• facebook
  • rss
  • Zabrakło logiki, stłukliśmy termometr

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 08/2015

    dodane 19.02.2015 00:00

    – Czy rzeczywiście treść konwencji jest  zbieżna z tytułem? – pyta bp Henryk Tomasik.

    Sejm uchwalił ustawę ws. ratyfikacji konwencji o zapobieganiu przemocy. Nasz ordynariusz jest doktorem filozofii, stąd jego wyczulenie na pewne kwestie. – Byłoby dobrze, gdyby wypowiedzieli się najpierw logicy i metodologowie. Podstawowe zasady obu nauk mówią, by temat pracy wyznaczał jej treść, a praca była rzeczywiście realizowaniem tematu. Dlaczego tak mówię? Bo mamy tutaj bardzo dziwną sytuację. Mam na myśli tytuł: „o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Czy rzeczywiście treść konwencji jest zbieżna z tytułem? Odpowiadam, że nie. Każdy z nas jest przeciwko przemocy wobec kobiet. To są podstawowe zasady moralne, kultury życia i każdy z nas może się podpisać pod takim tytułem. Tymczasem treść konwencji mówi zupełnie o czym innym. Odchodzi od podstawowych zasad moralnych, od koncepcji rodziny i małżeństwa – mówił biskup Henryk Tomasik w cotygodniowej audycji „Kwadrans dla pasterza” w Radiu Plus Radom.

    O sprawę konwencji zapytaliśmy teologa moralistę, by naświetlił ją z perspektywy swojej dziedziny. – Kościół jest przeciwny wszelkim formom przemocy. Zawód mogą odczuwać inne, niewspomniane ofiary przemocy. Dlaczego się nie mówi o dzieciach, które są ofiarami przemocy związanej choćby z rozwodem rodziców, z rozpadającą się rodziną? – pyta ks. dr Jarosław Wojtkun, rektor WSD w Radomiu. – Mój niesmak budzi głuchota na merytoryczne argumenty przeciwników i przypinanie im łatki ideologii. Dlaczego starano się przemilczeć, że także wiele środowisk kobiecych było przeciw konwencji? I rzecz jeszcze jedna: my w moralności szukamy rzeczywistych, a nie ideologicznych przyczyn zła. W konwencji jest odwrotnie. Źródło przemocy widzi się w różnicy płci. Inżynieria społeczna próbuje dokonywać dekonstrukcji ról społecznych. To szukanie przyczyn nie tam, gdzie one są naprawdę, na przykład w alkoholizmie, w brutalizacji i seksualizacji przestrzeni publicznej. Zamiast akcentu na te sprawy, dokonuje się czegoś zupełnie innego. Porównałbym to do takiego zabiegu: zmierzyliśmy temperaturę i jest wysoka gorączka. Co robimy? Tłuczemy termometr i z dumą ogłaszamy, że pokonaliśmy gorączkę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół