• facebook
  • rss
  • Akcja "Konkubinat to grzech" już przyniosła oczekiwane skutki

    KAI

    dodane 10.03.2015 11:42

    Biskup Henryk Tomasik, krajowy duszpasterz młodzieży, jest zdania, że kampania billboardowa "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż" już przyniosła oczekiwane skutki. Z kolei część mediów uważa akcję za kontrowersyjną, bo wywołała ogromną burzę wśród Polaków.

    Zdaniem bp. Henryka Tomasika kampania nikogo nie atakuje, lecz broni wartości. - Wielką wartością jest małżeństwo i sakrament małżeństwa. O tym mówi ten plakat. Gdyby pojawiły się plakaty z treścią np. pamiętaj, nie kradnij, czy atakowalibyśmy je, wiedząc, że są osoby, które zajmują się tym procederem? Tymczasem z wielu informacji wynika, że plakat "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż" uświadomił niektórych osobom problem. Jest to wyzwanie dla nas wszystkich, aby odbudować szacunek dla wielkiej wartości, którą jest małżeństwo, sakrament małżeństwa i wierność małżeńska - powiedział bp Tomasik w cotygodniowej audycji "Kwadrans dla Pasterza" na antenie Radia Plus Radom.

    Przypomnijmy, że w kilku miastach w Polsce, również w Radomiu, pojawiły się plakaty o treści "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż". Akcja Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin chce zwrócić uwagę na rosnącą od lat liczbę związków partnerskich. Billboardy są częścią akcji, która ma zachęcić młodych do zawierania związków małżeńskich. Kampania w pełni wystartuje 25 marca.

    Przeczytaj też komentarz: "Bóg strzelił sobie w stopę?"

    Nasza sonda: Jak oceniasz kampanię billboardową "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż"?

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Siostra
      18.03.2015 22:31
      A SEX KSIĘDZA Z GOSPOSIĄ TO TEŻ KONKUBINAT?
    • voy
      01.04.2015 19:24
      Temat bardzo aktualny w związku z nadchodzącymi Świętami. Sumienie szczególnie w tym czasie przypomina grzesznikom o tym, jaką drogą powinni się kierować chcąc zbawić swoją duszę. To jednak nie dla każdego jest takie proste. Są bowiem osoby które nie potrafią żyć samotnie. Jestem od kilku lat w tzw. nieformalnej separacji. Brak bliskiej osoby, (okazywanie uczuć, potrzeba miłości) doprowadziła w konsekwencji do tego że zdecydowałem się na związek z inną kobietą. Wsparcie jakie otrzymałem pozwoliło mi na normalne funkcjonowanie. Muszę tu nadmienić, że po rozpadzie mojego małżeństwa, ZUPEŁNIE! straciłem kontrolę nad życiem. Szukałem zapomnienia w alkoholu, co w konsekwencji doprowadziło do jeszcze większych problemów. Po pewnym czasie udało mi się podnieść z pozycji horyzontalnej, ale teraz nie radzę sobie z brakiem obecności Boga w moim życiu. Nie uczestniczę w życiu kościoła, bo musiałbym zerwać bliski kontakt z moją przyjaciółka, a to tylko krok od kolejnej depresji... Koło się zamyka. Może znajdzie się osoba, która pomoże mi lepiej zrozumieć mój problem.
    • terrorysta
      01.06.2015 17:52
      hvgjdnvbgnfdbgdf knfdgvsdfnvbgj
    • Gość
      13.07.2016 11:27
      Polecam Ci skontaktować się wspólnotą trudnych małżeństw Sychar www.sychar.org, Bóg Cię kocha pamiętaj o tym jemu zależy na każdym z nas. Z Panem Bogiem Emil
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół