• facebook
  • rss
  • Taki Kościół znam

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 10/2015

    dodane 05.03.2015 00:00

    Biskup Piotr Turzyński. Zdaniem wielu, sakra odbyła bez barokowej pompy. Za to było wiele głębokich wyznań i pełnych wzruszeń świadectw.

    W tym wyznaniu nie było pozy: – Jak widzicie, zostałem obdarowany bez żadnej mojej zasługi, nie tylko w tej chwili, ale w ciągu całego mojego życia. I chcę wam powiedzieć, że mam poważny problem: jak spłacić ten wielki dług dobra, jak odwdzięczyć się Bogu i ludziom? – mówił bp Piotr Turzyński, nowo wyświęcony biskup pomocniczy naszej diecezji.

    Wesoły i dobry

    – Kim jest biskup? – zagaduję tuż przed rozpoczęciem ceremonii 4-letnią Karolinę Turzyńską, bratanicę biskupa elekta. – To mój wujek – odpowiada dziewczynka, trzymając w ręku jedną z ulubionych maskotek, która ma pozwolić jej przeżyć niełatwą dla takiego dziecka dorosłą i podniosłą uroczystość. – A jaki on jest? – pytam. – Dobry i wesoły – odpowiada Karolinka i tuli się w ramionach mamy. – Piotr od zawsze był pełen wrażliwości. Gdy lata temu rozdawano paczki z okazji św. Mikołaja, a ja byłam nieobecna z powodu choroby, on dopominał się o podarunek dla mnie – wspomina Grażyna, siostra biskupa. Formacja rodzinna była tą fundamentalną na drodze nowego biskupa. – „Chwała najwyższemu Panu!” – tak mówiła mama, gdy pojawiały się trudne sprawy i rozwiązywały się nagle z Bożą pomocą – rozpoczął swoją mowę na koniec liturgii święceń bp Piotr. – Dziękuję Bogu za życie, wiarę i powołanie. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, dlatego dzisiaj myślę o mojej rodzinie, przyjaciołach, kapłanach i wielu ludziach, którzy zostawili we mnie swój dobry ślad i przez to mnie kształtowali. Spotkałem w życiu wielu wspaniałych ludzi i pięknych chrześcijan. Otrzymałem taką łaskę. Najpierw byli to moi kochani rodzice Julian i Helena, rodzeństwo Grażyna i Michał. Tylko dobry Bóg wie, ile wam zawdzięczam. W domu uczyłem się kochać i wierzyć, ufać Bogu i zwyczajnie żyć. W czasie prymicji 27 lat temu mówiłem: „Ile razem dróg przebytych, ile ścieżek przedeptanych!”. Nie byłem świadom, ile ścieżek jeszcze nas czekało. Podobnie dzisiaj – mówił.

    Trochę porozrabiajmy!

    Drogi chrześcijańskiej formacji bp. Piotra od czasów szkoły średniej wyznaczał Ruch Światło–Życie. – Pan Bóg pokazał mi niezwykły charyzmat Ruchu, pełnych entuzjazmu śpiewających i zafascynowanych liturgią młodych ludzi. Z wielką nostalgią wspominam oazy w Bańskiej Wyżnej w latach 80. i 90. ub. wieku. Potem poznałem szukających jedności i rozkochanych w sobie małżonków, szczęśliwe miłością dzieci, wspaniałe matki i dobrych ojców. Zobaczyłem, ile wsparcia i szczęścia daje wspólnota. Piękny jest Domowy Kościół. Taki Kościół znam – mówił. Odpowiedzią na to wyznanie były słowa Roberta Telusa, nie tylko posła, ale przede wszystkim ojca wieloletniej rodziny i członka Domowego Kościoła. – Łączy nas tak wiele wspomnień i wydarzeń... Ojcze, mówię tak, bo tak zwracaliśmy się do ciebie. Ty umiałeś, jak ojciec, doradzać, ale też upominać. Jest w tobie wiele radości i spontaniczności. Wciąż pamiętamy twoje zachęty: „Chodźcie, trochę porozrabiajmy!”. A potem radosne śpiewy. Obok tego pamiętamy poważne spotkania, gdy śpiewaliśmy patriotyczne piosenki i przez długie wieczory toczyliśmy „nocne Polaków rozmowy” o Polsce i patriotyzmie. Ceniliśmy też i nadal cenimy sobie twoją troskę o nasze rodziny – mówił.

    Pasja, fascynacja, specjalizacja

    – Biskupa Piotra znam od wielu lat. Chodziliśmy do tego samego liceum w Radomiu. Byliśmy też razem na oazie w górach, w Bańskiej. Pamiętam, że grał tam na gitarze. Te młodzieżowe rekolekcje to fantastyczne wspomnienie! Dziś podziwiam jego zafascynowanie teatrem i sztuką – mówi Robert Pluta, dyrektor Szkoły Muzycznej w Radomiu. Biskup Turzyński pokazuje, że obecność Kościoła w doczesności to nie tylko nauczanie, ale też formacyjna obecność w przestrzeni kultury i sztuki. Stąd od lat w radomskim seminarium reżyserował sztuki teatralne, które w swoim zamyśle miały uczulać przyszłych kapłanów na ten wymiar ewangelizacji. Nowy biskup wykłada patrologię, tę dziedzinę, która łączy w sobie nauczanie ojców Kościoła z historią pierwszych wieków chrześcijaństwa. Gdy opowiada o tych – dla wielu odległych – czasach, dla niego jest to ciągle ważna teraźniejszość. – W czasie studiów seminaryjnych i potem specjalistycznych w Rzymie poznałem pięknych chrześcijan, Perpetuę i Blandynę, ojców pustyni i wielkich pasterzy z minionych wieków: Orygenesa, Augustyna z Hippony, Ambrożego i wielu innych. Nikt tego dziedzictwa i blasku nie jest w stanie wyrwać Kościołowi. Taki Kościół znam – mówi. I to ta dziedzina stała się przedmiotem jego badań naukowych, które zaowocowały najpierw doktoratem, a rok temu habilitacją. To dziedzictwo wieków łączy z latami jego formacji do kapłaństwa i z czasem bycia księdzem. – Miałem wielką łaskę żyć w blasku św. Jana Pawła II. Proszę Boga, by ten blask we mnie i w Kościele ciągle jaśniał. Dzięki niemu wiele razy myślałem, jaki piękny jest Kościół. Taki Kościół znam – wyjaśnia.

    Pasterze, duszpasterze

    – Pan Bóg pozwolił mi poznać żywy Kościół w parafii Matki Odkupiciela w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie pracowałem jako wikariusz, w parafiach we Włoszech – w Corbola, Costa di Rovigo, San Bellino, Antey-Saint-André i Torgnon, w Anglii – w Southend on Sea i w Epping koło Londynu, na Brooklynie w Nowym Jorku. Po studiach pomagałem w parafii Niepokalanego Serca NMP w Bierwcach oraz w parafii Miłosierdzia Bożego w Przysusze. Ilu tu wspaniałych chrześcijan, którzy pięknie się modlą, potrafią cicho cierpieć, żyją słowem Bożym i Eucharystią, ufają Bogu! Za to dziękuję. Taki Kościół znam – mówi bp Turzyński.

    To jakiś wyraz znajomości Kościoła powszechnego. – Biskup Piotr zna Kościół w Polsce i wielu krajach w Europie i na świecie. Na pewno będzie potrafił wybrać to, co tam, za granicą, jest dobre, i co jest ważne tutaj, w Polsce, aby budować Kościół w XXI w. – mówią członkowie oazy, którzy uczestniczyli w liturgii święceń biskupich. Biskup Piotr, bazując na zdobytym doświadczeniu Kościoła w wielu krajach, jest świadomy bazowania na tradycji swojego Kościoła lokalnego. Chce to razem łączyć. – W Kościele poznałem wspaniałych pasterzy. Byli to moi księża proboszczowie, prefekci, opiekunowie ministrantów, moderatorzy, rekolekcjoniści, profesorowie i wychowawcy, przyjaciele, wreszcie młodsi bracia w kapłaństwie i biskupi. Gdybym chciał wymieniać wszystkich, to lista byłaby bardzo długa. Proszę pozwolić, że wspomnę niektórych zmarłych pasterzy, którzy zostawili we mnie ślad dobra: bp Edward Materski, który udzielił mi święceń kapłańskich i wysłał mnie na studia, bp Stefan Siczek, który był moim ojcem duchownym, ks. Łukasik, ks. Stanios, ks. Kotyra, ks. Kosiec, ks. Danielski, który mówił, że ludzie są Chrystusowi. Taki Kościół znam – mówi.

    Na koniec nowo wyświęcony biskup wraca do problemu, o którym mówił na początku: – Jak spłacić ten wielki dług dobra, jak odwdzięczyć się Bogu i ludziom? Psalmista mi podpowiada: „Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana”. Ufam, że nasze drogi ma w swojej opiece Matka Kościoła. Jej zawierzam samego siebie, moje życie i wszystko, czym jestem i co posiadam. Proszę wszystkich o modlitwę w mojej intencji, abym wypełnił wolę Bożą. Przed nami droga. Święty Augustyn patrzy pozytywnie, umieściłem jego tekst na obrazku: „Jeśli utkwimy wzrok w Chrystusie, nie zabłądzimy, błąkając się bez celu, ponieważ On jest prawdą, ku której zmierzamy, i On jest drogą, po której idziemy”.

    Galeria z uroczystości święceń biskupich na: radom.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół