• facebook
  • rss
  • Moje życie wydawało się zwyczajne...

    dodane 07.07.2016 00:00

    Małgorzata Górka, diecezjalna doradczyni życia rodzinnego, została uhonorowana medalem Pro Ecclesia et Pontifice.

    Dla Kościoła i Papieża – to jedno z najwyższych odznaczeń Stolicy Apostolskiej dla osób świeckich. Przyznawane jest od 1888 r. – Nie spodziewałam się absolutnie takiego wyróżnienia. Jestem bardzo wzruszona i zaszczycona. Nie mogę w to uwierzyć. Czuję się tak, jakbym unosiła się pół metra nad ziemią. Cieszę się, że została doceniona praca, którą wykonuję. Jeden ze znajomych, gratulując mi, zapytał, jak papież Franciszek mnie dostrzegł. Myślę, że stoją za tym ludzie, którzy mnie znają. Ja robię po prostu to, co trzeba – mówi doradczyni. Papieski krzyż i dyplom wręczył pani Małgorzacie w radomskiej katedrze bp Henryk Tomasik. Podziękował jej za pracę dla dobra diecezji wyrażającą się w przygotowaniu narzeczonych do zawarcia związku sakramentalnego oraz dla umacniania świętości i nierozerwalności małżeństw.

    Książka znad morza

    Małgorzata Górka jest żoną, mamą trójki dzieci, babcią czworga wnucząt. Większość życia poświęciła duszpasterstwu rodzin. Początkowo była doradczynią w radomskiej parafii pw. św. Brata Alberta. Od 20 lat pełni funkcję diecezjalnej doradczyni życia rodzinnego. Jest prezesem Radomskiego Oddziału Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny. W Specjalistycznej Poradni Rodzinnej „Domowe Ognisko” pomaga małżeństwom przeżywającym kryzysy, udzielając porad. Od 16 lat jest wolontariuszką w telefonie zaufania „Linia Braterskich Serc”. Jest wielką orędowniczką świętości i nienaruszalności życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Kiedy trafiła do poradnictwa rodzinnego, miała męża i troje już podrośniętych dzieci. Szukała pomysłu na siebie. W czasie wakacji nad morzem kupiła książkę „Вyć kobietą” Ingrid Trobisch. Autorka prezentuje w niej psychologiczno-biologiczne spojrzenie na kobietę. Opowiada o istocie kobiecości i pozwala zrozumieć sens naturalnej regulacji poczęć. Ta książka ją zafascynowała. Wiedziała już, co chce robić. Proboszcz jej parafii ks. Henryk Podgórski wysłał ją na podstawowy kurs poradnictwa rodzinnego i zaproponował pracę w poradni, która powstała przy parafii św. Brata Alberta. Przepracowała tam 10 lat. W 1992 roku powstała diecezja radomska. Zaczęto tworzyć jej struktury. Pani Małgorzacie zaproponowano, by została diecezjalną doradczynią życia rodzinnego. Zanim objęła tę funkcję w 1996 roku, ukończyła studium rodziny w Lublinie i studia o rodzinie w Łomiankach. – Chłonęłam tę wiedzę całą sobą. To były tematy mi bliskie – mówi. Diecezjalni doradcy raz w roku mają rekolekcje w Laskach. – Cenię sobie te spotkania i tych ludzi, bo od nich się wiele nauczyłam. Do dziś spotykam się z panią Jadwigą Dobrowolską z Gdańska, która ma już 80 lat. Pojechaliśmy z mężem na wakacje. Ona mnie wtajemniczała w pracę doradczyni. Od tamtego czasu zaczęliśmy z mężem zwiedzać Polskę w taki właśnie sposób. Spotykałam się z doradczyniami, a one opowiadały, co u nich udało się zrobić – mówi M. Górka. Tak zwiedzili Rzeszów, Zamość z Roztoczem. Byli w Opolu i we Wrocławiu. Poznawali nowych ludzi, zawiązały się przyjaźnie, jak mówi, takie do końca życia.

    Nas Bóg prowadzi

    – Mnie, moje życie i naszą rodzinę kształtowali duszpasterze rodzin, z którymi współpracowałam i współpracuję. Pierwszym diecezjalnym duszpasterzem był śp. ks. Jan Adacha. Podzieliliśmy diecezję na rejony, spisaliśmy, ilu jest doradców. Drugim był ks. Dariusz Karasek, od którego się dużo nauczyłam. Bardzo sobie cenię współpracę z wicekanclerzem ks. Markiem Fituchem, który uporządkował misje kanoniczne doradców. To za jego przyczyną pojechaliśmy na oazę rodzin do Rudnika. Chcieliśmy, by dzieci zobaczyły, jak jest we wspólnocie. Od tego czasu córka zaczęła jeździć na oazy. Podobał mi się Domowy Kościół, ale już weszłam w struktury duszpasterstwa rodzin. Ks. Artur Lach, który został kolejnym duszpasterzem, powiedział mi, że nie da się być we wszystkim, muszę się ukierunkować i to jemu zawdzięczam, że wybrałam duszpasterstwo rodzin – opowiada. Z perspektywy czasu pani Małgorzata dostrzega, jak opatrznościowo jej droga życiowa jest związana z Janem Pawłem II. – Gdy zaczęłam studia o rodzinie, zafascynowałam się jego książką „Мiłość i odpowiedzialność”. Mój promotor zaproponował, bym pisała pracę magisterską z encykliki „Еvangelium vitae”. Kiedy papież odwiedzał Polskę, zawsze podążaliśmy za nim. Jednak najbardziej ucieszyło mnie spotkanie rodzin w Rzymie w 2000 r. Uczestniczyliśmy w nim. Papież przejechał bardzo blisko nas i pobłogosławił. Jan Paweł II chciał, żeby byli ludzie, którzy jego naukę będą przekazywać dalej. Po to właśnie moje studia i praca – mówi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół