• facebook
  • rss
  • Fanatyk pozytywny

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 17/2016

    dodane 21.04.2016 00:00

    Za paczkę papierosów ocalił życie. Był ekologiem z prawdziwego zdarzenia, ornitologiem, pasjonatem myślistwa.

    Nemrod to – według słownika łowieckiego – żartobliwa nazwa myśliwego, pochodząca od imienia legendarnego myśliwego Nimruda, władcy kraju Szinar. I tak właśnie autor nazywa bohatera swojej książki Leopolda Pac-Pomarnackiego, który obok tej pasji był również ptasznikiem, postacią legendą o wielu talentach i zainteresowaniach. 8 lat temu, w 100. rocznicę urodzin L. Pac-Pomarnackiego, odbyła się w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu poświęcona mu sesja popularnonaukowa. Jej owocem był pomysł, aby – korzystając z przedstawionych materiałów – opracować monografię. Osobą odpowiedzialną za stworzenie tego dzieła został Piotr Kacprzak, zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej RDLP w Radomiu. Publikacja już się ukazała. Jej tytuł to „Leopold Pac-Pomarnacki – ptasznik i nemrod z Kresów i Radomia”.

    Książka jest zwieńczeniem obchodów 135-lecia RDLP w Radomiu. – To wymagało czasu. Zbierałem materiały i je porządkowałem. Byłem zdziwiony, że tego jest tak dużo, ale wszystko było ważne. Mój bohater był przyrodnikiem, ornitologiem, myśliwym. W wielu pismach zamieszczał publikacje związane ze swoimi zainteresowaniami, ale też skierowane do młodzieży artykuły o tematyce patriotycznej. Pisał poezję. Znalazłem nawet napisany przez niego sonet – mówi P. Kacprzak.

    Leopold Pac-Pomarnacki urodził się na Litwie Kowieńskiej i to był świat jego dzieciństwa. Później było Wilno. Do Radomia trafił w 1937 roku. Tu rozpoczął pracę w Dyrekcji Lasów Państwowych. Rok później ożenił się z radomianką Marią Kasjanowicz. Na początku wojny Pomarnacki został zmobilizowany do wojska. Uczestniczył w kampanii wrześniowej, dostał się do sowieckiej niewoli.

    – Opatrzność Boża czuwała nad nim. Za paczkę papierosów ocalił życie. Sowieci zatrzymali pociąg, w którym był razem z oficerami Wojska Polskiego. Dzięki tej paczce papierosów dostał się do pociągu dla podoficerów i żołnierzy, i wyjechał na Ukrainę do obozu pracy – opowiada autor. – Później wylądował przy budowie torów kolejowych w Republice Komi, na północnym Uralu. W dziczy syberyjskiej zatrzymał się pociąg i Rosjanin, który ich wysadzał, powiedział: „Albo sobie tu zbudujecie domy, w których będziecie nocować, albo wszyscy zdechniecie”. Wybudowali domy i przeżyli do lata 1941 roku. Dzięki temu, że miał średnie wykształcenie, został tak zwanym kwitkowym i odnotowywał, ile pozyskiwano drewna. Po układzie Sikorski–Majski opuścił obóz. Dołączył do tworzącej się Armii Polskiej w Związku Radzieckim. Przemierzył z nią cały szlak. Walczył pod Monte Cassino. Był w artylerii, przy jego stanowisku wylądował niemiecki pocisk. Nie wybuchł – to kolejny znak Opatrzności. Jesienią 1947 roku wrócił do Radomia i tu pozostał do końca życia. Pracował w przedsiębiorstwie „Las” i w Dyrekcji Lasów Państwowych jako inspektor do spraw łowiectwa. Zmarł w 1992 roku.

    Bocianie gniazdo

    L. Pac-Pomarnacki ornitologiem i oologiem (zbieraczem ptasich jaj) został, gdy miał 7 lat. Burza zwaliła drzewo, na którym było gniazdo bociana. W jego wnękach były niewielkie gniazda szpaków i wróbli. Nie wszystkie znajdujące się w nich ptasie jajka uległy uszkodzeniu, ale ptaki już do nich nie wróciły. Leopold zabrał jajka do domu. – On 7 gatunków jaj ptasich przywiózł z wojny do Radomia. Te jaja przez lata towarzyszyły mu w czasie wędrówki. Sam wspominał, że przez posiadanie tego niezwykłego pakunku w plecaku narażał się swoim przełożonym. Mogli go za to ukarać – dopowiada autor.

    Na początku lat 70. Pomarnacki miał już zbiór liczący około 1,5 tys. sztuk jaj, który uznawany był za jeden z największych w Polsce. Trzymał to w swoim mieszkaniu. Wszystko opisane i poukładane w pudełkach. Mieszkanie było niewielkie – zaledwie 22 m kw. Zbiór w 1976 roku trafił do Muzeum Okręgowego w Radomiu, obecnie Muzeum im. Jacka Malczewskiego. W zeszłym roku do zbioru dołączyły również pamiątki po Pomarnackim, które przekazała córka jego przyjaciela Leszka Cieplińskiego. Pomarnaccy nie mieli dzieci, dlatego pamiątkami po jego śmierci zaopiekował się przyjaciel.

    – W książce zamieszczone są zdjęcia kolorowych rysunków ptaków i jaj zrobione przez bohatera mojej książki. Rysunki wykonał, mając 12 lat. W autentycznych barwach dotrwały do dzisiejszych czasów. To ewenement – namalowane są jaja około 260 gatunków ptaków – podkreśla pan Piotr. Jak staw, to i ptak Działaczem Ligi Ochrony Przyrody Pomarnacki był w latach 30. w Wilnie, w Radomiu zaś współtwórcą tej organizacji. – Można go określić jako prekursora ekologii. Był zawsze zbulwersowany takimi faktami, jak melioracje, niszczenie i osuszanie terenu, oczyszczanie stawów – tylko i wyłącznie dla gospodarki rybackiej. Uważał, że jak jest staw, to tam również powinien być ptak. Był za pozostawianiem starych drzew, bo tam może ptak się zagnieździ. Trzeba pamiętać, że las i każde inne miejsce jest również środowiskiem życia dla innych organizmów, które powinniśmy zachowywać. Dziś bym powiedział, że to nie był jakiś „ekolog”, ale ekolog z prawdziwego zdarzenia. Nie negujący, ale patrzący szeroko na zagadnienie. Taki, który potrafi pewne rzeczy ze sobą wiązać i wyciągnąć wnioski. On patrzył perspektywicznie – wyjaśnia autor.

    Dla pana Leopolda bardzo ważnym obszarem zainteresowań była gospodarka łowiecka. Był wręcz jej fanatykiem, ale w tym pozytywnym znaczeniu. – Jak się czyta jego opowiadania łowieckie, to widać, że wcale nie chodziło mu o strzelanie. Miał dubeltówkę, ale jeździł na przykład posłuchać cietrzewia. Był rzecznikiem prawidłowego łowiectwa i miał też swoją filozofię. Uważał, że najważniejsze jest poznanie przyrody, zgłębienie wiedzy o niej. On to robił. Obecnie wciąż pewne dane odnośnie występowania niektórych ptaków na naszym terenie to dane Pomarnackiego. Dziś to by się powiedziało, że to był człowiek pozytywnie zakręcony – uśmiecha się pan Piotr.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół