• facebook
  • rss
  • Plecy olbrzyma

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 17/2015

    dodane 23.04.2015 00:00

    Rok temu byli na placu św. Piotra w Rzymie, ale każdy z nich na swój sposób spotkał się wcześniej ze świętym.

    Miałem to szczęście, że pół roku przed śmiercią mogłem osobiście spotkać się z papieżem Janem Pawłem II w Watykanie. Wcześniej układałem sobie w głowie, co mu powiem, ile spraw poruszę. Ale gdy spojrzał mi w oczy, poczułem coś takiego, że on po prostu wie o tym wszystkim i zna mnie całego. Wzruszony, mogłem tylko ucałować jego dłoń – wspomina Robert Telus, poseł, a jednocześnie członek Domowego Kościoła i działacz Akcji Katolickiej w Opocznie.

    Gdy rok temu przyszedł czas kanonizacji, zrezygnował z udziału w oficjalnej delegacji, bo chciał do Rzymu pojechać z całą rodziną. Nasz ordynariusz jest jednym z wielu polskich biskupów mianowanych przez Jana Pawła II, ale jednym z nielicznych, który święcenia biskupie przyjął z rąk papieża Polaka. – Nominacja została ogłoszona 21 listopada 1992 r. i wówczas abp nuncjusz zasugerował, aby święcenia były w Rzymie. Z moim ordynariuszem przyjęliśmy to z radością i wdzięcznością. To był Boży dar – wspomina bp Henryk Tomasik. Rok temu także był w Rzymie, a tutaj był ostatnim biskupem i w ogóle duchownym, który modlił się przy grobie Jana Pawła II tuż przed zdjęciem płyty z napisem „błogosławiony”. – Tak się opatrznościowo złożyło, że w piątek wieczorem, dwa dni przed kanonizacją, mogłem wejść do bazyliki św. Piotra i modlić się przy grobach błogosławionych Jana XXIII i Jana Pawła II. Po mojej modlitwie przy grobie papieża Polaka zasłonięto kaplicę i rozpoczęto wymianę płyty – mówi. Biskup Tomasik w homiliach często odwołuje się do nauczania św. Jana Pawła II. – Ono jest piękną interpretacją Ewangelii na nasze czasy. Jan Paweł II miał niesamowite wyczucie. On wiedział, co zaakcentować każdemu ze swoich słuchaczy czy odbiorców. To najprostsza interpretacja Ewangelii, dostosowana do konkretnych osób czy grupy społecznej – podkreśla.

    Biskup Piotr Turzyński, studiując w Rzymie patrologię, brał udział w opłatkowych spotkaniach Jana Pawła II z księżmi z Polski. – To była niezwykła łaska, bezpośrednie spotkanie z papieżem. Myśmy to przeżywali. Pamiętam jedno z takich spotkań. Wymieniliśmy kilka słów na temat św. Augustyna i radości u tego świętego. Wciąż wspominam takie figlarne spojrzenie papieża. Już odchodził, ale odwrócił się i powiedział: „A jednak Augustyn był optymistą” – wspomina. Rok temu też był w Watykanie. – Pojechaliśmy grupą kapłańską z naszego seminarium. Atmosfera święta w całym mieście. Masa pielgrzymów. Tłumy i taka rodzinność. I przypomniał mi się klimat pielgrzymek papieskich do Polski, klimat świętowania i poczucie jedności – mówi bp Piotr.

    Także ks. Jarosław Wojtkun, rektor radomskiego seminarium, był uczestnikiem opłatkowych spotkań z Janem Pawłem II jako rzymski student. – Każde ze spotkań rozpoczynało się od koncelebry w papieskiej kaplicy. Wchodziliśmy wcześniej, a papież już tam był i modlił się. To był człowiek Boży. Trwał w obecności Boga. Patrzyłem na jego plecy i wydawało mi się, że to są plecy olbrzyma, który trzyma na nich sprawy Kościoła i całego świata. I ta jego modlitwa! On po prostu rozmawiał na głos z Bogiem. Słyszeliśmy jego słowa. On nie tyle się modlił, ile po prostu rozmawiał z Kimś. Tego się nie zapomina – mówi rektor. On też rok temu był w Watykanie. – Widząc tłumy z całego świata, starałem się zrozumieć, że św. Jan Paweł II to już nie jest tylko papież Polak, ale święty całego Kościoła – mówi.

    Michał Sokołowski jest maturzystą i członkiem oazy. – Bardzo słabo pamiętam Jana Pawła II za życia. Byłem zbyt mały. Ale rok temu nie wyobrażałem sobie, bym nie wziął udziału w kanonizacji. To było coś, co umocniło moją wiarę – mówi. Anna Miazga, także oazowiczka, nie była w Rzymie na kanonizacji, ale był tam jej tata. – Po powrocie ze wzruszeniem opowiadał nam o tej cudownej uroczystości. A ja, cóż mogę powiedzieć? Gdy Jan Paweł II umierał, byłam małą dziewczynką. Siedziałam i płakałam, bo było mi bardzo smutno. Rok temu cieszyłam się, że mamy takiego świętego – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół