• facebook
  • rss
  • Jezu, chodź, kolacja gotowa!

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 01/2015

    dodane 01.01.2015 00:00

    Wszystko zaczęło się w grudniową noc 1664 r.

    Wojciech, zdun ze Smardzewic, przyjechał na dwór do Nieznamierowic, by przeprowadzić remont, i tam ciężko zachorował. Leżał w izbie, gdzie wisiał obraz Świętej Rodziny, rodowa pamiątka dziedziców. – W nocy ujrzał światłość i usłyszał głos: „Nie bój się, bo nie będzie ci nic. Uprosiłam ci u mego Syna zdrowie. Zbuduj mi kaplicę, bom godniejszego miejsca godna” – opowiada o pierwszym objawieniu filipin ks. Jerzy Cedrowski, kustosz studziańskiego sanktuarium. Mówi także o innych cudach, które działy się krótko potem.

    Opowiada o skrupulatnym badaniu tych wydarzeń, które zlecił ówczesny prymas Mikołaj Prażmowski i który zakazał kultu, aż wszystko się wyjaśni. Dziś nie ma już drewnianego pierwotnego kościoła, którego plany dał sam prymas Prażmowski. Stoi za to okazała bazylika, w której podziemiach pochowano zduna Wojciecha. Są liczne pielgrzymki i prywatne odwiedziny. Nadal jest to miejsce wielu łask otrzymywanych za przyczyną Matki Bożej. Stróżami maryjnego sanktuarium od 1673 r. są księża filipini. W sierpniu 1968 r. prymas Polski kard. Stefan Wyszyński koronował łaskami słynący wizerunek, który od tamtego czasu nazywany jest obrazem MB Świętorodzinnej. Na uroczystości obecny był wówczas kard. Karol Wojtyła. 45. rocznica koronacji i 350. rocznica pierwszego objawienia były wydarzeniami, które wspominano w minionym roku w sanktuarium. Ich zwieńczeniem stała się Msza św., której przewodniczył bp Adam Odzimek, a w której z rzeszą wiernych wzięli udział przedstawiciele nowo wybranych władz samorządowych powiatu opoczyńskiego.

    – Rocznicową Eucharystię poprzedziła wieczornica z inscenizacją tamtej nocy, gdy zdun Wojciech został uzdrowiony i gdy badano wiarygodność tamtych niezwykłych wydarzeń. Zagrali nasi gimnazjaliści, a przedstawienie przygotowaliśmy razem z historykiem Grażyną Olczyk – mówi ks. Jacek Cedrowski COr, wikariusz. – Będąc w Kazimierzu nad Wisłą – mówił w homilii bp Odzimek – wziąłem do ręki książkę o świętych. Znalazłem w niej opis, który doskonale pasuje do naszego cudownego obrazu. Oto Najświętsza Maryja Panna woła: „Jezu, chodź, kolacja gotowa!”. I Pan Jezus opuszcza gromadkę swoich rówieśników, podąża do domu, bo Matka Go woła. Woła Go Matka, która nie tylko przygotowała posiłek, ale też uczyła swego Syna tradycji i modlitw swego narodu. Ona, Matka Boża Świętorodzinna, mówi do każdego z nas: „Chodź, kolacja gotowa. Zapraszam cię do tego stołu, do Kościoła, do wspólnoty wiary, wspólnoty miłości”, której tak nam potrzeba i za którą tęsknimy. Dodajmy do tego końcową modlitwę z encykliki Benedykta XVI i papieża Franiszka „Lumen fidei”: „Maryjo, pomóż nam, abyśmy byli dotknięci miłością Twojego Syna. Abyśmy byli dotknięci wiarą w Niego”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół