Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Rowerowe morsy

Tegoroczne zawody wygrał Adam Adamkiewicz z Leszna. Rafał Bartyzel z klubu w Sławnie koło Opoczna był tuż za podium, zajął 4. miejsce.

W 2013 r. Bartyzel był mistrzem Polski. Zawody odbywały się wówczas w Bliżynie koło Skarżyska-Kamiennej. Kolarstwo przełajowe to specyficzna dyscyplina. Zawody i sportowe zmagania rozpoczynają się późną jesienią i trwają do początku wiosny, a więc w okresie, gdy miłośnicy rowerów chowają swe pojazdy do garaży i komórek. Zawodnicy startują na rowerach o konstrukcji zbliżonej do rowerów szosowych, by można je było łatwo przenieść przez przeszkody terenowe, a ścigają się na trasach przypominających kolarstwo górskie. Rafał Bartyzel jest inżynierem automatykiem. Pracuje w Ceramice Paradyż.

To jest jego świat, ale obok niego istnieje kolarstwo przełajowe, dyscyplina sportowa, którą uprawia z pasją godną profesjonalisty na miarę Mai Włoszczowskiej, dwukrotnej srebrnej medalistki olimpijskiej, mistrzyni świata i Europy. – Kolarstwem przełajowym zacząłem interesować się w 2011 r. Byłem wtedy studentem. Do tej dyscypliny sportu zachęcił mnie Bartłomiej Gierczak, pasjonat kolarstwa i zawodnik. To on mnie w to wkręcił i pokazał mi, na czym to polega. Pierwszy raz wystartowałem w sezonie 2012/13. Rok później zdobyłem mistrzostwo Polski. Ta dyscyplina ma jakąś siłę wciągającą. Treningi i potem zawody pozwalają się i zmęczyć, i solidnie ubłocić. To totalnie regeneruje, a potem odświeża i swoiście oczyszcza – mówi Rafał Bartyzel i dodaje ze śmiechem: – Rower kojarzy się z wiosną, głównie latem i wczesną jesienią. My zaczynamy sezon, gdy kolarze szosowi go kończą. Jesteśmy takimi rowerowymi morsami.

Czy do uprawiania tej dyscypliny sportu trzeba mieć jakieś wyjątkowe predyspozycje? Kolarz mówi, że niekoniecznie. – Przede wszystkim chodzi o pasję. Bywa podczas zawodów, że jakiś odcinek preferuje kolarzy o silnej budowie, a okazuje się, że lepiej pokonują go sportowcy zbudowani słabiej fizycznie, ale przez to bardziej sprawni ruchowo. Czasem jest zupełnie odwrotnie. I ta nieprzewidywalność jest także jakąś siłą przyciągającą do tej dyscypliny sportu – mówi zawodnik.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy