• facebook
  • rss
  • Tu jest prawdziwa Polska

    Marta Deka, Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    Muzeum Pamięci Walki o Niepodległość Narodu. Zajmuje duże pomieszczenie tuż przy klasztornej furcie cysterskiego opactwa w Wąchocku. Zgromadzone tu eksponaty przypominają o historii naszej ojczyzny, czasem bolesnej.

    Wąchock przyciąga turystów przede wszystkim ze względu na unikatowy w skali kraju zespół klasztorny, który pochodzi z przełomu XII i XIII wieku. Na miejscu dowiadują się, że jest to też miejsce, w którym można dowiedzieć się wiele o historii naszej ojczyzny. Ponad 20 lat temu w klasztornych murach powstało Muzeum Pamięci Walki o Niepodległość Narodu. Wchodząc tu, otwiera się grubo zapisaną księgę historii nie tylko najbliższej okolicy i klasztoru wąchockich cystersów. Rozłożone w gablotach eksponaty zatrzymują na dłużej wzrok zwiedzających i zmuszają do refleksji i zadumy. Przy wejściu na ścianie dostrzegamy krzyż wykonany z szabli. – Należała do ks. ppłk. Walentego Ślusarczyka, który przekazał zgromadzone przez siebie eksponaty do naszego muzeum. Znałem go. Mówił, że mundur oficerski zamienił na sutannę, a swoją szablę na krzyż. Ten krzyż w bardzo symboliczny sposób pokazuje, kim był i pozostał do końca swoich dni – oficerem, kapłanem, historykiem i koneserem – opowiada br. Albert, który opiekuje się muzeum i oprowadza po nim turystów.

    Czarna biżuteria

    Ksiądz Ślusarczyk jako emeryt zamieszkał w wąchockim klasztorze. Pochodził ze wsi Brzeski w powiecie opoczyńskim z rodziny o tradycjach powstańczych. Jako oficer Wojska Polskiego przyjął w 1933 r. święcenia kapłańskie. Przed II wojną światową pracował w Suchedniowie. W czasie wojny był proboszczem w Borkowicach. Tam związał się z konspiracją – Związkiem Walki Zbrojnej i Armią Krajową. Po wyzwoleniu został kapelanem Wojska Polskiego i proboszczem w Nowej Słupi, miejscowości położonej u stóp Świętego Krzyża w Górach Świętokrzyskich. Jako historyk i koneser zbierał militaria, dokumenty, sztandary, pamiątki patriotyczne. Ich liczba była imponująca. Część swoich zbiorów przejął od ks. Jana Wiśniewskiego, historyka i regionalisty. – Wiele osób wspomina, że w czasie wypraw w Góry Świętokrzyskie odwiedzali też na plebanii ks. Ślusarczyka, a on im chętnie pokazywał wszystkie zgromadzone pamiątki – mówi br. Albert.

    Kapłan kolekcjoner swoje zbiory przekazał ówczesnemu opatowi o. Benedyktowi Matejkiewiczowi w październiku 1979 r., w obecności prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, kard. Franciszka Macharskiego i bp. Piotra Gołębiowskiego. Ksiądz Ślusarczyk zmarł w Wąchocku w 1981 r. w wieku 75 lat. Jego zbiory skatalogowali i zinwentaryzowali pracownicy naukowi KUL. Muzeum cysterskie zostało otwarte w czerwcu 1991 r. dzięki zaangażowaniu opata o. Alberyka Siwka. W przestronnej muzealnej sali wiele miejsca zajmują gabloty. Brat Albert opowiada o umieszczonych w nich najcenniejszych eksponatach. – To są rękopisy. Mamy autentyczne podpisy króla Jana III Sobieskiego, kard. Stanisława Hozjusza czy Bohdana Chmielnickiego. Chmielnicki pisze po polsku, ale podpisuje się jako hetman wojsk zaporoskich. Mamy też dokument pochodzący od naszego wielkiego hetmana Karola Chodkiewicza czy ks. Piotra Skargi – wylicza.

    Na wystawie znalazły się też dokumenty z wolnej, przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, jak list hetmana Żółkiewskiego z 1600 roku. Są też pismo Tadeusza Kościuszki, portret Kazimierza Pułaskiego, pamiątki związane z powstaniami listopadowym i styczniowym. – Taka ciekawostka. Mamy klepsydrę powstańca Teodora Daszewskiego, który pochodził ze wsi Wierzbica. Kiedyś jeden z turystów twierdził, że ten powstaniec pochodził z jego rodziny. Niektórzy tu odnajdują ślady swoich rodzin – zamyśla się przewodnik.

    Z powstańcami, którzy często trafiali na zsyłkę, solidaryzowały się kobiety. Nosiły precjoza symbolizujące niewolę – tzw. czarną biżuterię jako znak żałoby. Te ozdoby to m.in. łańcuchy, małe kłódki, bransolety w formie kajdan, broszki przedstawiające orła w koronie, pierścionki wykonane nie z cennych kruszców, ale z żelaza – oczywiście wszystko w czarnym kolorze.

    Dalej wystawa przybliża kolejne okresy z dziejów ojczyzny – czasy II Rzeczypospolitej oraz I i II wojny światowej. Są tu m.in. odezwa Józefa Piłsudskiego czy ołtarz polowy z armii gen. Andersa. Wystawę kończy niewielka ekspozycja poświęcona „Solidarności”. – Obserwuję, że ci, którzy odwiedzają nasze muzeum, szczególnie osoby starsze, nie mogą oderwać oczu od tych pamiątek. Czasem mówią: „Tutaj jest prawdziwa Polska”. Jeśli ktoś nie był jeszcze w Wąchocku, serdecznie zapraszamy do zwiedzenia naszego muzeum i klasztoru. Pierwsi cystersi dotarli tu ponad 800 lat temu – zaprasza br. Albert.

    Opactwo z przywilejami

    Klasztor w Wąchocku jest jednym z najpiękniejszych przykładów architektury romańskiej w Polsce. Opactwo w 1179 r. ufundował biskup krakowski Gedeon. Dwukrotnie niszczyły klasztor najazdy tatarskie, a zakonnicy przywracali go do dawnej świetności. Staraniem cystersów Wąchock w 1454 r. otrzymał prawa miejskie na prawie magdeburskim. Zakonnicy odgrywali znaczącą rolę w dziedzinie gospodarczej. Zajmowali się hodowlą, młynarstwem, tkactwem, górnictwem i hutnictwem. Opactwo posiadało przywilej na poszukiwanie kruszców w księstwach krakowskim i sandomierskim, dzięki temu powstawały huty. Dało to początek staropolskiemu zagłębiu hutniczemu. W 1656 r. klasztor najechały wojska księcia Siedmiogrodu Jerzego Rakoczego. Spustoszyły miasto i okolicę. Klasztor pozbawiły bogatego archiwum, skarbca i cennych zabytków. W 1818 r. władze carskie dokonały kasacji zakonu cystersów w Wąchocku. Mnisi powrócili tu dopiero w 1951 roku. Tradycje niepodległościowe w opactwie wąchockim i samym mieście były zawsze żywe. Cystersi popierali powstanie kościuszkowskie. Prawdopodobnie zakłady cysterskie zaopatrywały Kościuszkę w broń białą i palną. W czasie wojen napoleońskich i Księstwa Warszawskiego wytwarzały broń dla wojsk księcia Józefa Poniatowskiego, a w czasie powstania listopadowego zaopatrywały w broń wojsko powstańcze. Wąchock odegrał znaczącą rolę w czasie powstania styczniowego. Mieściła się tu główna kwatera płk. Mariana Langiewicza, późniejszego generała. Dawny klasztor cystersów stał się bazą oddziałów powstańczych. Przez krótki czas przebywał w nich Jan Matejko, krakowski malarz, który ze swoim kolegą Józefem Szujskim, późniejszym wybitnym historykiem, zajmował się przewozem broni. Władze carskie za udział w powstaniu styczniowym odebrały Wąchockowi prawa miejskie, a wielu mieszkańców zesłano na Sybir. Prawa miejskie Wąchock odzyskał 21 lat temu, a dwa lata temu obok Zespołu Placówek Oświatowych im. Bohaterów Powstania Styczniowego odsłonięto pomnik gen. Langiewicza. – Niemal naprzeciwko niego jest obelisk upamiętniający piłsudczyków. W wojnie polsko-sowieckiej zginęło 21 żołnierzy z najbliższego terenu. Do 1990 r. obelisk ten przechowywany był w naszym ogrodzie. Wykonano go w 1930 r., w 10. rocznicę Cudu nad Wisłą. Po II wojnie światowej został usunięty przez władze, a teraz znów jest na swoim miejscu – opowiada br. Albert.

    „Ponury” i jego partyzanci

    Mur klasztorny stał się swoistym panteonem pamięci Polskiego Państwa Podziemnego 1939–1945. Od 1970 r., za zgodą opata Matejkiewicza, rozpoczęto wmurowywanie tu tablic pamiątkowych AK. To nie przypadek, bo w czasie II wojny światowej okoliczne lasy były bazą partyzancką. Szczególnym bohaterstwem zasłynął legendarny dowódca Świętokrzyskich Oddziałów Partyzanckich Armii Krajowej mjr Jan Piwnik „Ponury”. Urodził się w Janowicach koło Nowej Słupi. Poległ w walce z Niemcami na Nowogródczyźnie. Staraniem środowiska kombatantów i opata Matejkiewicza do Wąchocka sprowadzono stamtąd prochy bohaterskiego partyzanta. Jego powtórny uroczysty pogrzeb trwał trzy dni. Prochy „Ponurego” złożono w murach opactwa, fundując mu epitafium w krużgankach klasztornych.

    – W naszym opactwie kultywujemy tradycję walk o niepodległość Polski. Pamiętamy o powstańcach styczniowych, piłsudczykach, żołnierzach z czasów I i II wojny światowej. Chociaż cystersów w tym czasie nie było w Wąchocku z powodu kasaty zakonu, trudno być obojętnym wobec tych wydarzeń, ponieważ one działy się w naszym mieście i okolicy. Jesteśmy dumni z tych, którzy walczyli o wolną Polskę – podsumowuje br. Albert.

    W Narodowe Święto Niepodległości 11 listopada w kościele sprawowana będzie o 11.00 Msza św. w intencji ojczyzny. Co roku uczestniczą w niej poczty sztandarowe, samorządowcy, przedstawiciele szkół, organizacji kombatanckich oraz wierni. Po Eucharystii przy obelisku upamiętniającym poległych mieszkańców Wąchocka, którzy walczyli pod wodzą J. Piłsudskiego, składane są kwiaty i zapalane znicze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół