkołą Maria Gajl, była zaledwie większym pomieszczeniem, które teraz służy jako sala lekcyjna. W 2006 roku rozpoczęły się prace przy budowie nowoczesnej sali gimnastycznej. Trzeba było wyburzyć stojący obok szkoły budynek gospodarczy. Po zdjęciu dachu okazało się, że był pod nim strych, o którym nikt nie wiedział. Ktoś zamurował do niego wejście, ale wcześniej umieścił tam dokumenty dotyczące szkoły, korespondencję, albumy, szkolne wydawnictwa, prace uczennic. Jak zapewnia dyrektor Sawicka, wszystko to zostało odpowiednio zabezpieczone, a w najbliższej przyszłości ma powstać sala pamięci i tam pamiątki związane z historią szkoły znajdą należyte miejsce. Podobno gdzieś w szkolnych murach znajduje się schowek, w którym przed hitlerowskim okupantem schowano popiersie Józefa Piłsudskiego i tablicę upamiętniającą poległe podczas wojny polsko-bolszewickiej absolwentki szkoły. Tablica pamiątkowa, która obecnie wisi w holu budynku, jest repliką tej zaginionej. – Może podczas kolejnego remontu i te skarby uda się odnaleźć – zastanawia się pani dyrektor. Z inicjatywy dyrekcji szkoły jedna z ulic w Radomiu nosi imię Marii Gajl.

    Przy pisaniu artykułu korzystałam z książki „Ich ślady. Kobiety w historii Radomia”. Rozdział o Marii Gajl „Szkoła dla kobiet” napisała Anna Drela

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół