• facebook
  • rss
  • Coś we mnie pękło

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Wierzę, że to, co wysyłamy w świat, prędzej czy później do nas wróci – mówi.

    Klaudia Burzyńska ma 18 lat. Mieszka w Małęczynie. Jest absolwentką XI LO im. Stanisława Staszica w Radomiu. Pracuje też jako organistka w parafiach w Grzmucinie i Kłonówku. W ubiegłym roku zorganizowała cykl koncertów na rzecz Piotrusia, chłopca chorego na przepuklinę oponowo-rdzeniową i rozszczep kręgosłupa. Dowiedziała się o nim od nauczycielki na lekcji historii. Chłopiec ma dużą szansę, by stanąć na nogi. Jednak leczenie jest bardzo kosztowne, a rodziców dziecka po prostu na nie nie stać.

    – Kiedy nauczycielka pokazała nam zdjęcie Piotrusia, coś we mnie pękło – wspomina. Klaudia porozmawiała z przyjaciółmi z oazy. Zebrali się. I tak na potrzeby Piotrusia powstał zespół Świetliki Chrystusa. Występował m.in. w radomskich parafiach św. Jadwigi i bł. Annuarity oraz w Groszowicach. Oprawiali muzycznie Msze św., a po nich dawali krótkie koncerty. Potem zbierali datki do puszek. Uzbierało się około 4 tys. zł. Dzięki tym pieniądzom Piotruś mógł skorzystać z turnusów rehabilitacyjnych, do domu przychodziły też rehabilitantki. Większość członków zespołu, podobnie jak Klaudia, to tegoroczni maturzyści. Musieli skupić się na nauce, dlatego trochę sobie odpuścili, przerwali koncerty, ale chcą szybko do nich wrócić. – Jeżeli potrafisz śpiewać, grać na jakimś instrumencie lub po prostu czujesz chęć niesienia bezinteresownej pomocy innym i chciałbyś dołączyć do Świetlików Chrystusa, napisz do nas na Facebooku lub na adres e-mail: klaudia.burzynska15@wp.pl – zachęca 18-latka. Po przerwaniu koncertów brakowało Klaudii angażowania się w pomoc innym. W internecie natknęła się na profil dominikanki s. Heleny Frąckiewicz, która pracuje na misjach w Kamerunie. Bez wahania podjęła adopcję na odległość.

    – Wierzę, że to, co wysyłamy w świat, prędzej czy później do nas wróci. Jeżeli wyślemy dobro, pomoc, życzliwość, to na pewno zaprocentuje w naszym życiu. Uważam, że taka bezinteresowna pomoc to przede wszystkim nauka człowieczeństwa – wyjaśnia. – Sama nic bym nie zdziałała, gdyby nie przede wszystkim Pan Bóg, ale też i ci wszyscy wspaniali ludzie z zespołu oraz przyjaciele. Chcę podziękować też Elżbiecie Bocheńskiej, dyrektor XI LO, która mnie wspierała – opowiada Klaudia.

    Grzegorz Bolek, przyjaciel Klaudii, mówi, że ona ma dobre serce. Lubi się angażować w różne projekty. – Myślę, że mało jest młodych ludzi, którzy by się czegoś takiego podjęli. Klaudia zaraża dobrocią – podkreśla. Klaudia i Grzegorz zachęcają młodych do włączania się w tego typu akcje charytatywne, które uczą przede wszystkim wrażliwości i odpowiedzialności za innych. – Dzięki nim można poznawać wielu ciekawych ludzi, zawierać przyjaźnie oraz realizować swoje pasje. Taka działalność to także bardzo ciekawy sposób na nudę – mówią.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół