• facebook
  • rss
  • "Klecha" - nadal brakuje statystów

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 09.05.2016 23:03

    To nie będzie dokument, ale film fabularny. W osobie ks. Romana Kotlarza, bohatera filmu, ofiary najść tzw. nieznanych sprawców, którzy doprowadzili do jego śmierci, zogniskują się losy innych kapłanów, którzy za działalność opozycyjną zapłacili cenę życia.

    Film powstanie w 2018 r., w 90. rocznicę urodzin ks. Kotlarza, kapłana męczennika, który ze schodów kościoła Świętej Trójcy w Radomiu pobłogosławił idących w robotniczym proteście, a potem poszedł z nimi. Filmowa narracja rozpocznie się od spotkania „Mistrza”, byłego szefa grupy „G”, cynicznego i pozbawionego skrupułów oficera Służby Bezpieczeństwa, z Wojtkiem, młodym chłopakiem, który po latach szuka prawdy o wydarzeniach robotniczego protestu z Czerwca 1976 r.

    - Nasz casting to poszukiwanie osób, które zagrają w scenie marszu robotników. Szukamy około tysiąca osób. Po pierwszym castingu mamy około połowy. Kolejne spotkania z chętnymi do udziału w filmie planujemy w końcu maja. Mamy już młodzież. Brakuje nam osób dorosłych. Stąd apelujemy właśnie do dorosłych mieszkańców Radomia, by przełamali wszelkie opory i wzięli udział w kolejnym castingu - mówi Tomasz Matusiak, szef agencji aktorskiej Grupa XXI, która prowadzi profesjonalny nabór statystów do filmu.

    Na casting chętnie stawili się ludzie młodzi. - Świetna przygoda! Okazja zagrania w filmie - mówią radomskie licealistki. Schody zaczynają się wówczas, gdy rozmowa przechodzi na problematykę filmu. - Nie wiemy zbyt wiele o tamtym czasie. W ogóle niewiele interesuje nas historia. Casting traktujemy po prostu jako okazję do zagrania w filmie - mówią bez ogródek.

    Obok nich do zagrania w filmie zgłaszają się osoby, dla których robotniczy protest z Czerwca 1976 ma wielkie znaczenie: - Doskonale pamiętam tamten czas. Miałem wówczas zaledwie kilka lat, ale w mojej pamięci zostało wspomnienie starszego brata, który był wtedy młodym robotnikiem w radomskich Zakładach Metalowych. Szedł w tłumie, który protestował. I potem, gdy rozpoczęła się akcja ZOMO, uciekał przez podwórza. Uniknął aresztowania i późniejszych represji. Potem, gdy po ucieczce przez podwórza wrócił do domu, opowiadał nam o tym niezwykłym dniu - opowiada Marek Ziomek, mieszkaniec podradomskiego Skaryszewa. M. - Chcę zgrać w tym filmie, bo to jakaś dziejowa konieczność, okazja, by pokazać młodym czas, gdy Radom walczył o wolność, demokrację i uwolnienie się od komunistycznego  zniewolenia - mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół