• facebook
  • rss
  • Jak najbardziej czadowy

    dodane 09.07.2015 00:00

    Pokazują, że klerycy to nie tylko rozmodlone osoby chodzące 2 cm nad chodnikiem. Są normalnymi chłopakami, którzy realizują swoje pasje, a przez nie chcą ewangelizować.

    Zespół powstał dwa lata temu. Alumni radomskiego seminarium grywali podczas młodzieżowych spotkań, parafialnych i charytatywnych festynów. Początkowo przedstawiali się trochę humorystycznie jako „SZM”, czyli Seminaryjny Zespół Muzyczny. Ostatecznie przyjęli nazwę Jak Najbardziej. – Jesteśmy grupą kleryków, którzy otrzymali od Pana Boga talenty i w poczuciu wdzięczności chcemy w ten sposób ewangelizować. Nie ukrywamy, że ważny jest też aspekt powołaniowy, ponieważ pokazujemy, że klerycy to nie tylko takie osoby rozmodlone, chodzące 2 cm nad chodnikiem, żyjące nie wiadomo w jakim świecie. Jesteśmy normalnymi chłopakami, którzy mają swoje pasje, w tym muzyczne, i chcemy je realizować, a seminarium nam to też umożliwia – mówi alumn Krzysztof Kołtunowicz.

    Seminaryjny zespół Jak Najbardziej właśnie nagrywa płytę. Znajdzie się na niej 13 utworów. – W większości są to covery szlagierów chrześcijańskich zespołów muzycznych. Ktoś, kto jest bliżej Kościoła, na pewno zna te piosenki, np. „Twoje jest”, „Nasz Bóg”, „Wszyscy ludzie klaszczą w dłonie”. To bardzo wesołe piosenki, czadowe i z energią – wyjaśnia K. Kołtunowicz. Na płycie znalazły się też dwa utwory jego autorstwa – ballada adoracyjna „Chcę śpiewać chwałę” i nagrany w rytmie reggae „Przyjdzie czas”. Jest też niepublikowany nigdzie dotąd hymn Przystanku Jezus z 2014 r. „Nadchodzi Pan”. Płyta ukaże się w październiku. W zespole na klawiszach gra i śpiewa neoprezbiter ks. Piotr Gruszka. Ponadto zespół współtworzą trzej alumni V roku: K. Kołtunowisz, który gra na basie, perkusista Mateusz Czernik i wokalista Mateusz Nowak. W zespole są też dwaj alumni III roku – gitarzysta Grzegorz Gębski i Adam Frąk, który gra na puzonie. Alumni nie ukrywają, że wspólne granie jest dla nich relaksem i odskocznią od codzienności, ale jest to też jedna z form nowej ewangelizacji. – Dzisiaj do młodzieży bardziej dociera fajna muzyka, przy której można potańczyć, niż niejedno kazanie. W ten sposób możemy młodych przyciągnąć do Kościoła, a przede wszystkim opowiedzieć im o Panu Bogu – mówi al. Krzysztof.

    Galeria na: radom.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół