• facebook
  • rss
  • Dawka śmierci w antykoncepcyjnym opakowaniu

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 26.01.2015 22:02

    Refleksję ks. Jarosława Wojtkuna, moralisty, rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, zainspirowało papieskie orędzie na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

    Oto jego stanowisko:

    - Papieski dokument to przepiękny obraz rodziny, niczym matczyne łono, które chroni poczęte życie "przy uspokajającym dźwięku bicia serca matki". Każdy z nas miał szczęście wsłuchiwać się w ten rytm serca matki przez pierwsze 9 miesięcy naszego życia. Nie będą miały tego szczęścia dzieci poczęte w łonie matek, które sięgną po tzw. antykoncepcję awaryjną, otrzymując w aptece bez recepty pigułkę "dzień po". Tak, nie pomyliłem się! Mowa o dzieciach poczętych, nie o antykoncepcji zapobiegającej poczęciu. Pigułka "ellaOne" bowiem, jeśli użyta po owulacji i po połączeniu plemnika z komórką jajową, w wyniku którego powstało nowe życie ludzkie, niszczy to życie. Hormony w niej zawarte powodują zagęszczenie w szyjce macicy i wydalenie zarodka ludzkiego z ustroju matki i jego śmierć. To już nie jest antykoncepcja zapobiegająca poczęciu, ale wywołanie mechanizmu poronienia we wczesnym etapie rozwoju ludzkiego życia.

    Podobno, zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Zdrowia, taką pigułkę bez recepty będą mogły kupić dziewczęta już od 15. roku życia.

    Do zawarcia związku małżeńskiego przed ukończonym 18. rokiem życia muszą uzyskać zgodę sądu. Ale do "dojrzałej" decyzji o podjęciu życia seksualnego wystarczy mieć lat 15. Czy łatwości dostępu do tzw. antykoncepcji awaryjnej nie potraktują jako zachęty do nierozważnych zachowań seksualnych? Czy usłyszą w aptece przestrogę o niszczącym wpływie pigułki na młody, rozwijający się organizm? Oraz o tym, że ich regularne zażywanie może prowadzić do trwałej niepłodności?

    Sięgam jeszcze raz do tekstu papieskiego orędzia na dzisiejszy Dzień Środków Społecznego Przekazu. "Matczyne łono, które nas gości, jest pierwszą »szkołą« przekazu, na którą składa się słuchanie i kontakt cielesny, gdzie zaczynamy zapoznawać się ze światem zewnętrznym, w środowisku chronionym". Tabletki"„dzień po" zamykają poczętej istocie ludzkiej drogę do tej matczynej "pierwszej szkoły przekazu", gdzie znajdują się w "środowisku chronionym". Papieski dokument jest pełną uroku promocją kultury życia i otwarcia na życie poczęte.

    Wiadomość z ostatnich dni o zapowiadanej nieograniczonej dostępności pigułki "dzień po" jest przegraną potyczką kultury życia z kulturą "przeciw poczęciu". Św. Jan Paweł II dostrzegał tę konfrontację już na etapie początków ludzkiego życia, ubolewając nad tym, że "człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub - po prostu - samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób swoisty »spisek przeciw życiu«".

    Od napisania tych słów mija w tym roku równo 20 lat. Płynęły z głębokiego zatroskania o kulturę życia i kondycję moralną rodziny. Pozostają nadal wyrzutem, jako wciąż nieodrobione zadanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • anita_teolog85
      26.01.2015 22:54
      Kiedy o tej pigułce zrobiło się głośno, ktoś w telewizji powiedział, że na jej temat będzie pierwszy zabierał głos Kościół, o której, jak i o życiu normalnego człowieka nie ma zielonego pojęcia. Czytając słowa Księdza Rektora, stanowczo opowiadam się po Jego stronie, a co za tym idzie, po stronie Kościoła, do Którego należę od momentu Chrztu Świętego i się z Nim identyfikuję. Kto, jak nie Kościół ma uczyć MORALNOŚCI, kto, jak nie nasz Święty Jan Paweł II, ma pokazywać jak żyć?! Czytając Jego encyklikę, bardzo przeżyłam jej treść, a dziś do niej często sięgam jak również do Pisma Świętego z przekonaniem, że TU znajdę odpowiedź na nurtujące mnie pytania, że TU znajdę obraz dobrego życia, życia z którego później będę mogła być dumna. Mam tak żyć i tak postępować, aby nie tylko podobać się światu i ludziom, ale na pierwszym miejscu podobać się Bogu. Chcę sobie kiedyś powiedzieć, że zrobiłam WSZYSTKO, aby moje życie było piękne i wartościowe, oparte na Dekalogu i Przykazaniu Miłości, oparte na postępowaniu według zasad moralnych, aby móc później usłyszeć od Boga ( bardzo chciałabym, aby tak było ) "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma Cię postawię" Mt 25,23. Myślę, że jest to pragnienie wielu z nas, ale jeśli się idzie z "duchem" czasu, to to pragnienie może prysnąć jak bańka, bo CHRZEŚCIJANINEM nie można być tylko na papieże, gdyż chrześcijaństwo zobowiązuje do WIERNOŚCI Bogu, Który na szczęście nad tym wszystkim stoi i ma coś jeszcze do powiedzenia. Prędzej czy później upomni się o swoje...
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół