• facebook
  • rss
  • Mnisi, kielich i FBI


    ks. Zbigniew Niemirski


    |

    Gość Radomski 26/2015

    dodane 25.06.2015 00:00

    Opactwo. Do parafii wrócił zabytkowy kielich, skradziony ponad 20 lat temu.


    Do rabunku doszło 1 marca 1994 r. Z zakrystii zginęły dwa bliźniacze kielichy i puszka na komunikanty. Sprawców do dziś nie znaleziono, choć udało się odzyskać oba kielichy. Proboszcz, zanim został tu duszpasterzem, kilka lat pracował w USA.
– Za oceanem nigdy nie miałem do czynienia z FBI. A tymczasem z jego działaniami spotkałem się tutaj, w Polsce. Ale cieszę się, że to przyniosło takie skutki. Może z czasem odnajdzie się też i puszka – mówi ks. Henryk Kowaczyk, proboszcz parafii Opactwo.


    Piastowskie korzenie


    Benedyktyni w Polsce są tym zakonem, który tutaj gruntował chrześcijaństwo. Mnichami tego zakonu byli Jordan, pierwszy biskup ochrzczonej Polski, i św. Wojciech, patron Polski i męczennik. Niespełna ponad wiek po czasach św. Wojciecha nad Wisłą, na południe od ujścia Pilicy, powstał benedyktyński klasztor, jeden z najstarszych w Polsce. Miejsce, od dóbr fundatora Sieciecha, palatyna księcia Władysława Hermana, nazwano Sieciechowem, a mnisi najpierw mieli swój klasztor w samym grodzie, a potem zorganizowali go poza nim, w miejscu, gdzie dziś stoi parafialny kościół w Opactwie, pod Sieciechowem.
Benedyktyni rozwijali w klasztorze kulturę muzyczną, prowadzili wysoko postawione szkolnictwo i rozwijali rolnictwo, rzemiosło i przemysł. Byli tu przez całe stulecia, aż do 1819 r., gdy w dobie Królestwa Polskiego nastąpiła kasata części polskich zakonów. Mnichów z sieciechowskiego klasztoru porozsyłano do innych zgromadzeń. Niektórzy zostali proboszczami okolicznych parafii. Dobra ruchome rozdano wielu kościołom. Potężną zakonną bibliotekę, jedną z największych w Polsce, przewieziono do Warszawy. Krótko potem kościół na pewien czas stał się magazynem rosyjskiego generała.
W 1885 r. świątynia została powtórnie konsekrowana. Od tamtego czasu jest kościołem parafialnym, choć nie udało się zatrzymać dewastacji starego klasztoru. – Parafia liczy dziś niespełna 1500 wiernych. Nasi wierni są dumni z wielowiekowej przeszłości kościoła, ale tak mała wspólnota nie jest w stanie zadbać o renowację kościoła i zabytkowego klasztoru. Samo zabezpieczenie obecnego stanu i konieczne prace remontowe to – jak szacują znawcy – kilkanaście milionów złotych. Ale przecież warto i trzeba znaleźć takie pieniądze, bo Opactwo to jeden z najstarszych w Polsce zabytków chrześcijaństwa, sięgający początku naszej państwowości – mówi ks. Kowalczyk.


    Uratowane zabytki


    Kasata zakonu z 1819 r. i ówczesne decyzje o rozparcelowaniu majątku klasztornego sprawiły, że wiele zabytkowych sprzętów znalazło się w okolicznych kościołach parafialnych. To uchroniło je od zniszczenia. Jednocześnie w samym Opactwie pozostały liczne zabytkowe przedmioty i naczynia liturgiczne. Wśród nich były dwa bliźniacze kielichy wykonane w 1608 r. i puszka, które zostały skradzione w 1994 r.
Puszki do dziś nie odnaleziono. Najpierw udało się odzyskać jeden z kielichów. 10 lat temu wrócił do Polski i obecnie jest depozytem muzeum na Wawelu. Drugi, bliźniaczy kielich, wrócił właśnie do parafii. W akcję odzyskania zabytku zaangażowani byli między innymi: Komenda Główna Policji, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, służby dyplomatyczne i FBI – Centralne Biuro Śledcze USA.
Sprawa zaczęła się od aukcji w USA. W styczniu br. na licytacji w domu aukcyjnym Doyle w Nowym Jorku miały być wystawione kielichy pochodzące z opactwa w Sieciechowie. O planowanej sprzedaży Zamek Królewski na Wawelu powiadomiła Polka mieszkająca w USA. Zamek zawiadomił Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów. Aukcję zatrzymano i uruchomiono procedurę zwrotu eksponatów prawowitym właścicielom.
– Odpowiednie instytucje poprosiły mnie o dokumenty. Przekazałem je. W starym inwentarzu znalazłem informację, że taki kielich należy do parafii. I to ten wpis stał się podstawą do zwrócenia nam kielicha. Jeśli chodzi o drugi kielich, który miał być wystawiony na aukcji, nie mieliśmy niestety żadnych dokumentów – mówi ks. Kowalczyk.
Uroczyste przekazanie kielicha dokonało się na Zamku Królewskim w Warszawie. Obecni byli Małgorzata Omilanowska, minister kultury, Stephen D. Mull, kończący swoją misję w Polsce ambasador USA, ks. Edward Poniewierski, kanclerz kurii biskupiej w Radomiu, no i – oczywiście – proboszcz z Opactwa.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół