• facebook
  • rss
  • Europejczyk to tak naprawdę chrześcijanin

    dodane 14.01.2016 00:00

    Pokazali, że są jednością, a żadne komunikatory społecznościowe nie zastąpią żywej wspólnoty.

    Około 300 osób z Ruchu Światło–Życie uczestniczyło w świątecznym spotkaniu, które odbyło się w radomskim Wyższym Seminarium Duchownym. Po raz pierwszy spotkali się w tak dużym gronie – animatorzy Domowego Kościoła i gałęzi młodzieżowej oazy. – Chcieliśmy, żeby zobaczyli, że nasz ruch jest jeden. Są w nim rodziny, jest w nim młodzież – wspólnie sobie pomagamy, służymy i spotykamy się, żeby tworzyć wspólnotę. Nie wystarczą komunikatory społecznościowe, potrzebujemy realnego spotkania, żeby wspólnota była realna. Naszą radością są więzi między ludźmi i to nas trzyma ze sobą – mówi ks. Grzegorz Lipiec, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie.

    Najpierw rodziny i oazowicze mieli odrębne spotkania formacyjne. Podsumowali też dotychczasową działalność swoich gałęzi i rozmawiali o planach na przyszłość. Wspólnie spotkali się w seminaryjnej kaplicy na Mszy św., której przewodniczył bp Piotr Turzyński. W homilii pasterz mówił, jak ważne dla chrześcijanina są tożsamość i świadectwo. – Warto zastanowić się, czy gdyby ktoś nas nagle zapytał w pracy, na ulicy: „Kim jesteś?”, odpowiedzielibyśmy: „Jestem chrześcijaninem”. Ważne, żeby uświadomić sobie, że Europejczyk to tak naprawdę chrześcijanin. Musimy świadomie powiedzieć: „Jestem chrześcijaninem, chcę nim być, cieszę się, że mam Boga za Ojca, Chrystusa za Brata, że Duch Święty mieszka we mnie” – powiedział. – Zaglądając do tej prostej stajenki, jesteśmy sprowokowani, aby dzisiaj powiedzieć o naszej tożsamości. Trzeba ją budować, trzeba mówić: „Jestem człowiekiem, jestem kobietą, mężczyzną, chrześcijaninem, jestem z Ruchu Światło–Życie, jestem Chrystusowy”. Trzeba mówić: „Jestem Kościołem we wspólnocie z moimi braćmi i siostrami. Chcę budować żywy Kościół”. Ta nasza tożsamość niech nas pociąga do świadectw, do tego, byśmy mówili o Chrystusie, głosili Go, wskazywali na Niego i do Niego prowadzili – zakończył homilię bp Piotr.

    Po Eucharystii w seminaryjnym refektarzu wszyscy podzielili się opłatkiem i składali sobie życzenia.

    Co roku na wakacyjne oazy w naszej diecezji wyjeżdża ponad 1000 młodych. Mamy około 115 kręgów Domowego Kościoła. – Warto wejść w Ruch Światło–Życie, poznać tę wspólnotę, bo tam odnajduje się Pana Boga. Tego, który cementuje więź małżeńską i więź rodzinną, daje siłę do pokonywania trudności, które są wpisane w życie. Zachęcam młodych, by się włączali w swoich parafiach. Oaza jest dla nieprzeciętnych – mówi ks. Lipiec.

    Parą diecezjalną Domowego Kościoła są Bożena i Janusz Jemiołowie. – Mamy czworo dzieci. Dzięki temu, że jesteśmy w Domowym Kościele, one wzrastają w atmosferze miłości, życia modlitwą, Eucharystią, sakramentami. Uczą się też służby drugiemu człowiekowi w codzienności – mówi pani Bożena. Pan Janusz dodaje: – Z naszego doświadczenia możemy powiedzieć, że jest to najwspanialszy ruch dla rodzin. Jeżeli małżonkowie chcą mieć 99 proc. pewności na udane małżeństwo, to Domowy Kościół jest dla nich. Statystyki to potwierdzają. Jeden z księży biskupów powiedział, że prowadzono badania i jeżeli chodzi o Domowy Kościół, to odsetek będących w nim małżeństw, które się rozpadają, wynosi 0,3 proc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół