• facebook
  • rss
  • Tu Kazimierz zdał egzamin

    Marta Deka, Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 09/2016

    dodane 25.02.2016 00:00

    Patron Radomia i diecezji. 4 marca będziemy obchodzić uroczystość ku czci św. Kazimierza. „Kolejne pokolenia rozpoznawały w nim sprawiedliwego władcę, odznaczającego się takimi cnotami społecznymi, jak sprawiedliwość, umiłowanie ojczyzny i poddanego ludu” – mówił o nim św. Jan Paweł II.

    Święty Kazimierz królewicz patronem Radomia został w 1983 r., na mocy bulli papieża Jana Pawła II. Inspiratorem tego wydarzenia był urodzony w Wilnie bp Edward Materski. To w tamtejszej katedrze znajdują się grób i relikwie św. Kazimierza. – O wyborze patrona nie zdecydowała tylko wola biskupa, ale też historia. Radom był jednym z królewskich miast, gdzie przebywali monarchowie, objeżdżając Polskę i Litwę. Na początku lat 80. XV wieku na radomskim zamku gościł św. Kazimierz. W imieniu ojca sprawował władzę królewską na terenie Polski. Kiedy po reorganizacji w 1992 r. powstała diecezja radomska, papież nadał jej jako patrona św. Kazimierza – wyjaśnia ks. Rafał Piekarski, który w radomskim seminarium jest wykładowcą historii Kościoła powszechnego i historii Kościoła w Polsce oraz pracownikiem diecezjalnego archiwum.

    Uczeń Długosza

    Królewicz Kazimierz urodził się 3 października 1458 r. w Krakowie na Wawelu. Był drugi spośród 6 synów Kazimierza Jagiellończyka. Do 9. roku życia opiekowała się nim matka – Elżbieta Rakuszanka. Jego pierwszym wychowawcą i nauczycielem został Jan Długosz. „Był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu” – zapisał Długosz w swojej kronice. Nauki królewicz pobierał również od biskupów krakowskich, m.in. Jana Rzeszowskiego czy Jana Konarskiego, a także sławnych Szydłowieckich z pobliskiego Szydłowca. Uczył się od nich spraw związanych z prowadzeniem wojny, historii Polski, języka łacińskiego, który był wówczas językiem dyplomacji w całej Europie. Poznawał etykietę dworską. Pobierał też nauki zarówno z literatury starożytnej, jak i jemu współczesnej. – Wraz z pojawieniem się nowej epoki w literaturze i kulturze – humanizmu, czyli renesansu – do Polski przybył Kallimach. Uczył Kazimierza nowego spojrzenia na rzeczywistość, na świat. Długosz był teologiem, Kallimach – humanistą. W centrum już nie tyle stawiał Pana Boga, co bardziej człowieka i jego sprawy. Starał się Kazimierza, a z nim i innych uczniów, kierować w stronę rozumienia oraz rozwijania malarstwa, rzeźby, architektury, sztuk, które odwoływałyby się do antyku – wyjaśnia ks. Piekarski. – Nauczyciele przygotowali bardzo dobrze królewicza do objęcia rządów. Tylko że Pan Bóg odwołał go z tego świata. Zabiła go, wtedy nieuleczalna, gruźlica. Nie objął tronu. Królami zostali jego trzej kolejni bracia: Jan Olbracht, Aleksander i Zygmunt, mąż Włoszki Bony Sforzy. Kazimierz zmarł w Grodnie 4 marca 1484 r. w opinii świętości. Miał 26 lat. Został pochowany w katedrze wileńskiej. Kanonizowany był w 1604 r. Dwa lata wcześniej otwarto jego grób, ciało znaleziono nienaruszone, a przy jego głowie zachował się tekst hymnu ku czci Maryi „Omni die dic Mariae” (Każdego dnia sław Maryję).

    Egzamin z monarchii

    W imieniu swojego ojca królewicz Kazimierz sprawował z Radomia władzę nad krajem niecałe dwa lata (1481 i 1482). – Stąd prowadził sprawy ważne dla Polski. Starał się o rozwinięcie żeglugi wiślanej. Chodziło o spław zboża do Gdańska, a z nim o rozwój gospodarczy miejscowych terenów. Poza tym był to czas, kiedy pogranicze polsko-czeskie i polsko-węgierskie było dosyć niespokojne. Działało tam wiele band rozbójników i rabusiów. Kazimierz powołał specjalne oddziały jazdy, które miały ochraniać przed nimi głównie wioski i małe miasteczka. Świadectwem tego jest zachowany list św. Kazimierza, namiestnika Polski, do mieszkańców Wrocławia na Śląsku – wyjaśnia ks. Rafał. Czas rezydencji na radomskim zamku był dobrze przemyślany przez ojca. Władysław, najstarszy syn Kazimierza Jagiellończyka, był już królem Czech, dlatego Kazimierz, jako ten kolejny, przygotowywany był na następcę tronu. Ojciec zostawił go w Koronie, żeby sprawdzić, jaki będzie miał wpływ na doradców, urzędników królewskich, czy też jaką będzie miał wizję gospodarki polskiej, spraw militarnych i dyplomacji. Pobyt królewicza Kazimierza w Radomiu nie wynikał tylko z potrzeby przygotowania go do bycia monarchą. – Chodziło jeszcze o coś więcej. Polska i Litwa po raz pierwszy w historii zaczynają graniczyć z nowo powstałym Księstwem Moskiewskim. Podbici przez wojska polskie i litewskie kniaziowie ruscy z inspiracji cara Iwana III Srogiego chcieli dokonać przewrotu na Litwie, który w perspektywie pozwoliłby przyłączyć te tereny do Rusi. Wtedy już rodziła się legenda Cerkwi i świętej Rosji jako nowego państwa, które będzie zbierało wszystkie ziemie ruskie, a do tych zaliczano także Litwę i Polskę. Z tego powodu król musiał być na Litwie i stłumić zalążek buntu. To był więc taki czas, kiedy Kazimierz mógł się wykazać talentami, czy potrafi prowadzić państwo jako monarcha. Oczywiście się sprawdził. Kronikarze zapamiętali go jako człowieka dbającego o gospodarkę i sprawiedliwego. Dbał, by ludzie czuli, że są chronieni przez władzę, a więc mają przestrzeń do swobodnego życia, wymiany kulturalnej i handlowej – mówi historyk. W dokumentach z tamtych czasów opisywano nie tylko dokonania królewicza Kazimierza jako namiestnika, ale też jego życie osobiste. Kronikarze zapisali, że był człowiekiem pobożnym. W zamkowej kaplicy spędzał długie godziny na modlitwie i adoracji Pana Jezusa. – W centrum jego życia stał Chrystus. To Jemu oddawał cześć. Pamiętając o testamencie Jezusa z krzyża, który wypowiedział do ucznia: „Oto Matka twoja”, również w swoim życiu chciał być blisko Maryi i często odmawiał hymn przypisywany św. Bonawenturze – „Omni die dic Mariae”. Był wychowywany w duchu franciszkańskim i tak swoje życie ukształtował. Dlatego w Radomiu w ten sposób został zapamiętany – z kaplicą, adoracją i modlitwą – podsumowuje ks. Piekarski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół