• facebook
  • rss
  • Od Zaduszek do niepodległości

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 45/2016

    dodane 03.11.2016 00:00

    To było 2 listopada 1918 roku. Tłum mieszkańców Radomia zebrał się w dzisiejszym parku Kościuszki w centrum miasta. Stamtąd przeszli procesyjnie do kościoła bernardynów, gdzie modlili się za poległych w walkach o niepodległość, a potem ogłoszono, że miasto jest wolne, że po latach zaborów wraca niepodległa Polska.

    Radom – obok Krakowa, Tarnowa czy Cieszyna – był jednym z kilku polskich miast, w których niepodległość zaczęła się wcześniej niż 11 listopada 1918 roku. – Już w ostatnich dniach października 1918 r. miasto zaczęły opuszczać wojska austriackie. Wyjeżdżali głównie linią kolejową, która z Radomia prowadziła do Wiednia. Próbowali dokonywać ostatnich grabieży, ale w tym starali się im przeszkadzać radomianie. Mieszkańcy rozbroili też austriacki garnizon – mówi historyk ks. dr Rafał Piekarski. W 1915 r., po roku działań wielkiej wojny, jak wówczas nazywano I wojnę światową, Austriacy przyszli do Radomia. Wcześniej, przez 100 lat, w mieście niepodzielnie rządzili Rosjanie.

    Smutne dziedzictwo potopu

    Królewski Radom doby Jagiellonów, z którego Koroną rządził święty królewicz Kazimierz, miasto, gdzie w 1505 r. ogłoszono konstytucję „Nihil novi”, uchwałę będącą gwarantem szlacheckiej wolności Rzeczypospolitej, bardzo podupadł na skutek wojen szwedzkich. I nie podniósł się z tego stanu także w XVIII w., mimo że był siedzibą królewskiego Trybunału Koronnego. I i II rozbiór nie objął Radomia. Miasto nadal było w granicach Rzeczypospolitej. Ale po III rozbiorze Radom znalazł się w granicach Austrii. Potem, w okresie wojen napoleońskich i krótko po nich, znalazł się w granicach Księstwa Warszawskiego. W efekcie miastem zaczęli rządzić Rosjanie. Jak miało się okazać, na całe stulecie. Choć w początkowym okresie zniszczyli je, urządzili z miasta stolicę guberni, stolicę podległego im województwa. Radom odegrał ważną rolę w okresie powstań listopadowego i styczniowego. Bastionem myśli niepodległościowej był klasztor bernardynów, który po styczniowym zrywie z 1863 r. został skasowany przez zaborców. A potem, w II połowie XIX w., przyszły lata wczesnego i dojrzałego pozytywizmu. I tu miasto zaczęło się rozwijać.

    Żydzi, prawosławni i ewangelicy

    Kilka lat po upadku powstania styczniowego wybudowano w Radomiu kanalizację. W 1883 r. zaczęła się ukazywać „Gazeta Radomska”. Dwa lata później otwarto linię kolejową łączącą Dęblin (wówczas Iwanogród) – przez Radom, Dąbrowę Górniczą – z Wiedniem. W mieście tworzyły się branże browarnicza i budowlana. Miasto po wiekach zastoju zaczęło się rozwijać. – Ważną rolę w tym okresie odegrali osadnicy niemieccy, w dużej mierze protestanci. Wielu z nich przybyło z Pomorza. Założyli takie podradomskie wsie jak Sołtyków czy Pelagów. W samym mieście troszczyli się o rozwój przemysłu i medycyny. Do dziś dla rangi miasta znaczą wiele takie nazwiska jak Tochterman czy Kelles-Krauz – mówi ks. Piekarski. Radomscy protestanci, w większości członkowie wspólnoty Kościoła ewangelicko-augsburskiego, starali się o budowę zboru. Ostatecznie władze carskie wyraziły zgodę. Do dziś ich świątynia znajduje się w centrum miasta, przy ul. Reja. – Ważną grupę mieszkańców Radomia stanowili Żydzi. Trudnili się rzemiosłem i handlem. Na początku XIX w. nie było ich wielu. Dane historyczne pozwalają mówić o społeczności około 500 osób. Gdy miasto rozwinęło się, już w czasie II Rzeczypospolitej ta wspólnota przekroczyła 10 tys. mieszkańców. Mieli synagogę i mocno zorganizowaną społeczność – mówi ks. Piekarski. Wyznawcy prawosławia w Radomiu w czasie zaborów rekrutowali się głównie spośród rosyjskich żołnierzy stacjonujących w mieście i ich rodzin. – Ale nie można też zapominać o uchodźcach z terenów, gdzie toczyła się wojna rosyjsko-turecka, którzy opuszczali swoje terytoria i emigrowali do Europy, w tym także na ziemie polskie, m.in. do Radomia – mówi ks. Piekarski. Wyznawcy prawosławia modlili się w kościele przejętym po siostrach bernardynkach (dziś to kościół jezuitów). Jednocześnie zaczęli budować własną świątynię. Postawili ją w centrum miasta na początku XX w., w 1902 roku. Dedykowano ją św. Mikołajowi. – Gdy w Radomiu stanęli Austriacy, prawosławna świątynia została przez nich ograbiona. Potem, po odzyskaniu niepodległości, chciano tu urządzić muzeum, ale ostatecznie – jako znak rosyjskiego zniewolenia – została przebudowana. Dziś to kościół garnizonowy pw. św. Stanisława – wyjaśnia ks. Piekarski.

    Zmiana ocen

    Lata rosyjskiej obecności w Radomiu w II połowie XIX w. nie były odbierane przez ówczesnych mieszkańców jako czas zły. Gdy w 1915 r., po wejściu do miasta Austriaków, do Legionów Piłsudskiego zaciągali się pierwsi rekruci, ich decyzje były odbierane często jako akt zdrady. Nie żegnały ich kwiaty mieszkańców, a odchodzącym towarzyszyły niejednokrotnie nieprzychylne okrzyki. Zmiana przyszła krótko potem. Rosjanie, którzy przez ostatnie dziesięciolecia pozwalali na rozwój miasta, opuszczając je wobec nadchodzących wojsk austriackich, totalnie je zdewastowali. Wywieziono wszystko, co było można zabrać. A w mieście zniszczono, co się dało. Zdewastowano np. miejską kanalizację. Te akty wandalizmu spowodowały totalną przemianę ocen przez mieszkańców. Rosjanie stali się wrogami. Co więcej, a o czym często zapominamy, mając w pamięci II wojnę światową, I wojna światowa w naszym regionie przyniosła głód i zniszczenia o wiele większe niż działania wojenne z lat 1939–1945. Nie pamiętamy o tym, bo czas niemieckiej okupacji doby II wojny światowej przyniósł o wiele większą eksterminację ludności. W listopadzie 1918 r. nasi przodkowie witali nowy układ sił jako szansę nie tylko na rozwój Radomia i regionu, ale jako czas, gdy odrodzona po czasie zaborów Rzeczpospolita zacznie budować swoją niepodległą historię.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół