• facebook
  • rss
  • Wróciły nasze anioły

    dodane 08.01.2015 00:00

    W Radomiu jest około 200 bezdomnych. Tym, którzy nie mogą dotrzeć do jadłodajni, w czasie mrozów dowożony jest ciepły posiłek.

    Pomieszkują w ruderach, piwnicach, węzłach ciepłowniczych, czasem w wykopanych w ziemi dziurach. W słoneczne letnie dni starają się sami sobie radzić. Gdy nadchodzi mroźna zima, szczególnie potrzebują wsparcia. Przygotowane są dla nich miejsca w noclegowni, ale nie wszyscy chcą z nich skorzystać.

    Gorąca zupa

    Po raz trzeci Caritas Diecezji Radomskiej rozpoczęła akcję rozwożenia ciepłych posiłków do miejsc, w których przebywają bezdomni. Dostarcza im też kołdry i materace. – Wspólnie ze Strażą Miejską streetworkerki Caritas docierają do osób najbardziej potrzebujących. Ci bezdomni żyją w pustostanach, gdzie często nie ma okien i drzwi – jest ryzyko, że bez wsparcia może grozić im śmierć z wyziębienia – mówi ks. Robert Kowalski, wicedyrektor Caritas Diecezji Radomskiej. – W tej chwili wiemy o 40 osobach, które potrzebują naszego wsparcia i opieki. Jesteśmy przygotowani na rozwożenie kilkudziesięciu posiłków dziennie – dodaje i apeluje, by nie przeganiać bezdomnych z klatek schodowych. – Warto zadzwonić do Straży Miejskiej, na policję czy do Caritas. Streetworkerki udadzą się w te miejsca i będą namawiać te osoby, by przyszły do naszych placówek, a my będziemy starali się je zabezpieczyć przed mrozem – mówi. Szacuje się, że w Radomiu jest prawie 200 bezdomnych. Oni często przemieszczają się do innych miast. – Na podstawie analizy naszych interwencji, jak i analizy informacji, które otrzymujemy od mieszkańców, stworzyliśmy mapę przebywania osób bezdomnych. Codziennie staramy się tam docierać. Są to pustostany, rudery, piwnice, węzły ciepłownicze, czasem wykopane w ziemi dziury. Apelujemy do ludzi, którzy widzieli bezdomnych w naszym mieście i zaobserwowali, gdzie wchodzą, by nas o tym informowali – mówi Piotr Stępień, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Radomiu. Mazowiecki Urząd Wojewódzki uruchomił bezpłatną infolinię 987. Pracownicy Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego udzielają informacji na temat możliwych form wsparcia – wskazują najbliższe schroniska, jadłodajnie czy punkty pomocy medycznej. Straż Miejska przyjmuje tego typu zgłoszenia pod numerem 986.

    Potrzebują nas

    W Radomiu są dwie streetworkerki – Kamila Gawor i Agnieszka Włodarczyk. Ich codzienna praca polega na odwiedzaniu bezdomnych w terenie. – Przemierzamy ulice. Zwracamy uwagę na opuszczone miejsca – pustostany, stare kamienice, śmietniki – w których potencjalnie mogą przebywać bezdomne osoby – mówi Kamila. – Gdy znajdziemy taką osobę, staramy się nawiązać z nią pierwszy kontakt, który jest bardzo ważny. Informujemy ją, gdzie może otrzymać pomoc. – Na początku jest budowanie relacji. Nie oceniamy naszych podopiecznych, ale chcemy im wskazać drogi wyjścia z trudnej sytuacji – mówi Agnieszka. – Gdy wróciłyśmy do pracy po urlopie, jeden z podopiecznych powiedział do nas: „Nasze anioły wróciły”. To dowód na to, że oni nas potrzebują, a nasza praca ma sens. Streetworkerki mają pod opieką około 100 bezdomnych. Zimą co drugi dzień ze strażnikami miejskimi rozwożą im ciepły posiłek. Wtedy mogą też sprawdzić, co dzieje się w pustostanach i udzielić bezdomnym dodatkowej pomocy, bo nie każdy z nich potrafi poprosić o pomoc.

    Noclegownia

    Caritas Diecezji Radomskiej przy ul. Zagłoby prowadzi dom dla bezdomnych kobiet oraz noclegownię dla kobiet i mężczyzn. Placówka dysponuje w sumie 55 miejscami. Mieszka tam 14 samotnych kobiet i 3 matki z dziećmi. – Naszym głównym zadaniem jest oferowanie im pomocy w postaci noclegu, mogą także dostać ubranie i podstawowe środki higieny, jak mydło, szczoteczka do zębów czy pasta. W okresie Bożego Narodzenia próbowaliśmy stworzyć dla naszych podopiecznych namiastkę świąt. Były spotkanie opłatkowe, prezenty, choinka, jednak, prawdziwego domu nie jesteśmy w stanie im dać – mówi Wojciech Dąbrowski, kierownik domu dla bezdomnych kobiet oraz noclegowni dla kobiet i mężczyzn Caritas Diecezji Radomskiej. W noclegowni przebywa 23 mężczyzn. – Przychodzą praktycznie bez niczego. Strzyżemy ich, myjemy, ubieramy, dajemy jedzenie, a ciepły posiłek mają w jadłodajni Caritas. Przygotowaliśmy dla nich 24 miejsca. Jak będzie więcej potrzebujących, to mamy kilka łóżek polowych, w najgorszym przypadku dajemy krzesła. Nikt od nas nie odejdzie bez pomocy, szczególnie teraz, kiedy są mrozy i mieszkanie w pusto- stanach grozi wychłodzeniem i śmiercią – dodaje Wojciech Dąbrowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół