• facebook
  • rss
  • Jak nie księdzem, to bandytą!

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 19.02.2016 22:00

    Fakt, że Józek był dzieckiem bardzo żywotnym, a czasem niesfornym, zaowocował w dorosłym życiu ogromną aktywnością na wielu polach. W radomskiej „Resursie” odbył się wieczór poświęcony ks. Józefowi Rokosznemu, kapłanowi zasłużonemu dla Radomia i Sandomierza.

    Bernard Pająk, autor książki „Ks. Józef Rokoszny w świetle listów i wspomnień”, przywołuje wiele smaczków z życia bohatera. Wśród nich jest ten, kiedy to gimnazjalista oznajmił rodzicom, że chce wstąpić do seminarium.

    „Moja matka płakała, a matka mojego kolegi mówiła: przecież cię szkoda na księdza! A ja miałem jeden argument: jak nie księdzem, to bandytą!” - zapisał we wspomnieniach ks. Rokoszny.

    Opisał także swój przyjazd do sandomierskiego seminarium: „Zawiózł mnie ojciec do Sandomierza, zaprowadził do seminarium duchownego i u księdza regensa (łac. rektor, ZN) tak mnie zarekomendował: Przywiozłem tu mojego syna. Umyślnie z nim przyjechałem, żeby księdza regensa uprzedzić, że według mnie on się tu nie nadaje, to światowy wesoły chłopak. Ja się boję, że taki łobuz tu nie wytrzyma! Spuściłem głowę i pomyślałem: Ładny ojciec.”

      Okładka najnowszej książki o ks. Józefie Rokosznym
    ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość
    A kleryka Józefa cieszył fakt, że po latach nauki w języku rosyjskim w radomskich szkołach, ma w seminarium - jak pisał - „ducha patriotycznego, gdzie wykładano otwarcie historię polską, literaturę polską i język polski”. Bo trzeba tu wyjaśnić, że Józef Rokoszny urodził się w Radomiu 18 września 1870 r., a do seminarium wstąpił mając 17 lat, a więc pod zaborem rosyjskim.

    W Sandomierzu szybko wybił się na prymusa i w 1893 r. został wysłany na dalsze studia w Akademii Teologicznej do Petersburga. Tam, oprócz zdobytej wiedzy teologicznej i filologicznej, zrodziła się jego wielka miłość do książek. Po powrocie, 11 lipca 1897 r., przyjął świecenia kapłańskie i tydzień później został mianowany wykładowcą w sandomierskim seminarium.

    W Sandomierzu pozostał do 1915 r. Oprócz pracy w seminarium, był rektorem kościoła św. Jakuba, najstarszej świątyni miasta. Przeprowadził w niej gruntowny remont, przywracając kościołowi romański kształt.

    Jako pasjonat sztuki zorganizował muzeum diecezjalne. Gromadził zbiory, a cenił wszystko, co dawne, dlatego znalazły się w nim nie tylko zabytki sakralne, ale na przykład pokazywane do dziś z dumą rękawiczki królowej Jadwigi.

    Przyczynił się do przywrócenia słynnych fresków w bazylice katedralnej, którymi dziś szczyci się sandomierska matka kościołów. W Sandomierzu zaangażował się także w prace Towarzystwa Dobroczynności.

    Także w Radomiu aktywność ks. Rokosznego starczyłaby na obdzielenie kilku życiorysów. Pracował w Komisji Szkolnej Ziemi Radomskiej, która organizowała szkolnictwo w języku polskim pod latach zaborów. Utworzył Seminarium nauczycielskie i był jego dyrektorem. O pracy w nim tak pisał do swego ordynariusza, bp. Mariana Ryxa: „Zapytuje Wasza Ekscelencja o tutejsze seminarium. Zawsze mam jedną odpowiedź: jest ono dla mnie radością życia”.

    Obok tej pracy był rektorem pobernardyńskiego kościoła św. Katarzyny (dziś kościół i klasztor bernardynów) i starał się o renowację jego wnętrza.

    Ks. Rokoszny zorganizował w Radomiu Archiwum Państwowe. Jeżdżąc za granicę - do Danii, Francji czy do USA - żywo włączał się w duszpasterstwo tamtejszej Polonii. Całe życie dużo pisał i publikował.

    Zmarł w Rzymie 30 listopada 1931 r. W Wiecznym Mieście towarzyszył ordynariuszowi bp. Włodzimierzowi Jasińskiemu podczas wizyty „ad limina Apostolorum” (do progów apostolskich). Jego ciało sprowadzono do Radomia w marcu 1932 r., a dwudniowe uroczystości pogrzebowe były wielką manifestacją mieszkańców miasta i ówczesnej diecezji sandomierskiej w dowód uznania i szacunku dla powszechnie znanego i cenionego kapłana.

    W Ośrodku Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska” odbyło się spotkanie w ramach cyklu „Historia cię szuka”. Jako że kończy się 100-lecie obchodów powołania Komisji Szkolnej Ziemi Radomskiej, w której tak duże zasługi położył ks. Rokoszny, właśnie jemu poświęcono to spotkanie. Wieczór miał dwie autorskie odsłony.

    Pierwszą była premiera filmu Pawła Putona pt. „Ks. Józef Rokoszny (1870-1931)” zrealizowanego przez Studio Filmowe Resursy w ramach cyklu „Radomskie Portrety”. Po filmie odbyła się promocja wspomnianej książki Bernarda Pająka. Obaj autorzy podkreślają, że postać i zasługi ks. Józefa Rokosznego są dziś nieco zapomniane, stąd trzeba tę postać przypomnieć, nieco odkurzyć i na nowo docenić.

      Na wieczór poświęcony ks. Rokosznemu do „Resursy” przyszli miłośnicy dziejów Radomia
    ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość
      Podczas wieczoru wystąpił chór I LO im. Mikołaja Kopernika w Radomiu pod kierunkiem ks. Dawida Karasia
    ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół