• facebook
  • rss
  • Maszyny do szycia i do prucia

    Paweł Tarski

    |

    Gość Radomski 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:00

    Wiele kobiet wie, że pierwsze z tych maszyn – łuczniki – były ważną częścią produkcji. Te drugie – w istocie ważniejsze – „prują” seriami lub strzelają pojedynczymi kulami.

    W szczycie działalności Zakłady Metalowe w Radomiu zatrudniały ponad 10 tys. pracowników. Załamanie i kryzys przyszły po upadku minionego ustroju. Gdy skończył się Układ Warszawski, produkcja broni w Radomiu przestała być potrzebna. Radom, miasto z wyrokiem, odczuło boleśnie skutek ustrojowych przemian. Ale w ostatnim czasie coś drgnęło. Znów, po ukończeniu budowy nowego zakładu, pełną parą ruszyła Fabryka Broni. Rośnie liczba zatrudnionych. Wyroby są coraz nowocześniejsze i – choć są bardzo groźne i skuteczne – ich twórcy zwracają uwagę na to, że ich produkcja ma na celu obronę przed agresorami. To chyba ważne, szczególnie teraz, gdy pojawiły się realne zagrożenia dla pokoju.

    Ale jubileusz każe wracać najpierw do przeszłości. Myśl o obronie dopiero co zdobytej niepodległości w 1918 r., której już dwa lata później zagroziła wojna polsko-bolszewicka, stanęła u początku budowy w Radomiu Fabryki Broni. W 1922 r. Ministerstwo Rolnictwa przekazało bagienne tereny folwarku Mariackie pod budowę zakładu. Na przełomie 1923 i 1924 roku podjęto decyzję o przekazaniu radomskiej fabryce maszyn i urządzeń pochodzących z dawnej gdańskiej fabryki karabinów mauser. Rozpoczęto jednocześnie przygotowania planów uruchomienia produkcji. W 1925 r., a ten rok uznawany jest za datę zaistnienia radomskiej Fabryki Broni, ukończono budowę pierwszych budynków. – W tym okresie zakład dał miastu i regionowi tysiące miejsc pracy. Wybudował bloki mieszkalne, obiekty socjalne, kulturalne i sportowe – mówi Zbigniew Cebula, działacz radomskiej „Solidarności”.

    Fabryka, z uwagi na swoją produkcję, funkcjonowała także podczas hitlerowskiej okupacji. W tym trudnym okresie jej pracownicy zapisali swój heroiczny wkład w obronę niepodległości. Narażając się, przemycali broń żołnierzom Polski Podziemnej, głównie pistolety vis. Gdy niemieccy okupanci zdobyli informacje o przemycie broni, przeprowadzili akcję publicznego wieszania konspiratorów. Po II wojnie światowej radomskie zakłady nadal produkowały broń. Powstawały tu pepesze, a także słynne kałasznikowy. W pojedynczych, pozłacanych egzemplarzach zamawiali je arabscy szejkowie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół