• facebook
  • rss
  • Dotykanie chrztu

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 17/2016

    dodane 21.04.2016 00:00

    1050. rocznica. Do Gniezna i Poznania na centralne uroczystości wybrała się społeczność radomskiego Wyższego Seminarium Duchownego. – Te przeżycia zostaną w nas do końca życia – mówią.

    Jednym z pomysłodawców pielgrzymki, a potem jej szefem był ks. Jarosław Wojtkun, rektor seminarium. – Tak to przeczuwałem i to stało się faktem. Tego, co zobaczyli i czego doświadczyli nasi alumni, nie da niejeden wykład czy książka. Oni dosłownie dotykali historii związanej z chrztem Polski – powiedział.

    Spotkanie z początkami

    – Wygląda na to, że dla większości alumnów naszego seminarium to pierwsza wizyta w Gnieźnie i Poznaniu. Po przyjeździe zwiedzaliśmy Muzeum Archidiecezjalne w Gnieźnie. Niesamowite eksponaty. Ewangeliarz karoliński z 800 r., a więc jeszcze z czasów sprzed chrztu Polski, szaty liturgiczne kard. Stefana Wyszyńskiego i oryginał aktu zawierzenia naszego narodu podczas nowenny przed uroczystościami 1000. rocznicy chrztu Polski. To budzi ogromne przeżycia – mówi al. Krzysztof Kołtunowicz. – Drzwi Gnieźnieńskie, które dotychczas znałem jedynie ze zdjęć w podręcznikach, teraz oglądałem w realu. Mogliśmy widzieć z bliska kielich z XII w., który został użyty podczas liturgii w pierwszy dzień obchodów 1050. rocznicy. Te wspomnienia pozostaną na całe życie – dodaje al. Paweł Męcina. Radomscy alumni byli też na Ostrowie Lednickim. – Bycie w tym miejscu i świadomość, że gdzieś tutaj książę Mieszko mógł przyjąć chrzest i że tutaj zaczęła się nasza państwowość, budzi istny dreszcz emocji – mówią alumni. Niektórzy odwiedzali to miejsce podczas lednickich spotkań młodych. – Już wtedy mieliśmy świadomość, że jesteśmy w miejscu początków naszego państwa, które zaistniało dzięki przyjęciu chrztu, ale teraz doszło do tego zwiedzanie z przewodnikiem i głębsze poznanie historii i archeologii – mówią. A rektor, zwiedzając z nimi te miejsca, zwraca uwagę na coś jeszcze: – Alumni, jako kapłani jutra, mają podczas formacji seminaryjnej wzrastać w wierze, a wiara nie będzie rosnąć, jeśli nie będzie wyrastać z korzeni. My tutaj dosłownie dotykamy miejsc, które mówią, że jesteśmy narodem ochrzczonym od 1050 lat. Te miejsca mówią więcej niż niejeden wykład czy książka – podkreśla.

    Doświadczenie żywego Kościoła

    Centralnymi wydarzeniami obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski były modlitewne spotkanie i Eucharystia na stadionie Lecha Poznań. Przed celebrą na koronie obiektu alumnów spotkał ordynariusz bp Henryk Tomasik. – W Roku Miłosierdzia dziękujemy za chrzest święty, za nasz indywidualny chrzest, za chrzest każdego Polaka i za chrzest naszego narodu. Chrystus nas wprowadza do Kościoła, do wielkiej wspólnoty wiary. I tutaj, na stadionie, widzimy żywą wspólnotę, która modli się, która entuzjastycznie wyznaje swoją wiarę. Mamy szansę doświadczenia Kościoła, czyli takiego świętego zwołania. Jesteśmy razem, aby dziękować. Potrzebna nam jest pogłębiona świadomość tego, że jesteśmy w Kościele i że przez Kościół Chrystus chce powiedzieć światu, że żyje – powiedział. Zanim zaczęła się liturgia, alumni spotkali się z pielgrzymami z diecezji radomskiej, członkami wspólnot Domowego Kościoła. – Z diecezji jest nas tutaj około 80 osób. Przyjechaliśmy, by przeżywać tę jubileuszową liturgię we wspólnocie Domowego Kościoła z całej Polski. Każdego roku spotykamy się w Kaliszu, teraz postanowiliśmy przeżyć doroczny zjazd w Poznaniu. Ten jubileusz to coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. To, co tutaj przeżyjemy, przekażemy młodszym – mówią Marzena Jabłonka i Elżbieta Brzeska. Jedna z pań wraca do ciekawego wspomnienia. – Zapytaliśmy dziadka, który ma dziś 82 lata, o milenijne uroczystości z roku 1966, a więc z czasu, gdy miał nieco ponad 30 lat. Powiedział nam, że nic z tego nie pamięta. Wtedy nic o tym nie mówiono w radiu i nie pisano w gazetach. Ten brak wspomnień to efekt tamtych czasów, gdy ówczesne komunistyczne władze starały się o to, by tamte obchody nie zapisały się w pamięci. My dziś chcemy inaczej. Zrobimy wszystko, by o tym jubileuszu opowiadać naszym dzieciom i wnukom – zapewnia.

    Dobry Pasterz

    Radomscy alumni wrócili do seminarium. Znów mają cykliczne wykłady i ćwiczenia, ale żywe pozostają wspomnienia wyprawy na jubileusz. – Ostatni dzień naszej pielgrzymki przypadł na IV Niedzielę Wielkanocy, zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza. Tego dnia modliliśmy się o powołania kapłańskie i zakonne. Najpierw była wspólna jutrznia, potem śniadanie. Gościły nas siostry misjonarki św. Wincentego à Paulo. Nasze gospodynie miały w tym dniu odpust w swojej klasztornej kaplicy. Ks. Wojtkun dziękował im za gościnę. Podkreślał, że gdy nasze seminarium szukało noclegów dla alumnów, wszystkie miejsca były już zajęte. Dopiero te siostry i ich gościnność uratowały nasz udział w jubileuszu – mówi al. K. Kołtunowicz. – Stadion, na którym zgromadziło się 40 tys. osób wyznających swoją wiarę, to obraz, jaki pozostanie do końca życia. My, alumni, czuliśmy, że to wyzwanie dla nas, by dotrzeć do nich i otoczyć ich w przyszłości duszpasterską troską – mówi al. P. Męcina. Wyprawa do Gniezna i Poznania dla radomskiego seminarium była także okazją do spotkania z alumnami z innych seminariów. – Spotkaliśmy kleryków m.in. z Bydgoszczy, Lublina, Przemyśla, Elbląga, Tarnowa, Olsztyna, Poznania i Gniezna. Te spotkania pozwoliły nam się zobaczyć i policzyć. Jest nas wielu i przed nami wielkie duszpasterskie zadania. Za kolejne 50 lat nas już raczej nie będzie. Dzisiejsi alumni za 50 lat będą dojrzałymi kapłanami. Już dziś trzeba podjąć troskę o kształt Kościoła jutra i o to, by za te pół wieku nie zabrakło w nim powołań – mówi ks. Paweł Gogacz, wychowawca radomskiego seminarium.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół