• facebook
  • rss
  • Polska mama i jej włoskie dzieci

    Marta Deka, Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Biskup Piotr Turzyński odwiedził we Włoszech młodzież i księży, którzy w diecezji radomskiej spędzali czas przed spotkaniem z papieżem Franciszkiem w Krakowie. – Jesteście bardzo gościnni i pobożni – usłyszał od nich.

    Do Włoch wyjechało 15 rodzin. Biskup Turzyński i ks. Krzysztof Dukielski prowadzili dla nich rekolekcje oazowe III stopnia. Zatrzymali się 80 km od Rzymu, w klasztorze u sióstr benedyktynek obliczanek w Poggio Cinolfo, gdzie – według tradycji – przebywał i głosił kazania św. Franciszek. – Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło–Życie, chciał, by III stopień oazy, który zbudowany jest wokół tajemnicy Kościoła, przeżywany był w Rzymie. Wtedy odwiedzane są bazyliki, katakumby – mówi bp Piotr. Poggio Cinolfo znajduje się w diecezji Avezzano. Miejscowy biskup Pietro Santoro wraz z młodzieżą w czasie Dni w Diecezji w ramach ŚDM zatrzymali się w Radomiu.

    Z bp. Pietro zaplanowane było spotkanie polskiej grupy, ale w tym czasie ten rejon Włoch nawiedziło trzęsienie ziemi i hierarcha jeździł do miast, które zostały nim najbardziej dotknięte. – My też przeżyliśmy niewielkie trzęsienie ziemi, które nas obudziło. Według obowiązujących zasad, powinniśmy wtedy wybiec z domu, bo wiadomo, że nastąpi kolejna fala wstrząsów. Zostaliśmy na miejscu. Chwilę później poczuliśmy drugi wstrząs. Rano, w drodze do Rzymu, rozmawialiśmy o tym, czego doświadczyliśmy w nocy. Wtedy też rozdzwoniły się telefony z Polski. Pytano, czy żyjemy. Gdy weszliśmy do autokaru, śpiewaliśmy „Kiedy ranne wstają zorze”. Jedna ze zwrotek brzmi: „Wielu snem śmierci upadli, co się wczoraj spać pokładli, my się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże, chwalili”. Te słowa wracały do nas podczas świadectw. To było bardzo mocne doświadczenie kruchości życia – wspomina biskup. W Rzymie oazowicze uczestniczyli w audiencji papieża Franciszka. – Podszedłem do niego i mówię: „Ojcze Święty, dziękuję za wizytę w Polsce i za spotkanie z młodymi”. Na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech. Spojrzał na mnie i powiedział: „Wróciłem odmłodzony” i dodał: „Wy tam, w Polsce, macie niezwykłą siłę wiary” – opowiada bp Piotr.

    Trwały ślad

    Echa Światowych Dni Młodzieży można usłyszeć w różnych częściach Włoch, o czym bp Turzyński miał okazję wielokrotnie się przekonać w rejonie Abruzzo i Dolinie Aosty. W Sulmonie rozmawiał z bp. Angelo Spiną, który dziękował za wspaniałe przyjęcie. Opowiedział też o młodym człowieku, który właśnie staje wobec wyboru, jak pokierować swoim życiem. Gdy w Polsce zobaczył młody Kościół pełen entuzjazmu, zastanawia się, czy nie wstąpić do seminarium. – Tydzień w Radomiu pozostawił w nich trwały ślad. Wspominają gościnność i pobożność Polaków, które cechują też młodzież. Widok ludzi klęczących przed Panem Jezusem uznali za coś fantastycznego, unikatowego. Te gesty pobożności, które dla nas są oczywiste, oni zobaczyli po raz pierwszy na niedzielnej Mszy św. Mówił mi ks. Bernard Kasprzycki, proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zwoleniu, że gdy parafianie klękali w domu na modlitwę, ich włoscy goście robili im zdjęcia. Oni nigdy na modlitwę nie klękają i dlatego w świadectwach bardzo często wracało, że jesteśmy pobożnym narodem. Jeden z księży z Aosty mówił, że już poprosił swoich parafian, by w kościele też klękali przed Najświętszym Sakramentem – wyjaśnia bp Piotr. Dolina Aosty to niezależny region. Ma specjalny status. Obowiązują tam dwa języki – włoski i francuski.

    W mieście Aosta bp Piotr uczestniczył w uroczystościach związanych z patronem diecezji św. Grato. Wraz z miejscowymi biskupami i księżmi celebrował Mszę św. Potem była procesja z relikwiami patrona ulicami miasta. W tym rejonie był to dzień wolny od pracy. Biskup Franco Lovignana podziękował naszym biskupom za wspaniałe przyjęcie i gościnność okazaną włoskiej młodzieży i jej animatorom. – Ja z kolei podziękowałem za to, że wybrali naszą diecezję i przywieźli ze sobą entuzjazm, radość, włoskie słońce i świadectwo wiary. Piękne jest to, że jako Kościół jesteśmy jedno, choć mamy różne kultury i mówimy różnymi językami – wspomina bp Piotr. W Aoście pracuje pochodzący z naszej diecezji ks. Tomasz Błasiński. Pomagał miejscowym księżom w zorganizowaniu grupy, która przyjechała na Światowe Dni Młodzieży. Uzbierało się 200 osób. Była to największa grupa w historii diecezji uczestnicząca w takim wydarzeniu. Przed spotkaniem w Krakowie zatrzymali się w Zwoleniu. Podobnie jak inni pielgrzymi, chwalili polską gościnność. Jeden z księży powiedział, że Polska jest fantastyczna. Włoska kuchnia jest dobra, a polska – cudowna. Szczególnie zasmakowały mu pierogi z jagodami.

    Miejscowa gazeta „Corriere della Valle” przeznaczyła aż 4 strony na wspomnienia i świadectwa młodych, którzy uczestniczyli w ŚDM. 17-letnia Arianna do Polski przyjechała z siostrą. Napisała, że nie zapomni nigdy słów kobiety, jej „polskiej mamy”, która je gościła w swoim domu. Na pożegnanie powiedziała, że być może już się nie spotkają, ale ona od teraz ma 4 córki – dwie swoje i dwie Włoszki. Uścisnęła je i zapewniła, że będzie się za nie modlić. Dla Arianny było to bardzo poruszające. Inni pielgrzymi piszą o niezwykłej gościnności. 16-letnia Brigitte, która u polskiej rodziny mieszkała z dwiema koleżankami, wspomina, że jadły typowo polskie dania, a gospodarze robili wszystko, aby czuły się jak u siebie w domu. W wieczór przed wyjazdem gospodarze przygotowali kolację na ich cześć, zapraszając członków rodziny i najbliższych przyjaciół. „Wszystko to uświadomiło mi, jak ważną sprawą dla nich jest gościnność” – kończy Brigitte. – Tu, w Aoście, sprawy Kościoła nikogo nie rażą. Religia jest częścią życia. Nie boją się o niej pisać w świeckiej gazecie i nie wstydzą się jej okazywać w różnych miejscach – mówi bp Piotr. Wspomina przy tym wizytę w restauracji, w której odbywała się pożegnalna kolacja pochodzącego ze Zwolenia ks. Zbigniewa Kowalczyka, który będzie duszpasterzował w Brazylii. Uczestnicy tego spotkania śpiewali pieśni religijne. Innym gościom lokalu to nie tylko nie przeszkadzało, ale widać było, że są zadowoleni.

    Buty i kanapa

    Biskup Piotr mówi, że po ŚDM młodym zapadły w pamięć słowa papieża Franciszka, wypowiedziane podczas czuwania w Brzegach: „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą chodzić po drogach, o jakich nigdy nam się nie śniło”. Na pewno pozostało im poczucie wspólnoty. Przekonali się, że tworzą jeden Kościół, mimo tego, że są przedstawicielami różnych narodów. – Dobrze, że narody różnią się między sobą. My podziwiamy we Włochach entuzjazm, uśmiech, żywiołowość, witalność, a oni nasz spokój wewnętrzny. Gdy byliśmy w Poggio Cinolfo, w jeden z wieczorów przyszli do nas znajomi ks. Krzysztofa Dukielskiego, który tu kiedyś duszpasterzował. Mieli akordeon, zrobili grilla, zamówili pizzę – przygotowali biesiadę. Potem mówili do ks. Krzysztofa i do sióstr, że jest w Polakach jakiś spokój, wewnętrzny pokój. Jesteśmy bardziej stonowani niż Włosi. Chwalili naszą pobożność, że w kościele nie rozmawiamy, jest cisza i czas na refleksję. Taka różnorodność jest nam potrzebna. W ten sposób nawzajem od siebie czerpiemy – podsumowuje bp Piotr. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół