• facebook
  • rss
  • Jedlińskie zapusty

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 08/2016

    dodane 18.02.2016 00:00

    Przebierańców, zwanych kusakami, już od rana można spotkać w kusy wtorek na ulicach Jedlińska.

    Zawsze są to mężczyźni, którzy również przebierają się za kobiety. Przebierańcy na kilka godzin dostają od wójta władzę nad miastem. Najważniejszym momentem tego dnia jest jedyne takie widowisko obrzędowe w Polsce – „Ścięcie Śmierci”. Jest ono oparte na legendzie spisanej wierszem w 1839 roku przez ks. Jana Kloczkowskiego, a opowiada o tym, jak to Śmierć pojmano, osądzono i skazano na ścięcie. W jedlińskie zapusty mieszkańcy poznają także osobę, której przyznawana jest specjalna nagroda – Jedliński Raczek.

    W tym roku otrzymał go z rąk wójta Kamila Dziewierza związany z OSP w Jedlińsku Janusz Kaczmarek. Przez 49 lat grał tam w orkiestrze. Zebrał materiały i spisał kronikę OSP od 1917 do 2009 roku. Był współzałożycielem Towarzystwa Miłośników Ziemi Jedlińskiej i Muzeum Ziemi Jedlińskiej, które przez kilkanaście lat również prowadził. Przez 40 lat pisał prywatną kronikę Jedlińska. Przyczynił się do założenia w kościele tablicy upamiętniającej ks. Kloczkowskiego, który przez 40 lat był tu proboszczem.

    Ostatnim wydarzeniem podczas jedlińskich kusaków był koncert zespołu Akcent. Organizatorzy imprezy zaprosili też wszystkich gości na grochówkę prosto z kotła.

    Galeria zdjęć na: radom.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół