• facebook
  • rss
  • Jak Najbardziej czadowa płyta

    dodane 19.11.2015 00:00

    Klerycki zespół. Mówią o sobie, że nie są muzykami w sutannach, ale przede wszystkim klerykami, którzy sobie muzykują. Przed koncertami modlą się do Ducha Świętego, ale też za wstawiennictwem św. Cecylii, żeby ich granie było na chwałę Bożą.

    Od dwóch lat przy WSD w Radomiu działa zespół muzyczny. Początkowo przedstawiali się trochę humorystycznie: SZM, czyli Seminaryjny Zespół Muzyczny. Ostatecznie przyjęli nazwę: Jak Najbardziej. Dlaczego właśnie taką? Wyjaśnili to na obwolucie wydanej w listopadzie pierwszej swojej płyty: „Nasze życiowe i muzyczne drogi spotkały się w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu. To właśnie tam w 2013 r. postanowiliśmy, że nasze talenty wykorzystamy, aby chwalić Pana poprzez muzykę. W ten sposób zaczęliśmy grać bardziej i mniej znane utwory muzyki chrześcijańskiej. Wiele osób pyta nas z niemałym zaciekawieniem i zdziwieniem: »Skąd taka nazwa zespołu?«. W wyjaśnieniu niech posłużą nam słowa św. Pawła: »Wszystko czyńcie na chwałę Boga« (1 Kor 10,31). Właśnie tak! Chcemy jak najbardziej kochać, wierzyć, działać, śpiewać, przyprowadzać siebie i innych do Tego, który jest dobry. Zawsze!”.

    Dynamiczni klerycy

    To nie pierwszy klerycki zespół, jaki działa w radomskim seminarium. – Poprzedni – Ne’um Adonaj – wydał płytę w 2011 roku. Potem była przerwa. Trochę brakowało zespołu kleryckiego. Pamiętam, na pierwszy rok zgłosiła się pewna grupa dynamicznych kleryków, utalentowanych także muzycznie, którzy niezobowiązująco zeszli do studia i zaczęli sobie grać. Nie myśleli o utworzeniu zespołu. Ktoś wziął gitarę, ktoś grał na perkusji, jedni już coś umieli, drudzy się uczyli. W ten sposób wykorzystywali swój wolny czas. Kiedy zbliżał się wyjazd na niedzielę seminaryjną do parafii, zaproponowałem, by stworzyli zespół, który zaśpiewa i zagra dla młodzieży – mówi ks. prał. Jarosław Wojtkun, rektor radomskiego seminarium, który jeszcze jako alumn w Sandomierzu przez pewien czas był wokalistą seminaryjnego zespołu Wbrew Pozorom.

    Początki wspólnych występów nie były łatwe. Klerycy trochę wątpili we własne umiejętności. Z czasem to się zmieniło. Występy dodawały im pewności siebie. W końcu doszli do wniosku, że tworzą fajny, zgrany zespół. – Zaczęli być zapraszani na apele młodych, festyny. W tym roku wystąpili podczas Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Dzwonią do mnie księża i proszą, by klerycki zespół do nich przyjechał. Ich koncerty nie ograniczają się tylko do grania. Tam jest też miejsce na świadectwo, na podzielenie się przeżywaniem swojego powołania. To nie jest tylko muzykowanie, ale także przekaz Ewangelii. W seminarium alumni przygotowują się do kapłaństwa, a przy okazji grają w zespole. Oni są świadomi tego, że tak trzeba stawiać sprawę. Muzyka jest pewnym dodatkiem, istotnym, bo to się im kiedyś przyda w pracy duszpasterskiej – mówi ks. Wojtkun.

    W połowie zeszłego roku pojawił się pomysł, by zespół nagrał płytę. Ukazała się na początku listopada. Znalazło się na niej 12 utworów. W większości są to covery szlagierów chrześcijańskich zespołów muzycznych. – To bardzo wesołe piosenki, czadowe i z energią – mówią alumni. Na płycie są też dwa autorskie utwory alumna Krzysztofa Kołtunowicza – ballada adoracyjna „Chcę śpiewać chwałę” i nagrany w rytmie reggae „Przyjdzie czas”. Jest też niepublikowany nigdzie dotąd hymn Przystanku Jezus z 2014 r. „Nadchodzi Pan”. Na płycie znalazła się też piosenka z repertuaru Arki Noego. Wcześniej wysłali e-maila do zespołu z pytaniem, czy mogliby ją nagrać. Dostali odpowiedź, że owszem, ale wiążą się z tym tantiemy... w formie modlitwy. – Z pewnością ta płyta będzie też promocją naszego seminarium – nie kryje dumy rektor.

    Wspólnota we wspólnocie

    W kleryckim zespole Jak Najbardziej od początku na instrumentach klawiszowych gra neoprezbiter ks. Piotr Gruszka. Występował jeszcze w poprzednim zespole. Pochodzi z radomskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela, dziś jest wikariuszem w parafii Wszystkich Świętych w Starachowicach. Pięć lat w szkole muzycznej uczył się grać na puzonie. Potem pomagał organistce w kościele oo. jezuitów. Jeszcze jako licealista został organistą w parafii św. Łukasza na Michałowie.

    – Tam poznałem fantastycznych księży. Jeden z wikariuszy zaproponował mi udział w rekolekcjach powołaniowych. Tak trafiłem do seminarium – opowiada. Przyznaje, że gra w zespole dała mu duże doświadczenie, które wykorzystuje w pracy w parafii, gdzie m.in. zajmuje się scholą i ministrantami. Łatwiej nawiązuje kontakt z dziećmi i młodzieżą. K. Kołtunowicz jest alumnem V roku. Pochodzi z Przytyka. W zespole gra na gitarze basowej. Jeszcze przed wstąpieniem do seminarium muzykował. Z kolegami z liceum założył kapelę. Jeździł na oazy, tam grał i śpiewał. Mówi, że dzięki zespołowi nauczył się działania w grupie. – W zakonach uczą się bracia, jak grać do jednej bramki, być jedną drużyną, a często pokutuje takie powiedzenie, że księża diecezjalni są indywidualistami. W zespole uczymy się zgrania. Można powiedzieć, że tworzymy małą wspólnotę wewnątrz wspólnoty seminaryjnej. To, że ktoś jest w zespole, nie ogranicza się tylko do tego, że świetnie gra czy śpiewa, ale że odbieramy na tych samych falach, że tworzymy fajną ekipę i dobrze nam się razem spędza czas. Wszyscy rozumiemy, że nie jesteśmy muzykami w sutannach, tylko klerykami, którzy sobie muzykują. Tą drogą idziemy, a muzyka i granie to jest tylko dodatek – tłumaczy.

    Mateusz Nowak, alumn V roku, pochodzi z radomskiej parafii Dobrego Pasterza. Od najmłodszych lat interesował się muzyką. Trochę grał na klawiszach, w zespole jest wokalistą. Szczególnie cieszy go, że dzięki występom otwiera się na ludzi. – Mamy kontakt z młodzieżą, wspólnie się modlimy, śpiewamy, i to otwiera na drugiego człowieka. Było wiele rozmów, podczas których młodzi dziękowali nam za to, że poprzez nasze śpiewanie i świadectwo doświadczyli w swoim życiu Pana Boga. Jest to jedna z metod ewangelizacyjnych. Chcemy wyjść do młodych, żeby pokazać im, że księża to nie tylko ludzie, którzy gorąco potrafią się modlić do Pana Boga, ale też zaciekawić innych swoją działalnością i pasją – mówi.

    Mateusz Czernik, alumn V roku, pochodzi z parafii Skrzyńsko. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął w seminarium. Tu zaczął uczyć się grać na gitarze. Został wybrany seminaryjnym kantorem. – Zespół pozwolił mi odkryć i rozwinąć swoje talenty, bo przed seminarium nie myślałem nawet, że mogę nauczyć się grać na perkusji czy gitarze basowej. Teraz staram się tych talentów nie zakopywać, tylko dalej rozwijać. Teksty naszych piosenek głoszą prawdę, że Pan Bóg jest, a my nią żyjemy – opowiada.

    Grzegorz Gębski, alumn III roku, pochodzi z parafii Zwiastowania NMP w Odechowie. W zespole gra na gitarze elektrycznej. Jest samoukiem. Przyznaje, że gra w zespole jest odskocznią od codziennych obowiązków. – Nie gramy tylko dla siebie, ale przede wszystkim na chwałę Pana Boga. To nasz sposób ewangelizacji – zaznacza.

    Najmłodszym członkiem zespołu jest akordeonista Radosław Czyżewski, alumn II roku, który pochodzi z parafii Świętej Rodziny w Kozienicach. – Gdy byłem małym dzieckiem, w czasie świąt Bożego Narodzenia z całą rodziną zasiadaliśmy przy stole i śpiewaliśmy kolędy. Dziadek i tata grali na akordeonie. Polubiłem ten instrument. Dołączyłem do zespołu po pierwszym roku, gdy już się zaznajomiłem z tokiem formacji i wgryzłem w klimaty seminaryjne – opowiada. Choć jest najmłodszy i brał udział tylko w dwóch koncertach, świetnie dogaduje się z kolegami, a ci mówią, że wnosi wiele radości do zespołu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół