• facebook
  • rss
  • Nie mam powołań, by je dać

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 02.07.2016 14:35

    Po 26 latach Zgromadzenie Sióstr Córek św. Franciszka Serafickiego zakończyło pracę w radomskim Wyższym Seminarium Duchownym. - Nie mam nowych powołań, żeby je dać - powiedziała matka generalna Halina Klara Radczak.

    Siostry pracowały głównie w seminaryjnej kuchni, ale, co przypomniał w homilii bp Piotr Turzyński, pełniły także funkcję organistek w kościele pw. Chrystusa Kapłana stojącym na seminaryjnym placu, a będącym świątynią parafialną i przez pewien czas pracowały także w sekretariacie seminarium.

    - Nie jest mi łatwo dziś cokolwiek powiedzieć jako winowajczyni i sprawczyni tego zamieszania, ale cóż zrobić? Nie mam nowych powołań, żeby je dać. Niemniej dajemy, co mamy. Dajemy naszą wdzięczność w sercach i umysłach sióstr, które przez te lata pracowały w seminarium i naszą modlitwę, którą obiecujemy. W kaplicy sióstr w seminarium był bł. Antoni Rewera, męczennik okresu II wojny światowej, nasz założyciel. Zostawiamy jego relikwie, by on opiekował się i orędował całą wspólnotą seminaryjną - powiedziała s. Halina Klara Radczak, przełożona generalna sióstr. Razem z s. Katarzyną Viktorią Kwiatkowską, wikarią generalną, uczestniczyły w Eucharystii pożegnalnej, sprawowanej w seminaryjnej kaplicy pod przewodnictwem bp. Henryka Tomasika. Celebrowali wychowawcy i wykładowcy seminarium.

      Przemawia matka generalna Zgromadzenia Sióstr Córek św. Franciszka Serafickiego
    ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość
    - Przez te 26 lat siostry zostawiły trwały ślad, który tutaj pozostanie na zawsze. Za ten ślad serdecznie dziękujemy. Dziękujemy nie tylko za posługę, ale także za świadectwo życia zakonnego, które formowało naszych alumnów - mówił rektor, ks. Jarosław Wojtkun.

    Jako ślad alumnów dla sióstr, s. Hiacynta, s. Bernadetta i s. Łucja, trzy, które w ostatnich latach pracowały w seminarium, otrzymały fotografie alumnatu. - Eucharystia to dziękczynienie. Dziś dziękujemy siostrom za posługę w naszym domu modlitwy. Czytany dziś fragment Ewangelii przypomniał przypowieść Pana Jezusa o człowieku roztropnym, który swój dom zbudował na skale. Siostry zbudowały dom swego powołania i życia na skale. Dziękujemy za ewangelizację nas, kleryków. Ona dokonywała się przez świadectwo żywej modlitwy u nas w kaplicy, na adoracji, na nabożeństwach. Siostry były z nami w dniach posług i święceń. Dziękujemy za pokazanie nam realizacji powołania w sposób radosny i taki, który jest całkowitym oddaniem się Panu Bogu - mówili przedstawiciele alumnatu.

    - Miarą wielkości człowieka jest wielkość jego serca. Drogie siostry, dziękujemy za to serce okazane naszemu domowi formacji, za modlitwę, ofiarę, świadectwo i cichą obecność w życiu seminarium. Niech Pan wynagrodzi wszelkie dobro i błogosławi - mówił na zakończenie liturgii bp Tomasik.

      Pożegnanie sióstr odbyło się podczas Mszy św. w seminaryjnej kaplicy
    ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół