• facebook
  • rss
  • Życie jest ważniejsze od imienia i nazwiska

    Marta Deka

    dodane 21.10.2015 10:42

    Już kolejny raz Komitet Praw Dziecka Organizacji Narodów Zjednoczonych domaga się od krajów Unii Europejskiej, w tym Polski, likwidacji okien życia. Jego zdaniem, "naruszają one prawo dziecka do tożsamości".

    - Życie jest i będzie najważniejszą wartością. Jest ważniejsze od imienia i nazwiska. Mogę je zmienić, ale przecież jestem tym samym człowiekiem. Ważniejsze jest, by dziecko zostało uratowane - powiedział bp Henryk Tomasik, odnosząc się do stanowiska ONZ.

    Decyzją ONZ zaniepokojony jest ks. Kowalski, dyrektor Caritas Diecezji Radomskiej. - Jeśli zlikwidujemy okna życia, to rodzice, którzy z różnych powodów nie mogą wychować swojego dziecka, stracą miejsce, gdzie mogą je bezpiecznie zostawić. A przecież pamiętamy o doniesieniach prasowych, w których informowano, że zwłoki niemowląt znajdowano na śmietnikach. Nie chcemy do tego wrócić. Dzisiaj obserwujemy dziwne zjawisko, które prowadzi do pozbawienia narzędzi do ratowania życia. Trzeba rozmawiać i zadbać, by dostosować procedury tak, by były przyjazne życiu, a nie służyły do zamykania okien życia - mówi ks. Robert. - Apeluję przede wszystkim o rozsądek. Najłatwiej jest coś zlikwidować. Okno życia jest jednym z okien, które otwiera drogę do adopcji dziecka, do przekazania go w dobre ręce - do rodzin, które zabezpieczą takie dziecko, pozwolą mu się rozwijać i żyć w godziwych warunkach.

    W Radomiu od 2009 r. okno życia prowadzi diecezjalna Caritas. Znajduje się ono w budynkach klasztornych sióstr ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Struga 31. Dzięki niemu uratowano jedną dziewczynkę - Marysię. Siostry czuwają przy oknie całą dobę. Alarm podłączony jest w komórkach zakonnic i na piętrze budynku, w którym mieszkają. Reagują na każdy sygnał. Zaalarmowane, bez względu na porę, schodzą do okna życia, by zobaczyć, czy faktycznie znajduje się tam dziecko. Znają procedury. Gdy pojawi się w oknie dziecko, wzywają pogotowie. Niemowlę trafia do szpitala. Opiekunowie informują o pozostawionym dziecku ośrodek adopcyjny, który natychmiast powiadamia o tym sąd, prosząc jednocześnie o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka i nadanie mu tożsamości. Sąd wydaje decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinnie zastępczej. - Tam czeka na proces adopcyjny. Po 6 tygodniach następuje rozprawa i dziecko trafia do rodziny. Biologiczna matka ma 6 tygodni na to, by zmienić swoją decyzję - wyjaśnia ks. Kowalski.

      Niedawno na budynku przy ul. Struga pojawił się billboard informujący, że w tym miejscu znajduje się okno życia
    Marta Deka /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • MacBlacker
      22.10.2015 05:34
      Lewacka jaczejka dla której ważniejszy jest jakiś tam ideologiczny gwóźdź niż realne ludzkie życie.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół