• facebook
  • rss
  • Szarytki opuszczają diecezję radomską. Powód: brak powołań

    KAI

    dodane 01.12.2016 08:16

    Zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a’Paulo po 90 latach opuściły placówkę w Jedlni-Letnisko koło Radomia. Odejście sióstr szarytek spowodowane jest spadkiem ilości powołań.

    Siostra Bożena Długowska z warszawskiej Prowincji Sióstr Miłosierdzia Bożego św. Wincentego a’Paulo powiedziała, że spadek powołań jest zjawiskiem obserwowanym niemal na całym świecie, z wyjątkiem niektórych krajów w Afryce czy Azji. - Brak powołań to kryzys rodziny. To rodzina wychowuje do otwartości, do szukania drogi życia i odpowiedzialności. To również kryzys małżeństwa, bo dzisiaj młodzi na pierwszym miejscu stawiają karierę. Często można usłyszeć od małżonków, że zbyt późno zdecydowali się na dzieci. Trzeba odbudować miłość i prawdziwe powołanie rodziny chrześcijańskiej - powiedziała siostra Długowska.

    Podobnego zdania jest również siostra Maria Leszczyńska. - Jest trochę smutku, że odchodzimy. Trzeba przejść z jednego miejsca do drugiego, by dalej świadczyć. Potrzebna jest modlitwa o powołania do zgromadzeń zakonnych. Europa przeżywa kryzys powołań. Z drugiej strony Bóg daje łaskę powołania, dlatego naszą rolą jest modlitwa o siłę dla ludzi, którzy pójdą za Chrystusem. Jezu ufam Tobie i idę dalej - powiedziała zakonnica.

    Siostry szarytki pełniły posługę duszpasterską i katechetyczną. Pełniły ją w Jedlni-Letnisko bez przerwy od 90 lat. Ks. Andrzej Margas, proboszcz parafii św. Józefa powiedział, że zakonnice wykazały się wielką odpowiedzialnością. - Były oddane Kościołowi i ludziom. Po ludzku szkoda, że odchodzą, ale Bóg ma plan - powiedział proboszcz.

    Biskup pomocniczy radomski Piotr Turzyński przypomniał, że siostry szarytki swoją posługę duszpasterską pełniły w trudnych latach drugiej wojny światowej, a potem komunizmu. - Wytrwały to wszystko, ale dzisiaj mamy do czynienia z brakiem powołań. Dziękujemy siostrom za te lata bycia tutaj. Z drugiej strony nie zawsze człowiek potrafi odczytać swoje powołanie. Trzeba się modlić o powołania - powiedział bp Turzyński.

    Na mapie diecezji radomskiej - po odejściu sióstr szarytek - pozostanie dwadzieścia zgromadzeń żeńskich habitowych i bezhabitowych i dziesięć męskich.

    Siostry szarytki mają swoje domy w 91 państwach. W Polsce są od 1659 roku. Siostry nieustannie posługują m.in. kościele św. Krzyża w Warszawie.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Slezan Polsko
      01.12.2016 11:37
      KJ, a jak ma Kościół przyciągać, skoro jego twarzą są intelektualne miernoty? Kiedyś... Kopernik, Włodkowic, Mendl, tysiące innych wielkich... to byli przecież duchowni! To Kościół, choć potykając się, był prawdziwą awangardą i prowadził człowieka... A dziś? Kto dziś w Polsce "pokazuje" ks. prof Hellera? Dziś w Polsce "katolicki" głos Kościoła nie potrafi skonstruować poprawnie gramatycznie zdania w j. polskim (nie mówiąc o innych językach) a staranność jego wypowiedzi możemy określić jednym słowem: bełkot. Kiedyś, na czele polskiego Kościoła stali książęta krwi, dziś korzenie chłopskich synów czepiają się nie chwały Bartosza Głowackiego ale Jakuba Szeli. Intelektualna mizeria naszych pasterzy sakralizuje religijność ludową, która balansuje na krawędzi pogaństwa i herezji a szczytem "wiary" są trydenciarze. Wszystko to polukrowane kompletnie niezrozumiałymi "listami pasterskimi", słowami "kalkami", religijnymi festynami i inkwizycyjnym mariażem tronu i ołtarza.To się nazywa upadek.
      doceń 17
    • Gośćporanny
      01.12.2016 12:02
      To nie kryzys rodziny i małżeństwa wpłynął na zanik powołań zakonnych i kapłańskich,ale dostosowanie się Kościoła do świata, owo aggiornamento Jana XXIII i sobór watykański II, który wyprowadził Kościół na drogi dialogowania i odstępstwa od dotychczasowych zasad i doktryn.
      Znamienne, że i kryzys małżeństw i rodzin również zaczął się w okresie posoborowym. Wcześniej Kościół sprzeciwiał się rozwodom i drugim związkom,ale po SVII to się zmieniło.
      doceń 16
    • Gosia
      01.12.2016 14:46
      Brak powołań , jest skutkiem kryzysu Kościoła zapoczątkowanego przez Sobór Watykański II . Dostosowanie do świata, dialog ekumeniczny, nowe rozumienie ślubów zakonnych i funkcji kapłana, nowa Msza, nadużycia liturgiczne, świeccy szafarze, brak prawdziwej katechezy- prowadzi do " rozwodnienia" doktryny. Miała by c wiosna kościła, a jest mroźna zima.Paradoksalnie, wspólnoty tradycyjne, które celebrują Mszę Św.Wszechczasów , nie narzekają na brak powołań. W USA seminaria są puste. Ale seminarium Bractwa Kapłańskiego jest pełne, była potrzebna zmiana budynku i rozbudowa! To daje do myślenia... Bo na ŚDM były tłumy, duszpasterze się cieszą- a jakie są owoce tych spotkań? Czy więcej było powołanych? Tylko powrót do Tradycji ratuje Kościół!!!
      doceń 20
    • Gość
      02.12.2016 21:50
      . Jedne zakony umierają a inne rozkwitają. Cały to kryzys.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół